PŁYTY

Devin Townsend opowiada o swoim nowym albumie „Empath”

Devin Townsend był niedawno gościem „The Classic Metal Show”. Rozmowa dotyczyła najnowszego wydawnictwa „Empath”, które ukaże się w przyszłym miesiącu. Tymczasem prezentujemy Wam tłumaczenie kilku fragmentów.

Czy w ocenie muzyka odbiór „Empath” zajmie fanom dłuższą chwilę?

Zdecydowanie tak. Cieszę się, że zostało to wspomniane. Sądzę, że zmęczenie, które odczuje fan przed dotarciem do końca albumu jest podobne do tego, które odczuł zespół. Uważam to za sprawiedliwe, kiedy zarówno słuchacz jak i twórca są tak samo wyczerpani.

Poniżej odpowiedź na pytanie czy płyta jest sprzeciwem wobec kategoryzacji:

Mam 46 lat. To, co uczyniło „Empath” tak różnorodnym stylistycznie w każdym utworze, przyszło z psychologią wieku średniego. Tworząc album czułem potrzebę spojrzenia wstecz na to, co dotychczas zrobiłem. Kim się stałem i dokąd zmierzam, analizując związek z przeszłością. (…) Muzyk wypowiedział się także na temat ograniczeń w kreatywności, z jakimi musiał się borykać. „Powiem, że wiele z limitów narzucałem sobie sam. W trakcie tworzenia „Empath” miałem wiele, powiedzmy, „objawień”. Największe z nich dotyczyło ograniczania samego siebie. Być może to podświadomy element tkwiący w każdym muzyku – bo po prostu chcemy, aby nasza muzyka była słuchana. Każdy chce się jakoś dopasować. A potem… Wiek średni przyniósł ogromną niedbałość. Nagle przestało mnie interesować czy wpisuję się w schematy czy nie. Powody mogą być różne. Potknięcia, rzeczy żenujące. Doświadczenie ich jest bardzo wyzwalające, ponieważ potem już się ich nie obawiasz. Pytania o dopasowanie nie mają dłużej znaczenia. „Pieprzyć to. Kogo to obchodzi?”. Od zawsze lubiłem teatr muzyczny. Tak jak death metal czy ambient jazz. „Jeśli masz ochotę umieścić to wszystko na albumie, po prostu to zrób”

Padło też pytanie, jak Devin postrzega sam siebie; bardziej jako artystę czy „po prostu muzyka”.

Sam się czasem waham pomiędzy obydwoma. Kiedy słyszę, jak sam opisuję to wszystko w wywiadach, na dłuższą metę brzmię jakbym opowiadał o projekcie artystycznym. Muszę jednak szybko nadmienić, że ta opinia nie jest obiektywna. Na pewno nie zaczynałem tego wszystkiego w poczuciu, że muszę sobie udowodnić bycie jednym albo drugim. Nie lubię cierpieć przez cały czas. Nie lubię być cały czas przerażonym. Myślę, że jedyny sposób na zrobienie czegokolwiek, co ma pozory optymizmu lub nadziei, wymaga analizy twoich motywacji. I, jak powiedziałem wcześniej, wchodzenia w przeszłość i analizowania relacji z nią. Moja praca w ogóle zawsze o tym była. Muszę powiedzieć, że jeśli jest w tym jakakolwiek wartość artystyczna lub wartość muzyczna, to jest to bardziej szczęśliwy wypadek niż cokolwiek innego. Jestem wiecznie zdezorientowanym i przerażonym człowiekiem, który próbuje być nim mniej, a muzyka jest tego produktem ubocznym.

W ubiegłym tygodniu ukazał się pierwszy singiel zapowiadający płytę:

„Empath” ukaże się 29 marca za pośrednictwem InsideOut Music. Na liście zbierającej gościnne występy znalazły się takie nazwiska jak Anneke van Giersbergen czy Chad Kroeger.

Źródło / Fot. Tom Hawkins

Podobne artykuły

Primordial publikuje teledysk do pierwszego singla z nadchodzącej płyty

Dominika Kudła

Nergal w folkowo-bluesowej wersji

Lena Knapik

Nowa płyta Morbid Angel definitywnie death metalowa

Lena Knapik

Zostaw komentarz