Recenzja płyty The Burning wykonawcy British Lion
Strona główna » Recenzja: British Lion – „The Burning”, czyli odpoczynek po pracy w korpo
RECENZJE

Recenzja: British Lion – „The Burning”, czyli odpoczynek po pracy w korpo

Jeśli ktokolwiek oczekiwał, że poboczny projekt Steve’a Harrisa z Iron Maiden, czyli British Lion, będzie miał cokolwiek wspólnego z macierzystą kapelą wybitnego basisty, z całą pewnością srogo się zawiedzie. Druga płyta w dorobku „Brytyjskiego Lwa”, pod tytułem „The Burning” z całą pewnością muzycznie nie zachwyci ortodoksyjnych fanów Ajronów. Harris jednak wcale nie miał zamiaru ich uszczęśliwiać. Wręcz przeciwnie – płyta miała być pełna prostego hard rocka, a Steve… wcale nie chciał odciskać na niej zbyt dużego piętna. Jak udał się ten krążek?

Steve Harris – zwykły członek British Lion

Słuchając wywiadów ze Stevem Harrisem na temat British Lion, można wyczuć prawdziwy entuzjazm muzyka. Autentycznie cieszy go gra w tym składzie i można odnieść wrażenie, że jest to dla niego niczym ulubione hobby po ciężkim dniu pracy w korpor… to znaczy w Iron Maiden.

Z jednej strony pełni on w British Lion niebagatelną rolę – jest głównym kompozytorem i tekściarzem. Z drugie jednak nie czuje potrzeby czuwania nad każdym aspektem tworzenia muzyki. W jednym z wywiadów przyznał, że komponując utwory dla Maiden, planuje każdy dźwięk, każdy fragment linii melodycznej wokalu z niesamowitą pieczołowitości. Wszystko musi być perfekcyjne.

W British Lion nie ma takiego ciśnienia, a jego współpraca z wokalistą Richardem Taylorem jest po prostu partnerska – basista gra, a wokalista sam układa linie wokalne. Harris powstrzymał też swoje zapędy do progresji – utwory na „The Burning” są zdecydowanie prostsze i mniej skomplikowane.

Co gra British Lion? Trochę hard rocka, trochę metalu…

Styl muzyki „The Burning” nie odbiega znacznie od debiutanckiego albumu tej formacji. Jest to więc przede wszystkim dość przebojowy hard rock z elementami metalu z początku lat 80. XX wieku, czyli takiego z początków kariery Iron Maiden.

W ten opis idealnie wpisuje się otwierający album kawałek „City of Fallen Angels”. Jest tam zadziorny, ale prosty riff, dość hitowy refren, nie może obejść się bez obowiązkowej solówki, a klamrą dla całej kompozycji jest wysunięty dość mocno bas Harrisa. Czy jednak jest to zarzut? Absolutnie! Posiadając w składzie tak wybitnego muzyka, byłoby grzechem ukryć go w tle!

Odrobinę „maidenowej” galopady można usłyszeć natomiast w tytułowym „The Burning”. W żadnym jednak wypadku nie jest to plagiat – to po prostu niepowtarzalny styl Steve’a Harrisa. Ogólnie można powiedzieć, że bas odgrywa główną rolę w niemal każdym utworze, ale mimo wszystko udało się sprawić, żeby nie dominował nad resztą muzyki. Powiem więcej, często brakuje mi dobrze brzmiących niskich tonów – na „The Burning” moje umiłowanie do najgrubszych strun zostało zaspokojone!

Nie samym Harrisem British Lion stoi

Dużo do tej pory mowy było o Stevie Harrisie – jest to zrozumiałe, ale byłoby nieuczciwe nie wspomnieć o pozostałych muzykach British Lion. Dobre wrażenie robi wokalista, wspomniany już Richard Taylor. Jego głos idealnie wpasowuje się w stylistykę muzyki – jest lekko chropowaty, na myśl przywodzi mi legendarnego Kena Hensleya z Uria Heep.

Taylor nie sili się, nie próbuję imponować mocą czy skalą głosu, ale fajnie bawi się melodiami, a jego linie wokalne bez problemu zapadają w pamięć. Tak jest na przykład w „Elysium” i wielu innych numerach na „The Burning”.

Pozostali muzycy nie odstają, a drugi album British Lion na pewno nie jest popisem jednego artysty. I za to w sumie Steve’owi Harrisowi należy się uznanie – mógł autorytarnie zdominować pozostałych, ale daje każdemu przestrzeń do zaprezentowania swoich umiejętności.

„The Burning” – czy to wybitna płyta?

Dużo dobrego napisałem do tej pory o „The Burning”, ale wcale nie oznacza to, że mamy do czynienia z krążkiem wybitnym. Płyta jest nieco przeciągnięta – trwa godzinę. Niby każdy numer ma jakiś smaczek lub niuans, którym warto się zainteresować. W ogólnym rozrachunku wolałbym z 15-20 minut mniej materiału, ale jeszcze bardziej hitowego i wyszlifowanego.

Na przykład całkowicie odpuściłbym sobie balladę zamykającą album, czyli „Native Son”. Jest do bólu typowa, przewidywalna, a przez to również nieciekawa. Na szczęście takich całkowicie nieudanych numerów więcej nie stwierdzam.

Brzmienie i okładka, czyli technikalia płyty British Lion

O brzmieniu pisałem już sporo, ale chciałbym jeszcze raz podkreślić, że bardzo mi się podoba. Jest proste i klarowne z naturalnie uwypuklonymi partiami Harrisa, ale nie ma podstaw, by stwierdzić, że ktokolwiek został przy produkcji pominięty. Bardzo fajnie prezentuje się też okładka. Na pierwszy rzut oka nie jest bardzo oryginalna, ale gdy przyjrzy się jej bliżej, można dostrzec, jak pełen detali jest ten artwork.

British Lion – płyta nie tylko dla fanów talentu Steve’a Harrisa

„The Burning” jest płytą, którą z czystym sumieniem można polecić miłośnikom hard rocka i bardziej przystępnych odmian metalu z lat 80. Zachwyceni będą też fani talentu Steve’a Harrisa, bo jego bas brzmi tu pięknie. Dla pozostałych będzie to raczej ciekawostka, płyta, która powstała przede wszystkim po to, aby sprawić frajdę liderowi zespołu. Jeśli słuchaczom przypadnie do gustu to świetnie, jeśli nie – trudno. Mnie przypadła.

Okładka płyty The Burning zespołu British Lion
British Lion – The Burning (2020)

Tracklista British Lion – The Burning:

1. City of Fallen Angels
2. The Burning
3. Father Lucifer
4. Elysium
5. Lightning
6. Last Chance
7. Legend
8. Spit Fire
9. Land of the Perfect People
10. Bible Black
11. Native Son

Podobne artykuły

Recenzja: Revamp – Wild Card

Tomasz Koza

Recenzja: Mastodon – Once More ‘Round The Sun

Tomasz Koza

Recenzja: Corrosion of Conformity – No Cross No Crown

Szymon Grzybowski

Z kopyta po przetartych ścieżkach – recenzja płyty „Oczy Martwych Miast” CETI

Bartłomiej Pasiak

Recenzja: Metallica – Hardwired… To Self-Destruct #1

Albert Markowicz

Nienasycenie – recenzja „Abyss EP” zespołu My Own Abyss

Redakcja

Zostaw komentarz

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!