Głośna sprawa sądowa wytoczona przez sześciu byłych członków zespołu Cradle of Filth przeciwko frontmanowi Daniemu Filthowi oraz powiązanym podmiotom doczekała się pierwszego rozstrzygnięcia. Amerykański sąd federalny w Arizonie zdecydował o oddaleniu pozwu w całości, jednak (co istotne) nie z powodu braku podstaw merytorycznych, lecz z przyczyn proceduralnych.
Zgodnie z dokumentem z 24 kwietnia 2026 roku, sąd uznał, że nie posiada jurysdykcji osobowej nad pozwanymi, co uniemożliwia prowadzenie sprawy w tym stanie.
Konflikt Cradle Of Filth – brak jurysdykcji kluczowy dla decyzji sądu
Sednem decyzji było ustalenie, że ani Dani Filth (Daniel Lloyd Davey), ani powiązane z nim podmioty, w tym Cradle of Filth LLP, Cradle of Filth Touring Ltd. oraz The Oracle Management, nie prowadzą działalności w sposób wystarczający na terenie Arizony, by podlegać tamtejszej jurysdykcji.
Sąd podkreślił, że:
- działalność zespołu ma charakter globalny,
- koncerty w Arizonie były sporadyczne (zaledwie kilka występów w latach 2021–2025),
- sprzedaż merchu na miejscu miała charakter incydentalny,
- pozwani nie posiadają biur, pracowników ani infrastruktury biznesowej w tym stanie.
W ocenie sądu takie kontakty są „przypadkowe i ograniczone”, a więc niewystarczające, by rozpatrywać sprawę dotyczącą globalnej działalności zespołu właśnie w Arizonie.

Globalny charakter sporu problemem dla powodów
Jednym z kluczowych argumentów było to, że roszczenia powodów, obejmujące m.in. niewypłacone tantiemy, wykorzystanie wizerunku czy naruszenia praw autorskich, mają charakter międzynarodowy.
Sąd uznał, że:
- sprawa dotyczy działalności prowadzonej na całym świecie,
- związek z Arizoną jest marginalny,
- dopuszczenie jurysdykcji w takim przypadku oznaczałoby, że praktycznie każde miejsce koncertowe na
- świecie mogłoby rozpatrywać podobne pozwy.
To, zdaniem sądu, naruszałoby zasady sprawiedliwości proceduralnej i tzw. „fair play”.
Sprawdź też: Megadeth pozwane przez twórcę okładki albumu
Większość zarzutów ex-muzyków Cradle of Filth bez związku z Arizoną
Sąd szczegółowo przeanalizował poszczególne zarzuty i wskazał, że wiele z nich nie ma żadnego związku z Arizoną, w tym:
- zarzuty o naruszenie praw autorskich,
- zniesławienie w mediach społecznościowych,
- brak wypłat za nagrania i teledyski,
- spory o sprzęt muzyczny.
W konsekwencji uznano, że nawet potencjalne pojedyncze zdarzenia związane z koncertami w tym stanie nie są wystarczające, by objąć całość sporu jurysdykcją lokalnego sądu.
Czytaj: Zarzuty wobec wokalisty Skeletal Remains na 70000 Tons of Metal
Oracle Management również poza zasięgiem sądu
Sąd odniósł się także do roli The Oracle Management, zarządzanej przez Deza Fafarę (manager Cradle of Filth). W decyzji podkreślono, że firma:
- nie prowadzi działalności operacyjnej w Arizonie,
- nie uczestniczy bezpośrednio w sprzedaży merchu ani organizacji koncertów,
- czerpie jedynie niewielkie, pośrednie prowizje z globalnych dochodów zespołu.
To dodatkowo osłabiło argumentację powodów dotyczącą jurysdykcji.
Sprawa oddalona, ale nie zamknięta
Najważniejszy wniosek z decyzji: pozew został oddalony bez rozpatrzenia meritum sprawy. Sąd jasno wskazał, że:
- oddalenie nastąpiło „bez uprzedzenia” (without prejudice),
- powodowie mogą ponownie wnieść sprawę w odpowiednim sądzie,
- obecna decyzja nie rozstrzyga o winie lub niewinności stron.
Jednocześnie sąd odmówił dalszej możliwości poprawiania pozwu w tej jurysdykcji, wskazując, że powodowie mieli już kilka okazji do uzupełnienia braków formalnych.
Co dalej z konfliktem wokół Cradle of Filth?
Choć decyzja sądu w Arizonie stanowi poważny cios dla byłych członków zespołu, nie oznacza końca sporu. Wręcz przeciwnie, otwiera drogę do ponownego złożenia pozwu w innym kraju lub stanie, gdzie jurysdykcja będzie bardziej oczywista (np. Wielka Brytania lub Kalifornia).
Dla samego zespołu i Daniego Filtha to chwilowa ulga, ale nie ostateczne zwycięstwo. Zarzuty, obejmujące kwestie finansowe, prawa autorskie i zniesławienie, pozostają nierozstrzygnięte.
Fot. Materiały prasowe
