Image default
PŁYTY

Megadeth wznawia „The World Needs a Hero” oraz „The System Has Failed”

„The World Needs a Hero” oraz „The System Has Failed” to dwa pierwsze albumy, które Megadeth nagrał w XXI wieku. Nie były to czasy dobre dla klasycznych odmian metalu, jednak legenda thrashu z Bay Area na pewno nie zawiodła nimi swoich fanów. Już 15 lutego 2019 roku nakładem BMG pojawią się wznowione wersje obu krążków. Jakie bonusy znalazły się na reedycjach i dlaczego warto odświeżyć sobie te wydawnictwa?

Końcówka lat 90. to czas eksperymentów w obozie Megadeth.

O ile album „Cryptic Writings” niósł ze sobą metalową przebojowość połączoną z odpowiednim ciężarem, o tyle wydany w 1999 roku „Risk” został powszechnie skrytykowany za rozmiękczenie i „spopowienie” muzyki. Zespół był więc na rozdrożu – iść całkowicie w bardziej komercyjne odmiany już nawet nie metalu, a bardziej hard rocka, czy raczej cała wstecz i powrót do konkretnego łupnięcia.

Wydany w 2001 roku krążek „The World Needs a Hero” dla fanów thrashowego oblicza Megadeth był na szczęście ulgą.

Kapela nie pędziła już na złamanie karku jak w latach 80., czy 90., ale surowość brzmienia, ciężar riffów czy wściekle zawodzące wokale Dave’a Mustaine’a udowadniały, że mamy do czynienia z albumem stricte metalowym.

Album spotkał się z umiarkowanie pozytywnym przyjęciem. Recenzenci podkreślali, że Megadeth chciał nawiązać do największych sukcesów z początku lat 90., ale utworom brakowało polotu i lekkości w porównaniu do tych z „Rust in Peace”, czy „Countdown to Extinction”.

„The World Needs a Hero” nie było jednak albumem złym, a zespół wciąż miał oddane rzesze fanów, które tłumnie udały się do sklepów po nowy krążek ulubionej kapeli. Wydawnictwo zadebiutowało na 16. miejscu amerykańskiej listy bestsellerów – w pierwszym tygodniu nabywców znalazło ponad 60 tysięcy kopii. Do 2005 roku w USA sprzedało się w sumie blisko 220 tysięcy egzemplarzy.

Początek XXI to również duże zmiany personalne w Megadeth.

Na „The World Needs a Hero” fani nie mogli usłyszeć już uwielbianego Marty’ego Friedmana, który odszedł z zespołu w 2000 roku. Zastąpił go Al Pitrelli znany między innymi z występów z Alicem Cooperem.

To jednak nic w porównaniu z prawdziwą rewolucją kadrową, którą Megadeth przeszło później. Dave Mustaine w okolicach 2002 roku w zasadzie zawiesił działalność zespołu, a sam – z powodów zdrowotnych – niemal zakończył karierę. Historia jest dość osobliwa, bo gitarzysta dość poważnie uszkodził sobie nerw w ramieniu. Kontuzja uniemożliwiała mu grę na gitarze. Doszło do niej w wyniku… niefortunnego ułożenia ręki podczas snu. Dojście do pełnej sprawności zajęło Mustaine’owi ponad rok.

W 2003 roku Dave Mustaine wrócił do muzyki, ale wcale nie miał zamiaru reanimować Megadeth.

Jego celem było solowy projekt firmowany jego nazwiskiem – w taki sposób chciał kontynuować karierę. Okazało się jednak, że kontrakt z wydawcą wciąż obligował go do wydania jeszcze jednego albumu pod szyldem macierzystej kapeli. Megadeth miało więc wydać – wówczas wydawało się, że – ostatni album. Mustaine odezwał się nawet do drugiego filaru zespołu, czyli Dave’a Ellefsona, ale panowie nie doszli do porozumienia. Wedle relacji basisty i współzałożyciela Megadeth poszło o podział z zysków.

Mustaine zatrudnił więc muzyków sesyjnych.

Dobrze znanego fanom Megadeth, gitarzystę Chrisa Polanda, basistę Jimmiego Lee Solasa, a także perkusistę Vinniego Coaiutę. To jednak on był jedynym autorem wszystkich kompozycji, jako jedyny figuruje też jako członek Megadeth.

Wydawać by się mogło, że w takich okolicznościach nie może powstać dobra płyta, a jednak Megadeth kolejny raz zaskoczyło. „The System Has Failed” okazało się najlepszym krążkiem zespołu od co najmniej dekady – niektórzy uważali nawet, że zespół nie nagrał nic lepszego od „Rust in Peace”.

Recenzenci określili „The System Has Failed” krótko – „powrót do formy”.

Podkreślano świetne riffy, metalową przebojowość i zadziorność wokali. Uwadze nie uszła również tematyka utworów. Dave Mustaine był w owym czasie jednym z nielicznych amerykańskich artystów, który nie krytykował polityki George’a W. Busha – ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, czemu dawał wyraz w swojej twórczości.

„The System Has Failed” zadebiutowało na 18. miejscu listy Billboard, a w pierwszym tygodniu sprzedało się 46 tysięcy egzemplarzy. Do końca 2007 roku w USA rozeszło się blisko 200 tys. kopii tego wydawnictwa.

Zarówno „The World Needs a Hero”, jak i „The System Has Failed” trudno dziś uznać za bezdyskusyjną klasykę. Oba wydawnictwa próbują z mniejszym lub większym powodzeniem nawiązywać do czasów największych sukcesów zespołu. Nie ulega jednak wątpliwości, że obie płyty pokazują zespół, który nikomu nic nie musi udowadniać, zna swoją wartość, a także nie musi już szukać swojej drogi, bo doskonale wie, którą ścieżką chce podążać, czemu daje wyraz do dziś.

Fot. Materiały prasowe

Podobne artykuły

Jesienią ukaże się nowy album Mayhem

Lena Knapik

Lamb Of God wypuści specjalne wydanie „Ashes of the Wake” z okazji 15-lecia wydania

Bartłomiej Pasiak

Varathron: “Patriarchs Of Darkness” już 27 kwietnia

Agata Laszuk

2 komentarze

MM 2 lutego 2019 at 16:37

O ile pamiętam, to “The World Needs A Hero” zebrało bardzo słabe recenzje. Z resztą słusznie.

Odpowiedz
Szymon Grzybowski
Szymon Grzybowski 3 lutego 2019 at 17:56

Czy słabe to kwestia względna – w stosunku do klasycznych płyt, recenzje były o wiele gorsze, ale w stosunku do wcześniejszej płyty “Risk” opinie krytyków były o wiele przychylniejsze.

Odpowiedz

Zostaw komentarz