26 lat temu ukazał się album „Vulgar Display of Power” zespołu Pantera


„Vulgar Display of Power” – żaden inny tytuł albumu metalowego tak celnie i precyzyjnie nie oddaje charakteru muzyki, która znajduje się na krążku. Wydana dokładnie 26 lat temu (25 lutego 1992) płyta jest prawdopodobnie najważniejszym wydawnictwem metalowym lat 90., a i w zestawieniu wszech czasów z pewnością znalazłaby się wysoko.

Również dziś płyta brzmi soczyście jak… solidny strzał w pysk. Jednak droga Pantery do nagrania tak wybitnego dzieła była długa, a przez wiele lat nic nie wskazywało, że zespół – dziś, po ponad ćwierćwieczu można tak chyba powiedzieć – zrewolucjonizuje metal.


Pantera niezbyt chętnie przyznaje się do swojego dorobku sprzed 1990 roku.

Trudno się dziwić, bo twardzi Teksańczycy przez niemal całe lata 80. grali hair metal, nosili obcisłe leginsy i natapirowane włosy. Ich twórczość nie wyróżniała się jednak z natłoku bardzo modnych wówczas zespołów grających taką muzykę. No może poza okładkami ich płyt, które były po prostu koszmarne i swoją kiczowatością faktycznie się wyróżniały.

Pierwsze objawy zmiany stylistyki można było zaobserwować na wydanym w 1988 roku albumie „Power Metal”. Była to pierwsza płyta z występującym z zespołem od 1986 roku wokalistą Philipem Anselmo, który dysponował mocnym głosem, choć jeszcze na tej płycie poruszał się raczej w rejestrach wysokich, żeby nie powiedzieć piejących.

Muzycznie natomiast album był wyraźnie ostrzejszy i szybszy niż trzy poprzednie – nie była to jednak rewolucja w brzmieniu, a raczej pewna korekta tego, co zespół grał na wcześniejszych albumach.

W nową dekadę Pantera wjechała już jako całkiem inny zespół.

Wydany w 1990 roku przełomowy album „Cowboys from Hell” można by wręcz uznać za drugi debiut, bo była to muzyka tak inna od tego, co zespół grał wcześniej, że wręcz trudno uwierzyć, że to ta sama kapela. Było surowo, ostro i ciężko, ale jednocześnie finezyjnie i z polotem – głównie za sprawą znakomitych riffów i solówek Dimebaga Darella. Zmiana okazała się strzałem w „10” – płyta nie tylko zdobyła uznanie krytyków i fanów, ale również była pierwszym sukcesem komercyjnym Pantery. Zespół nie zamierzał jednak spoczywać na laurach.

Już w 1991 roku zespół zaczął prace nad kolejną płytą, czyli właśnie „Vulgar Display of Power”.

Ośmieleni sukcesem zdecydowali, że album będzie jeszcze bardziej bezkompromisowy, surowy i brutalny, a wskazywać na to miał każdy jego element. Od zawartości muzycznej, przez tytuł, a na szacie graficznej skończywszy.

Z okładką, która „przyozdabia” album wiąże się pewna anegdota.

Zespół miał zasugerować, że ma być dosadna… jak strzał w pysk. Pierwsza wersja, z ręką w rękawicy bokserskiej nie przypadła zespołowi do gustu, dlatego próbowano dalej. Wedle relacji zespołu, a konkretnie Vinniego Paula zapłacono jakiemuś człowiekowi 10 dolarów, a następnie bito go w twarz około 30 razy, żeby uzyskać idealne ujęcie. Wersja wytwórni jest… trochę mniej ciekawa, ale pewnie bliższa prawdy. Człowiek z okładki podobno nie został uderzony ani razu.

Kurtki dla fanów rocka i metalu!
Oryginalne kurtki dla fanów rocka i metalu.

Muzyka na „Vulgar Display of Power” to zbiór 11 pełnych brutalności i ciężaru kawałków, które za sprawą swojego mocnego przekazu trafiły do milionów słuchaczy na całym świecie. Nie ma sensu omawianie każdego utworu po kolei, ale nad kilkoma zdecydowanie warto się pochylić.

Całość zaczyna „Mouth for war” – z jednej strony jest tam thrashowa energia i moc, ale z drugiej strony wokal i siła przekazu kojarzą się raczej ze sceną hardcore’ową. „A New Level” to z kolei prawdziwy rollercoaster – zaczyna się potwornie ciężkim riffem, ale dalej robi się zdecydowanie szybciej, a całość wieńczy wybitna solówka. „Walk” to prawdziwy hymn tamtych czasów, była to odtrutka na rozmiękczony przekaz, który serwował wówczas grunge. „You can’t be something you’re not/Be yourself, by yourself/Stay away from me” – prosto, ale dobitnie. Do tego hipnotyzujący, marszowy riff i skandujący Anselmo, który był głosem każdego wkurwionego człowieka na świecie.

Pantera nie zapominała jednak, że aby docenić ciężar trzeba czasem odpuścić – stąd też na albumie „ballady”, czyli „Hollow” oraz „This Love”. Nie mają jednak w sobie nic z liryczności, która zazwyczaj kojarzy się z tego typu utworami. Spokojniejsze zwrotki są tylko kontrastem dla skandowanych i napędzanych ostrymi riffami refrenów.

Ogólnie „Vulgar Display of Power” jest niezwykle równym albumem – nie ma na nim żadnego zbędnego dźwięku czy niepotrzebnego słowa. To dzieło absolutnie doskonałe i genialne.

Dzięki temu albumowi Pantera weszła do metalowej ekstraklasy.

Jednym tchem wymieniano ten zespół obok największych, które grały i tworzyły w tamtym czasie. Płyta została od razu doceniona przez krytyków. Podkreślano wybitną grę Dimebaga Barella, który od momentu wydania tej płyty był nazywany jednym z największych gitarzystów w świecie metalu, doceniano również zmianę wokalną Anselmo, który swoim śpiewem doskonale oddawał wszystkie emocje, które nim targały.

Płyta okazała się również wielkim sukcesem komercyjnym. Doszła do 44. miejsca na listach sprzedaży Billboardu i utrzymywała się na niej przez 79 tygodni, czyli ponad półtora roku. Szacuje się, że tylko w Stanach Zjednoczonych sprzedało się blisko 2,2 miliona kopii „Vulgar Display of Power”. Biorąc pod uwagę jak surowa i wściekła była to muzyka – trzeba uznać to za wprost oszałamiający sukces.

„Vulgar Display of Power” to coś więcej niż płyta, to zjawisko, które pojawiło się nagle, uderzało z oszałamiającą mocą i zmieniało człowieka na zawsze. Jest jednocześnie szczytowym osiągnięciem Pantery, która nigdy wcześniej, ani nigdy później nie weszła na tak wysoki poziom.

Co prawda następna płyta – „Far Beyond Driven” z 1994 roku – była jeszcze ostrzejsza i brutalniejsza, nie brakowało a niej świetnych kawałków, a dodatkowo zadebiutowała na pierwszym miejscu listy Billboard i również sprzedała się w USA w milionowym nakładzie – nikt nie miał jednak wątpliwości, że jej sukces w dużej mierze wynika z rozpędu, który Pantera zyskała dzięki „Vulgar Display of Power”, czyli najlepszej płycie metalowej lat 90. XX wieku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *