RECENZJE

Recenzja: Deadpoint – The Art Of Deception

Deadpoint to całkiem nowy zespół na metalowej scenie, grający raptem od 2012 roku. Jednak jak na grupę z tak krótkim stażem ma całkiem mocny start. Poza uczestnictwem w Wacken Battle do nagrania swojego debiutanckiego albumu zatrudnił niejakiego Jacoba Hansena – producenta, który współpracował m.in. z takimi zespołami jak: Volbeat, Heaven Shall Burn, Epica, Aborted, Destruction czy Primal Fear.

Deadpoint wywodzi się z Wrocławia, jednak wokalista – Cristian Alex Segur – pochodzi z Chile, a grupa, jak przystało na nowoczesny zespół grający metal, czerpie z wielu podgatunków – od thrashu, przez groove metal, aż po hardcore i metalcore. Na ich debiutanckim albumie można usłyszeć inspiracje takimi zespołami jak: Soulfy,Gojira czy Machine Head. Wszystko to składa się na obiecujący start, jednak parafrazując klasyka, prawdziwe zespoły poznaje się po tym, jak kończą, a nie jak zaczynają…

Album rozpoczyna się nastrojowo, od „Origien”, czyli hipnotycznego, instrumentalnego intro, brzmiącego bardzo podobnie do „Gift of Guilt” wcześniej wspomnianej Gojiry. Początek obiecująco buduje napięcie i gładko przechodzi w pierwszy utwór pod tytułem „Lapidus”. Motoryczny riff, potężna, energiczna perkusja i ostry, mocny wokal. Kawałek jest dosyć ciężki i monotonny, ale w połowie urozmaica go ciekawe, acz proste solo, a później klimatyczne chórki. Kolejne jest „Dead Nation”, na początku równie ciężkie, niespodziewanie rozkręca się i dzięki dodatkowym wokalom nabiera trochę przebojowości. Kawałek dobrze buja i ma świetne tempo. Dobrze też spisuje się w nim wokalista, który ma naprawdę solidny kawał głosu. „Deceiver” jest zdecydowanie szybszy niż poprzednicy i o wiele bardziej agresywny. Słuchając go aż ma się ochotę moshować. Jednak mimo niesamowitej energii zaczyna się tutaj odczuwać pewną powtarzalność. Ciężko wychwycić różnicę – utwory są dosyć podobne do siebie. Dlatego ciekawie na tym tle wyróżnia się „Sick and Tired”, z prostym riffem, bujający, mocny i idealnie przebojowy. Z marszu wpada w ucho. „Over the Masess” to już kawałek wagi ciężkiej, jednak niczym się nie wyróżniający i na dłuższą metę bardzo prosty.

Za to „Dominated” to jazda bez trzymanki. Jak dla mnie najlepszy kawałek na całej płycie – dlatego cieszy mnie, że zespół wybrał go na swój singiel. Utwór buja, ma dobre tempo, wpadający w ucho riff i potężny wokal. Urozmaicają go klimatyczne riffy i doskonale zgrana perkusja. Następne na albumie „Black Arrows” zdecydowanie zwalnia tempo, ale też całkowicie zmienia klimat. Ciężar pozostaje, ale utwór jest zdecydowanie bardziej progresywny, a sekcja rytmiczna buduje w nim świetny klimat. Segur po ostrym zdzieraniu strun serwuje tutaj porządny, melodyjny wokal, który niestety szybko zmienia się w solidny, metalowy ryk. Piszę niestety, bo facet ma naprawdę dobry głos, który zdecydowanie sprawdza się w wolniejszych, bardziej nastrojowych aranżacjach. „The Blinding sanity” to znowu powrót do ciężkiego łojenia. Czytajcie: powtórka z rozrywki, dobra, ale podobna do kawałków z początku płyty. W sumie na takim samym koncepcie stworzono „Slave – Reborn”. Album zamyka „The Grand Opressor” – zdecydowanie bardziej żywy, ale znowu zagrany jak pozostałe kawałki.

Powtarzalność to główny i w sumie jedyny minus „The Art of Deception”. Płyta jest dobra, jak na debiut wręcz świetna. Jej brzmienie jest profesjonalne. Największym atutem zespołu jest wokalista, jednak gitary i perkusja idą mu w sukurs i prezentują solidny warsztat. Panowie z Deadpoint zdecydowanie potrafią grać i robią to na poziomie godnym grup o ugruntowanej już pozycji. Brakuje im jednak pomysłu. Ich utwory są do siebie bardzo podobne i poza kilkoma wyjątkami („Sick & Tired”, „Dominated” i „Black Arrow”) są dosyć jednostajne i zagrane jakby na jedno kopyto.  Jednak ze względu na to, że mam do czynienia z debiutem daję 3.5, bo dawno nie słyszałem, żeby polska, metalowa grupa debiutowała z tak solidnym materiałem. Liczę jednak, że kolejny album będzie zdecydowanie bardziej zróżnicowany.

deadpoint-the-art-of-deception-duzeTrack lista:

01. Origen
02. Lapidus
03. Dead Nation
04. Deceiver
05. Sick & Tired
06. Over the Masses
07. Dominated
08. Black Arrows
09. The Blinding Sanity
10. Slave/Reborn
11. The Grand Oppressor

 

 

 

Autor: Robert “Bob” Sierpiński

Rok publikacji: 2015

  • Ocena autora:
3.5
Sending
User Review
0 (0 votes)

Podobne artykuły

Recenzja: Soulfly – Savages

Tomasz Koza

Na zagładę jeszcze poczekamy – recenzja „The Door to Doom” Candlemass

Szymon Grzybowski

Gratka dla fanów – recenzja Metallica „Helping Hands… Live & Acoustic at the Masonic”

Szymon Grzybowski

Zostaw komentarz