RECENZJE

Recenzja: Expire – Pretty Low

Expire przywraca oldschool na salony – i to w sposób nie byle jaki.

Po nawale deathcorowo-metalcore’owych wpływów, przeróżnych metalowych mieszanek i ataku niemieckiego beatdownu, od jakiegoś czasu zaobserwować można powrót dobrego, prostego hardcore’a do łask. Znów słychać ducha Warzone, a nie Heaven Shall Burn. Jedna z czołowych kapel tego newschoolowo-oldschoolowego hc jakiś czas temu wypuściła swój nowy, drugi album. Przed państwem Expire – Pretty Low!

Kompletnie bezkompromisowa muzyka niczym prawy i lewy prosty naraz. Chłopaki z Milwaukee fundują nam 11 utworów w klimacie starego, dobrego hc punka spod znaku Killing Time czy Merauder. Materiał zajebiście buja – zupełnie jak Master Killer od wspomnianej ekipy z NY.

Groove to coś, co trzyma “Pretty Low” w ryzach. Bębny wygrywają dość nietuzinkowe dla hc rytmy, ale właśnie to inspiruje do ciągłego two-stepowania pod tę muzykę. A takie breakdowny jak w Forgetting do zabawy włączają wszystkich “karate kidów”. I ten bas – bardzo wyeksponowany i świetnie brzmiący. Na najnowszym wydawnictwie Expire wszystko chodzi idealnie.

Od warstwy tekstowej – tak samo bezkompromisowo. I choć to nic odkrywczego, a nawet nieco naiwnego –Expire rozliczają się z wszystkimi wadami społeczeństwa. Jak wkurwione dzieciaki ze średniej klasy. „Truth be told, you’re nothing to me//Just a leech who tried to get my best//A last gasp before your final descent//Should’ve bit your tongue when you had the chance” – śpiewa Kelting w “Nobody”. Przestroga i wykładnia paru ważnych życiowych zasad. Za to kocha się taką muzykę.

Najnowsze Expire udowadnia, że Bridge Nine Records słabych kapel nie wydaje. Bo szukać jakichkolwiek wad w tej płycie, złych momentów, których można się przyczepić – to jak szukanie igły w stogu siana. Można by zarzucić brak przebojowości i podobieństwo utworów. Ale tym samym można to zarzucić Obituary czy Nasum. W tego rodzaju muzyce to po prostu nie ma sensu.

Mój mały fetysz to obserwowanie rozwoju młodych kapel. Od ich pierwszej 7” pt. “Grim Rhythm”, cały czas podążają tym samym torem. I jest coraz lepiej. Były jeszcze dwie siódemki i jedna płyta po drodze – w niczym sobie nie ustępujące. Na “Pretty Low” udowodnili jednak, że bycie sophomores ich nie przerosło. Że konsekwentnie krocząc swoją ścieżką całemu światu wykrzykują wręcz gromkie: spierdalaj. Albo „I didn’t know how far I could go//But baby, I’m feeling pretty low//Can’t stop now//Can’t lose control”.

Jeśli sam otwieracz, utwór tytułowy Cię nie rusza… może warto przerzucić się na “The Byrds” albo “Love”?

expire-pretty-low-duzeTrack lista:

01. Pretty Low
02. Just Don’t
03. Fiction
04. Gravity
05. Nobody
06. Old Habits
07. Forgetting
08. Callous
09. Rejection
10. If It Were up to Me
11. Second Face

 

 

 

Autor: Igor Prusakowski

Rok publikacji: 2014

  • Ocena autora:
5
Sending
User Review
0 (0 votes)

Podobne artykuły

Recenzja: Satyricon – Satyricon

Tomasz Koza

Recenzja: Lacrima – A Story From Limbo

Tomasz Koza

Recenzja: Sabaton – Carolus Rex

Tomasz Koza

Zostaw komentarz