Nocny Kochanek fot. Albert Gula
Strona główna » Wywiad: Ojciec Arkadiusz i Krzysztof Sokołowski (Nocny Kochanek) – 24.03.2017
WYWIADY

Wywiad: Ojciec Arkadiusz i Krzysztof Sokołowski (Nocny Kochanek) – 24.03.2017

Zespół Nocny Kochanek, który teraz w każdy weekend w ramach trasy „Zdrajcy Metalu” podbija serca setek fanów w całej Polsce, w zeszły piątek zawitał do Wrocławia na kolejny już na tym tournee wyprzedany koncert. Zanim jednak klub Zaklęte Rewiry otworzył swoje bramy dla zgłodniałych dobrej zabawy zdrajców metalu, udało mi się przysiąść na chwilę z wokalistą Krzysztofem Sokołowskim oraz gitarzystą Arkiem „Ojcem Arkadiuszem” Majstrakiem i pogadać o sprawach zarówno tych mniej, jak i tych bardziej ważnych. Kto zna Nocnego Kochanka ten wie, że nie mógł to być do końca poważny wywiad, tak więc śmiechu było co niemiara. Chociaż zaczęło się dosyć spokojnie…

– Na początek mega konwencjonalne pytanie. Od premiery „Zdrajców Metalu” minęło już trochę czasu, jak z perspektywy tych trzech miesięcy oceniacie swoje dzieło?

– Ojciec Arkadiusz: Hehe, chyba dobrze…



– Krzysztof Sokołowski: Chyba jesteśmy bardziej zadowoleni niż nam się na początku wydawało, bo jak nagrywaliśmy płytę, to podchodziliśmy – nie wiem czy to dobre słowo – ale chyba tak trochę sceptycznie. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko rywalizować z płytą „Hewi Metal”, nie to że tamta nam się tak znowu super podobała, ale były bardzo fajne recenzje i zastanawialiśmy się czy dopadnie nas tak zwany „syndrom drugiej płyty”…

– Arkadiusz: …tym bardziej, że ta płyta jest troszeczkę inna i właśnie tego się trochę nawet obawialiśmy, czy będzie przyjęta tak łatwo jak „Hewi Metal”, bo „Hewi Metal” był trochę prostszy w odbiorze dla słuchaczy. Ta jest troszeczkę bardziej wymagająca ale okazało się, że jednak trochę tutaj nie docenialiśmy swoich fanów…

– Krzysztof: Albo nie docenialiśmy tej płyty

– Arkadiusz: …albo nie docenialiśmy siebie. Ja już nie wiem, kogoś na pewno nie doceniliśmy, to znaczy tak nam się wydawało. Ale wyszło ok.

– Krzysztof: Podsumowując, jest tak samo średnia jak pierwsza . Jakby to powiedzieli bracia FF…


PRZECZYTAJ NASZĄ RECENZJĘ PŁYTY “ZDRAJCY METALU”!


– A powiedzcie mi, kto wpadł w ogóle na pomysł zaproszenia do „Zdrajcy Metalu” Michała Wiśniewskiego, no i jak współpracowało się z tak legendarnym artystą?

– Krzysztof: Kurcze, nie wiem dokładnie kto wpadł na ten pomysł ale to chyba wyszło jakoś tak…

– Arkadiusz: Mieliśmy taką koncepcję, że weźmiemy kogoś, kto zupełnie z metalem nie jest kojarzony, wręcz przeciwnie…

– Krzysztof: A jest kojarzony z popkulturą

– Arkadiusz: Tak. To znaczy można powiedzieć, że zdrajca metalu jest tą postacią ale to też nie jest tak do końca, bo musielibyśmy wziąć kogoś kto był w metalu, a potem…

– Krzysztof: Zdradził ten metal

– Arkadiusz: To Zenek ostatnio mówił o Agnieszce Chyl…, Agnieszka Chychhh…, Chhhhhh…

– Ekhm, Chylińska.. (kaszle)

Krzysztof: Aaaa, hahaha (śmiech) Nie no, pomyśleliśmy sobie, że fajnie gdyby w klipie wystąpił ktoś, kto będzie kojarzony, kto będzie znany właściwie przez wszystkich, a kto zupełnie nie kojarzy się z muzyką heavy metalową. Pomyśleliśmy, że taką jedną z najbarwniejszych postaci jest właśnie Michał Wiśniewski, no i okazało się, że nasza muzyka przypadła mu do gustu. Przyjechał na plan, nie gwiazdorzył, okazał się bardzo w porządku gościem, bardzo chętnym i otwartym na współpracę. Ja do dzisiaj pamiętam jak Jaok, czyli reżyser klipu, cały czas był na planie i mówił: „To chłopaki, wy stoicie tu, ty Michał stoisz tu, no chyba że ci Michał nie pasuje, no to może coś zmienimy” – bo tak nie chciał oczywiście też ewentualnie w niektórych miejscach go urazić, ale Michał: „Nie no panie, pan żeś tu jest reżyser, ja robię co pan każesz”. Także naprawdę tak fajnie i miło to wspominam…

– Profesjonalnie do tego podszedł i tak na luzie…

Krzysztof: Profesjonalnie i dzięki temu też wszystko właściwie nakręciliśmy w jeden dzień i to nie cały. Wszystko poszło ładnie i gładko.

– A planujecie jeszcze takie dziwne kolaboracje? Kto tam Wam się jeszcze marzy, jakaś Doda, Zenek Martyniuk…

– Arkadiusz: Zenek z Kabanosa!

– Krzysztof: Hahaha (śmiech)

– Oryginalnie…

– Krzysztof: Szczerze mówiąc, to nie wiem czy mamy takie marzenia…

– Arkadiusz: Niee, nie planujemy takich rzeczy, to zazwyczaj wychodzi spontanicznie

– Krzysztof: Tak, to tak samo jak przy zapraszaniu gości, przy pierwszej płycie było tak, że niektóre fragmenty, stwierdziliśmy że są idealnie podpasowane pod jakieś postaci i stąd na przykład Bartosz Walaszek, stąd Joanna Kołaczkowska czy Zenek z Kabanosa. Przy drugiej płycie jakoś nie słyszeliśmy, nie wyczuliśmy takich fragmentów, które chcielibyśmy komuś oddać, że wiedzieliśmy, że ktoś tu będzie idealnie pasował. Nie mieliśmy takich skojarzeń, dlatego stwierdziliśmy…

– Arkadiusz: Zastanawialiśmy się tylko nad Georgiem Michaelem, no ale…

– Nie zdążyliście…

– Krzysztof: Tak, dlatego też tak jak napisaliśmy na płycie na najnowszym krążku Nocnych Kochanków, wśród gości pojawił się NIKT

– A powiedzcie mi, każdy z nas ma jakieś „guilty pleasure”, wiecie co to jest, nie?

– Krzysztof: (śmiech) Ostatnio już pytali mnie o to samo w Radiu Praga dwa dni temu. Ale wy to jesteście świntuchy te dziennikarze no!

– Pytali cię? No dobra, no to co tam sobie nucicie przy goleniu, co?

– Krzysztof: Właśnie zapytany w Radiu Praga o te „guilty pleasures” , stwierdziłem że nie ma takich tematów, których byśmy się jakoś wstydzili, bo słuchamy naprawdę przeróżnej muzyki. Oczywiście wspólnym mianownikiem – zawsze to powtarzamy – nas wszystkich jest muzyka heavy metalowa, natomiast… ja wiem czy znowu bym się wstydził na przykład tego, że Arek słucha Gangu Albanii? Chyba jestem nawet z tego powodu w pewien sposób dumny…

– Arkadiusz: Oni się rozpadli chyba ostatnio…

– Krzysztof: Tak, ale tak naprawdę… nie wiem, nie wiem czy w ogóle są takie zespoły, z którymi obcowanie sprawiłoby, że można by je uznać za nasze „guilty pleasures”. Na pewno natomiast staramy się wybiegać gdzieś poza nurt taki typowo heavy metalowy, jak na prawdziwych zdrajców metalu przystało. Czasem pójdziemy oczywiście również w tę mocniejsza stronę, ale także skłaniamy się często do muzyki takiej delikatnej, bardziej rockowej, momentami nawet popowej… no nie wiem, z takich moich ulubionych artystów zazwyczaj wymieniam, Bryana Adamsa, Adele… Arek, coś chciałbyś dodać?

– Arkadiusz: Adele, tak… nie no, ciężko teraz powiedzieć… ja lubię na przykład Snow Patrol

– Krzysztof: Airbag…

– Arkadiusz: Bardzo lubię Airbag…


– Ale to też nie jest do końca takie „guilty pleasure”. „Guilty pleasure” to jest wiecie, Britney. Ja na przykład lubię Lady Gagę…

– Arkadiusz: A ja lubię Nelly Furtado! Jest bardzo dobra, naprawdę jest spoko. Ale Lady Gaga jest super, mówię poważnie. Christina Aguilera swojego czasu też naprawdę fajnie…

– Krzysztof: Ooo, to też, to się zgodzę

– Ale to taka młodsza Aguilera. I chudsza…

– Krzysztof: Taa…

– Arkadiusz: To znaczy już nawet pomijając wygląd, no ale… to znaczy tak, no wtedy miała fajniejsze te… o, a oglądaliście Burleskę?

– Krzysztof: Chyba widziałem… aa, tak! Voulez vous coucher avec moi… (zaczyna śpiewać)

– Arkadiusz: To fajny film, naprawdę

– Krzysztof: Fabuła taka dosyć intrygująca…

– Arkadiusz: No, aż zapomniałem właśnie o czym było dokładnie…

– Krzysztof: Także kurde, chcielibyśmy powiedzieć, że jakieś mamy, ale nie wiem czy tak mamy

– Tak w normie…

– Krzysztof: Chyba w normie, no… Trochę zawiedliśmy cię chyba. Zawiedliśmy cię w nieznane (śmiech)

– Nie no, coś tam napiszę, coś tam z tego będzie… Dobra, mam teraz takie pytania, powiedzmy, społeczno – socjologiczne. Wiemy, że macie dużo fanów, wyprzedajecie koncerty, to grono sympatyków cały czas się powiększa…

– Krzysztof: Ktoś zaszedł w ciążę ?! (śmiech)

– Arkadiusz: (śmiech)


– (śmiech) …tego nie wiem, ale na pewno macie też swoich hejterów. Powiedzcie, czy jest ktoś, kto tak wyjątkowo namolnie truje wam dupę? Jakie macie porady na radzenie sobie z hejterami i trollami?

– Krzystof: Namolnie?

– Wiecie, jakiś hejter numer jeden, który w każdym komentarzu was disuje…

– Krzysztof: Szczerze mówiąc, to aż tak w to nie wnikamy, skupiamy się raczej na tych pozytywach. Jak się komuś nie podoba, no to trudno

– Arkadiusz: Jak tam ktoś powie, że jesteśmy chuje czy pedały, no to jego opinia no…

– Krzysztof: Dokładnie. W każdym razie, Artur (basista Nocnego Kochanka – przyp. red.) kiedyś chyba odpowiadał na jeden z takich komentarzy, ktoś tak ładnie napisał pod którymś tam klipem na YouTubie: „chuj wam w dupę”, Artur odpisał: „dziękujemy, życzymy tego samego”. No właściwie nie ma sensu się na nich skupiać, wiadomo że im zasięg jest większy, tym grono takich „fachowców” będzie się powiększać…

– Ale też liczba hejterów, może być miarą sukcesu…

– Krzysztof: W pewnym sensie tak

– Arkadiusz: Jak nie masz hejterów…

– Krzysztof: …to znaczy, że coś tu nie gra

– Arkadiusz: Ale czy ja wiem czy tych hejterów jest tak dużo? Chyba w normie, nie?

– Krzysztof: Chyba w normie, tak

– Arkadiusz: Ja tego nie śledzę i jakoś mnie to tak nie interesuje. Może kurcze powinienem…

– A spotkaliście się kiedyś z osobą, która była wielkim fanem Night Mistress, a teraz po prostu czuje się zdradzona, nie może zdzierżyć Nocnego Kochanka i odwraca się od was?

Krzysztof: Hmm, pojawiają się czasem takie głosy, że: „no fajnie, Nocny Kochanek, zrobiliście sobie jaja i spoko, no nawet nawet, powiem ci że całkiem fajnie się tego słucha, ale druga płyta? Już kolejna? Może wreszcie czas na Night Mistress, na to poważne granie?”. Ale gdy zaczynasz wyprzedawać koncerty i gdy twoje płyty sprzedają się w ilości dziesięciokrotnej – chyba nie skłamię jak tak powiem – w porównaniu do płyt Night Mistress…

– Arkadiusz: Więcej

– Krzysztof: …to chyba byłoby nie fair w stosunku do tych ludzi, którzy inwestują swój czas i pieniądze w Nocnego Kochanka. Nie fair w stosunku do tych ludzi byłoby, gdybyśmy to teraz porzucili i grali tylko Night Mistress. Natomiast nie ukrywam, że chętnie wrócimy do Night Mistress i nagramy przynajmniej jakąś płytę, spróbujemy się wbić gdzieś między te terminy kochankowe…

– Arkadiusz: W ciągu 10 lat na pewno coś się pojawi…

– Krzysztof: 10 lat wstecz

– 10 lat? Czyli ścigacie się z Toolem generalnie…

– Arkadiusz: (śmiech)

– Krzysztof: (śmiech) Tak, to dobre porównanie, bardzo dobre porównanie…

– Krzysiek, na pewno sto razy słyszałeś to pytanie – pracujesz nadal jako nauczyciel?

– Krzysztof: Tak, pracuję, natomiast jest to coraz bardziej wymagające, bo rzeczywiście bardzo ciężko jest pogodzić pracę nauczyciela z graniem. Mamy coraz więcej terminów, które skupiają się nie tylko wokół weekendów, ale obejmują też czwartki, pojawiają się też propozycje koncertów juwenaliowych i festiwalowych, które często odbywają się również w tygodniu. Rzeczywiście, nie jest lekko. Póki co, jeszcze wytrwale staram się uczyć społeczeństwo.

– A jak twoi uczniowie reagują na to, że wieczorami stajesz się zdrajcą metalu i śpiewasz o smokach i gołych babach?

– Krzysztof: (śmiech) Gimnazjum w którym uczę to jest szkoła o profilu sportowym, więc tam raczej młodzież skupia się na sporcie, jeśli już ktoś słucha muzyki to raczej jest to taka muzyka bardziej popularna, zazwyczaj są to rapsy. Ale zdarzają się oczywiście takie osoby, które kojarzą, i fajne jest to, że uczniowie podchodzą czasem na korytarzu i mówią: „widziałem pana w Pytowym Januszu” albo „czytałem z panem wywiad” albo „o, widziałem pana w Antyradiu, na ich stronie był wywiad wrzucony z tym pana kolegą z zespołu, jakiś Ojciec Arkadiusz”. To jest miłe i ciekawe.

– Arkadiusz: (śmiech)

– Krzysztof: Do dzisiaj pamiętam taką sytuację, gdy podeszła do mnie uczennica trzeciej klasy i zagaiła na przerwie: „proszę pana, to co, w ten weekend gdzie pan jedzie?”, ja mówię: „W ten? Poczekaj poczekaj, chyba do Gdańska”, „Tak?? A nie do Białegostoku?”, ja mówię: „Nie nie, w Białymstoku byłem w zeszły weekend”. „Aa, no tak , rzeczywiście ma pan racje. To co, w weekend to pan wypoczywa i pan się bawi, a później w tygodniu musi pan tutaj wracać i męczyć się z tymi tłumokami?”

– Arkadiusz: (śmiech)

– Krzysztof: Przy czym – ją też uczyłem (śmiech)

– A obserwując tę współczesną młodzież i mając z nią do czynienia na co dzień, powiedz co z tych ludzi wyrośnie i czy są tam jacyś potencjalni przyszli zdrajcy metalu? Jaka przyszłość czeka nasz ulubiony gatunek muzyczny?

– Arkadiusz: Zagłada!

– Krzysztof: Rzeczywiście, powiem ci że mam takie wrażenie, że coraz mniej ludzi słucha muzyki metalowej, i pamiętam, jak jeszcze 10 lat wstecz mieszkaliśmy w Skarżysku, to było multum osób w naszym wieku – ewentualnie trochę młodszych – które przychodziły na koncerty. Mieliśmy takie swoje grono bliskich znajomych, każdy się z każdym znał, wszyscy gdzieś tam kręcili się wokół klubu Semafor w Skarżysku, wokół miejskiego parku, gdzie można było zawsze przysiąść na winku, wokół miejskiego centrum kultury… z biegiem lat wydaje mi się, że właśnie tych ludzi jest coraz mniej. Ale pozytywne jest moje zaskoczenie, gdy na przykład jedziemy do takiego Skarżyska i widzimy, że są coraz młodsze osoby, które pierwszy raz widzimy na oczy, a one noszą ramoneskę, glany i pewnie nie golą pach. Bo może jeszcze nie muszą (śmiech)

– Przejdźmy teraz do tematów bieżących. Wiem, że pojawiliście się niedawno w grze komputerowej „Sports Manager”, gdzie macie nawet własną drużynę. Powiedzcie jak do tego doszło i czy już niedługo będziecie wyskakiwać z każdej lodówki w każdym domu?

– Arkadiusz: Już wyskakujemy!

– Krzysztof: Z góry przepraszamy za to, bo rzeczywiście pojawiają się już taki opinie: „O! ci znowu”.
A wiadomo, że jak ktoś nie lubi, to już nas ma po dziurki w nosie, natomiast to też nie do końca jest od nas zależne. Menedżer dostał telefon z propozycją, że możemy pojawić się w grze komputerowej, gdzie będziemy żużlowcami…

– Arkadiusz: Bo my jeździmy ogólnie, żużel uprawiamy ale w wolnych chwilach

– Krzysztof: Tak, i w związku z tym, że moja dziewczyna jest z Gorzowa, no to przecież nie mogłem odmówić jednej z największych kibicek Stali Gorzów! Zielona Góra, was też pozdrawiam serdecznie! (śmiech). No i co, musieliśmy się zgodzić. To znaczy chcieliśmy, bo to jest naprawdę coś fajnego, było nam po prostu miło, że ktoś pomyślał o tym, że Nocny Kochanek i żużel to jakieś tam dobre połączenie. Skracając całą wypowiedź – dostaliśmy propozycję nie do odrzucenia. Jak w Ojcu Chrzestnym.

– No dobra, teraz na koniec małe wyznanie z moje strony…

– Krzysztof: Spoko, my też jesteśmy gejami!

– Wiedziałem! Wstyd się przyznać ale to będzie dopiero mój pierwszy koncert Nocnego Kochanka…

– Krzysztof: Nie denerwuj się, nasz będzie drugi!

– …ale myślę, że takich osób jak ja może być więcej, skoro niemal wszędzie macie sold out

– Krzysztof: Ale właśnie, kurcze, fajne jest to, że jeździmy na te koncerty, które częstokroć są wyprzedane, a później okazuje się, że ludzie na takim koncercie byli pierwszy raz. Dla mnie to na początku było zdziwienie, no bo zazwyczaj jak jest koncert wyprzedany, to w pierwszej kolejności – tak mi się wydawało – przyjdą ci ludzie, którzy lubią zespół i którym zależy, żeby go zobaczyć, więc od razu idą i kupują bilety. A tu nie do końca tak jest, bo jak się okazuje przychodzą ludzie zupełnie nowi, którzy nas słyszą po raz pierwszy. I to jest fajne.

– No to w takim razie co dzisiaj zobaczę i czego mogę się spodziewać po waszym występie?

– Krzysztof: Mamy nadzieję, że zobaczysz smoki i gołe baby (śmiech)

– No ja też mam taką nadzieję!

– Krzysztof: A może nawet usłyszysz!

– Arkadiusz: Jakiś zdrajców metalu, może nawet dżentelmenów?

– Ale mogę być przy tym lekko dziabnięty już…

-Krzysztof: To to akurat wskazane jest

– Obudzę się i będzie poniedziałek

– Krzysztof: (smiech) Albo piątunio!

– Arkadiusz: Jak weźmiesz pigułkę to tak będzie na pewno…

– Krzysztof: A, dzisiaj jest piątunio. Może być piątunio następny ewentualnie… Mamy nadzieję, że będzie to dla ciebie niecodzienne doznanie i że poznasz co najmniej jedną fajną dupeczkę, bo coraz więcej ich przychodzi na koncerty, co również nas cieszy.

– Albo dupeczka…

– Arkadiusz: Wróżymy ci szybki ożenek niedługo po tym koncercie

– Krzysztof: Albo poznasz dupeczka (śmiech). Czyli dupeczkę męską poznasz. Też polecamy. Hetero to nie gej!

Podobne artykuły

Wywiad: Wacław “Vogg” Kiełtyka (Decapitated) – 26.10.2016

Albert Markowicz

Alastor: „Byliśmy zespołem z dużym potencjałem” (Wywiad)

Szymon Grzybowski

Wywiad: Wacław “Vogg” Kiełtyka (Decapitated)

Tomasz Koza

Wywiad: Michał Kostrzyński (Made of Hate)

Tomasz Koza

Wywiad: Simen „ICS Vortex” Hestnæs (Arcturus) – 22.04.2017

Michał Bentyn

“Podległy ciągłej presji” – wywiad z Pawłem Gładyszem (Transgresja), część 1

Paweł Kurczonek

Zostaw komentarz

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!