Strona główna » Relacja: Nocny Kochanek, Zenek, Mescalero – Wrocław, 24.03.2017
RELACJE

Relacja: Nocny Kochanek, Zenek, Mescalero – Wrocław, 24.03.2017

Setki rozwrzeszczanych, mocno „dziabniętych” fanów znających każdy tekst piosenki, klub wypełniony po brzegi, pogo, wall of death, crowd surfing i inne koncertowe akcje, a w drodze powrotnej, kompletnie zapchany autobus do centrum pełen rozśpiewanych ludzi. Wbrew pozorom, 24 marca we Wrocławiu nie grała wcale jakaś wielka zagraniczna gwiazda, tylko nasz rodzimy, swojski zespół. Ale za to jaki! Nocny Kochanek, bo to o nim właśnie mowa, po prostu w Polsce rządzi, a idealnym tego przykładem jest częściowo wyprzedana trasa oraz znakomity wrocławski występ, który w pełni zasługuje na to, aby o nim opowiedzieć.

Przygoda z Nocnym Kochankiem rozpoczęła się dla mnie dosyć późno, szybko jednak złapałem bakcyla i stałem się jednym ze „zdrajców metalu”. Z wielką ciekawością udałem się więc tamtego dnia do klubu Zaklęte Rewiry, aby sprawdzić, czy na żywo chłopaki są równie przebojowi co na płytach. Wieczór ten był dla mnie szczególny również z tego powodu, że przed koncertem miałem okazję przeprowadzić wywiad z liderami grupy, wokalistą Krzysztofem Sokołowskim oraz gitarzystą Arkiem „Ojcem Arkadiuszem” Majstrakiem, a efekty tej rozmowy możecie przeczytać na naszej stronie.

Zanim „zdrajcy metalu” na dobre zawładnęli Zaklętym Rewirami, na scenie pojawili się lokalny zespół Mescalero oraz dobrze wszystkim znany Zenek z Kabanosa. Ci pierwsi, zaprezentowali set w którym mieszali kawałki własne z coverami, dzięki czemu mogliśmy usłyszeć m.in. Motorhead czy Metallikę, natomiast Zenek promował we Wrocławiu swój najnowszy solowy krążek „Płachta na Byka”, którego recenzję możecie przeczytać tutaj.

Kiedy przed wyjściem głównej gwiazdy z głośników poleciało Iron Maiden, niektórzy fani byli już tak nakręceni, że zaczęli głośno śpiewać i skakać do podkładu z taśmy. Chwilę później usłyszeliśmy znajomy i wredny odgłos dzwoniących budzików, zwiastujący nieuchronne nadejście „Poniedziałku”. Zaczęli więc tak jak na najnowszym albumie, a płyta pod sceną niemal przez cały czas trwania występu pulsowała w rytm kolejnych numerów. Nie zabrakło żadnego ważnego elementu koncertowych atrakcji, o których wspominałem we wstępie, a na scenie lądowały też m.in. staniki. Jedna z fanek, za co należy jej się szacunek, z okazji pamiątkowego zdjęcia grupowego, zdecydowała się też zdjąć koszulkę i odsłonić w całości swoje wdzięki, co wywołało ogromny aplauz całej sali. Niby stary i oklepany motyw koncertowy, a jednak w praktyce widywany naprawdę rzadko. Czysty Rock ‘n’ Roll! Co jeszcze usłyszeliśmy tego wieczoru? W zasadzie swoiste „best of” Nocnego Kochanka – nie zabrakło więc „Dziabniętego”, „Dej mu”, „Zdrajcy Metalu”, „Wielkiego Wojownika”, „Dziewczyny z Kebabem”, „Minerału Fiutta” czy sabbathowego „Diabła z Piekła”, w którym zespół wspomagany był przez przebranego za Deadpoola Zenka. Swoje pięć minut miał też „Ojciec Arkadiusz”, który założywszy błyszczące okulary „Aviatory”, brawurowo wcielił się w rolę Krzysztofa Cugowskiego w coverze „Takie Tango” Budki Suflera. Cały występ brzmiał dobrze, chłopaki są w bardzo dobrej formie, a Krzysztof Sokołowski potwierdził, że ma jeden z lepszych wokali w tym kraju. Inna sprawa, że w śpiewaniu dobitnie pomógł mu chór blisko tysiąca naoliwionych piwem gardeł, bowiem naprawdę trudno było znaleźć kogoś, kto choć przez chwilę nie darłby się wniebogłosy wykrzykując teksty utworów zespołu.


Tym koncertem Nocny Kochanek udowodnił, że to co tak dobrze brzmi i wychodzi na płytach, sprawdza się równie świetnie na żywo. Ba! A może nawet i lepiej, bowiem piosenki, a przede wszystkim teksty zespołu, stworzone są wręcz do tego typu spotkań. Może się taka stylistyka komuś podobać albo i nie, jednak nie sposób jest nie docenić fenomenu, jakim jest Nocny Kochanek. Grupa nieustannie przebywa w trasie i wyprzedaje coraz to większe miejscówki, więc aż strach pomyśleć, co będzie dalej. Na razie wygląda na to, że na krajowym podwórku „zdrajcy metalu” zaczynają nie mieć sobie równych.

Podobne artykuły

Relacja: Amon Amarth, Hypnos, Sinful Carrion – Gdańsk, 25.04.2014

Tomasz Koza

Relacja: Rebellion Tour II, Częstochowa – 23.10.2010

Tomasz Koza

Relacja: Scorpions, Nocny Kochanek – Gdańsk/Sopot, 01.12.2017

Tomasz Koza

Relacja: Satyricon, Suicidal Angels, Fight The Fight – Warszawa, 15.10.2017

Albert Markowicz

Szwedzki potop dźwięku. Meshuggah zagrała w Warszawie

Albert Markowicz

Relacja: Testament, Dew-Scented i Blood from Within w Polsce, Kraków 27.03.2013

Tomasz Koza

Zostaw komentarz

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!