RELACJE

Scorpions porwali Atlas Arenę. W Łodzi udowodnili, że legenda wciąż jest w znakomitej formie

Scorpions w Atlas Arenie w Łodzi w 2026 roku

Scorpions po raz kolejny potwierdzili, że mimo ponad sześciu dekad obecności na scenie wciąż potrafią dostarczyć publiczności widowisko na najwyższym poziomie. Podczas koncertu w łódzkiej Atlas Arenie niemiecka legenda rocka porwała tysiące fanów, którzy przez ponad półtorej godziny śpiewali największe przeboje zespołu. Energia płynąca ze sceny udzieliła się nie tylko publiczności, ale również samym muzykom, tworząc wyjątkową atmosferę.

Scorpions udowodnili, że wciąż są w znakomitej koncertowej formie

Niewiele zespołów może pochwalić się historią trwającą ponad 60 lat. Jeszcze mniej potrafi przez cały ten czas utrzymać tak wysoki poziom koncertów i nieustannie przyciągać kolejne pokolenia słuchaczy. Występ w Łodzi był kolejnym dowodem na to, że Scorpions nadal pozostają jedną z najważniejszych rockowych formacji na świecie.

Atlas Arena wypełniła się niemal do ostatniego miejsca, a od pierwszych minut było jasne, że publiczność zamierza aktywnie uczestniczyć w tym muzycznym święcie. Entuzjazm fanów spotkał się z równie żywiołową reakcją zespołu, który odwdzięczył się pełnym zaangażowaniem i świetną formą.

Mikkey Dee za zestawem perkusyjnym podczas koncertu Scorpions w Łodzi.
Mikkey Dee za zestawem perkusyjnym podczas koncertu Scorpions w Łodzi.

Wieloletnia współpraca Prestige MJM i Scorpions

Relacja pomiędzy Scorpions a agencją Prestige MJM trwa już blisko dwie dekady. Jej początki sięgają koncertu w Ostrowie Wielkopolskim, który odbył się 18 lat temu jeszcze przed oficjalnym powstaniem firmy. Niemiecka grupa wystąpiła wówczas na stadionie żużlowym podczas Turnieju o Łańcuch Herbowy.

Czytaj też: Scorpions świętują 60 lat! Nowy album „From The First Sting”

Powodzenie tamtego wydarzenia oraz pozytywne opinie otrzymane od managementu zespołu stały się jednym z impulsów do rozwijania działalności koncertowej, z której z czasem narodziła się Prestige MJM.

Od tamtej pory Scorpions regularnie odwiedzają Polskę na zaproszenie agencji. Koncert w Atlas Arenie był już czternastym wspólnym przedsięwzięciem, co tylko potwierdza długoletnią i owocną współpracę z jedną z najbardziej rozpoznawalnych rockowych grup na świecie.

Klaus Meine wykonuje jeden z największych przebojów Scorpions na żywo.
Klaus Meine wykonuje jeden z największych przebojów Scorpions na żywo.

Jubileuszowa trasa pokazuje, że Scorpions nie żyją przeszłością

Trasa przygotowana z okazji 60-lecia działalności nie jest wyłącznie sentymentalnym spojrzeniem na bogatą historię zespołu. To przede wszystkim pokaz siły repertuaru, który mimo upływu lat nadal wywołuje ogromne emocje.

Koncert został dopracowany pod każdym względem – od oprawy wizualnej, przez przemyślaną dramaturgię, aż po doskonałe wykonania kolejnych utworów. Choć część fanów mogła odczuwać niedosyt z powodu braku takich klasyków jak „Still Loving You” czy „Holiday”, publiczność z pewnością doceniła, że Klaus Meine nie korzysta z playbacku, a wszystkie utwory wykonuje na żywo.

Matthias Jabs podczas koncertu Scorpions.
Matthias Jabs podczas koncertu Scorpions.

Największe przeboje i wyjątkowa atmosfera w Atlas Arenie

Wieczór rozpoczął się od krótkiego filmu przypominającego imponującą historię Scorpions. Na ekranach pojawiły się informacje o ponad 5000 koncertów, 27 światowych trasach oraz występach w 83 krajach, a całość uzupełniły archiwalne materiały z najważniejszych momentów kariery zespołu.

Po tym wprowadzeniu muzycy wkroczyli na scenę przy dźwiękach „Coming Home”. W dalszej części koncertu zabrzmiały między innymi „Gas In The Tank”, „Make It Real”, „The Zoo” oraz kolejne utwory, które od lat należą do koncertowych klasyków grupy.

Rudolf Schenker podczas koncertu Scorpions Atlas Arenie.
Rudolf Schenker podczas koncertu Scorpions Atlas Arenie.

Szczególne emocje towarzyszyły wykonaniom „Send Me an Angel” i „Wind of Change”. Podobnie jak podczas wcześniejszego występu w Gliwicach, tysiące osób wspólnie śpiewały refreny, a rozświetlona telefonami hala stworzyła niezwykły klimat.

Finał koncertu przyniósł kolejną eksplozję energii. „Big City Nights”, a następnie bisy w postaci „Blackout” oraz „Rock You Like a Hurricane” sprawiły, że Atlas Arena zamieniła się w jeden wielki rockowy chór. Publiczność długo nie chciała rozstać się z zespołem, nagradzając muzyków gromkimi owacjami.

„Scorpions to legenda światowego rocka, ale jednocześnie zespół, który nadal dopisuje kolejne rozdziały swojej historii. Niewiele formacji może pochwalić się nieprzerwaną działalnością przez siedem dekad. Po koncertach w Gliwicach i Łodzi nie ma jednak wątpliwości, że Scorpions wciąż prezentują znakomitą formę i nadal mają dla kogo występować.”podsumował Mateusz Pawlicki z Prestige MJM.

Klaus Meine trzyma bukiet czerwonych róż otrzymany od fanów.
Klaus Meine trzyma bukiet czerwonych róż otrzymany od fanów.

Źródło: Materiały prasowe Prestige MJM
Zdjęcia autorstwa Jakuba Janeckiego

Podobne artykuły

Judas Priest i Voivod w Warszawie – jeden dzień, dwie legendy metalu

Piotr Żuchowski

Relacja: The Dillinger Escape Plan, Shining – Warszawa 11.02.2017

Albert Markowicz

Relacja: Behemoth, Batushka, Imperator, Bölzer, Untervoid – Warszawa, 14.12.2018

Dominika Kudła

4 komentarze

Rafał 26 lipca 2026 at 14:39

Kiedy napiszecie że nie są w formie? Jak Klaus padnie na scenie? On ledwo chodził i ledwo śpiewał. Reszta chłopaków gra sprawnie, ale wokal to już dziadIuś.

Odpowiedz
Olgierd 26 lipca 2026 at 18:04

Pozwolę się nie zgodzić. Piosenki były wykonywane jakby Klaus mial wciąż te 40 lat, moze poza piosenkami gdzie trzeba spiewac wysoko, pewnie dlatego nie było Still loving you. Na koncercie bawiłem się świetnie. Dobrze wydane pieniądze. Wspolczesne zespoły mogą się uczyć

Odpowiedz
Michal 26 lipca 2026 at 20:34

Ale to ile ma sił zależy od publiki bez niej by go juz nie bylo

Odpowiedz
Roman 27 lipca 2026 at 17:28

ŚWIĘTA RACJA. Pan Klaus pomimo całego szacunku dla niego za jego wkład w muzykę powinien udać się na zasłużoną emeryturę a nie naciągać ludzi na kasę. Byłem w zeszłym roku na ich koncercie w Gdańsku z małżonką i byliśmy bardzo rozczarowani JEGO WYSTĘPEM. A nawet się obawialiśmy czy wydoli trudy tego przedsięwzięcia po kilku utworach. Niestety widziałem ludzi którzy zażenowani opuszczali koncert dużo przed końcem. Powiem klasykiem polskiej sceny „Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść…niepokonanym”. Przykro się na to patrzyło. A co do autora artykułu to śmiem wątpić czy był na tym koncercie o którym napisał lub że sloń mu na ucho nastąpił.

Odpowiedz

Zostaw komentarz