Image default
RECENZJE

Recenzja: Frontside – Prawie Martwy

Złe miłego początki. Tak najłatwiej określić nową płytę Frontside.

Nie ukrywam, że podszedłem do niej z dużym dystansem i kiepskim nastawieniem. Należę do zdecydowanych fanów pierwszego okresu tej kapeli – czyli wszystko z Astkiem i ze dwie płyty z Aumanem. Po usłyszeniu “Legendy” z albumu “Sprawa jest osobista”, Frontside nieco przestał dla mnie istnieć, nawet mimo tego, że cała płyta nie była aż taką diametralną zmianą stylu.

Na “Prawie Martwy” panowie z Frontside zastosowali ten sam zabieg – jako singiel wypuścili utwór kompletnie nie oddający klimatu albumu, “Lubię Pić”. Nawet jeśli numer ma być satyryczno-rozrywkowy, to po prostu nie mogę go zdzierżyć i myślę, że wielu ludzi nie sprawdzi całego albumu po tym utworze. Bałkanica 2.

Płytę tę mógłbym podzielić na dwie części – pierwsze cztery utwory i następne sześć. Pierwsze cztery numery (prócz wcześniej wspomnianego, singlowego) to całkiem niezłe hard rocki… z fatalnymi tekstami. O ile riffy główne w “Tak to się robi tu” i “Barykady” stoją wciąż przywołują na myśl złotą erę polskiego grania tego typu, to teksty które brzmią jak połączenie rapu i quasi-beatdownu sprawiają, że słucha się tego naprawdę trudno. Pomijam już zrymowanie „tu” z „tu” i kwiatki pokroju „hej ludzie, w polskim rocku bieda”.

Potem wchodzi jednak numer “Ona jest zła” z „autostradowym” riffem na refren, motoryczną sekcją rytmiczną i całkiem przystępnym tekstem – i to jest ten moment, kiedy “Prawie Martwy” zaczyna mi się podobać. “Serca Głos” brzmi jak kontynuacja poprzedniego numeru – jest to naprawdę udane preludium dla trzech najlepszych momentów tej płyty. Są to bardzo dobry tytułowy utwór z featuringiem pierwszego wokalisty Frontside, radiowy wręcz S.O.S. przywołujący na myśl kapele takie jak Mudvayne, z najlepszym refrenem na płycie i bardzo melodyjne “Nie Ma Już Nic”.

Mam bardzo mieszane uczucia co do najnowszego wydawnictwa sosnowieckiej ekipy. Nie chodzi tu nawet o inną odsłonę zespołu – bo skoro tak wybrali, to trzeba to zaakceptować. Jednakże amplituda pomiędzy czymś zahaczającym o beznadzieję a świetnymi numerami jest ogromna. Zostające w głowie „po co żyć” z “S.O.S.” i melodie z “Nie Ma już Nic” to jednak takie killery, że ciężko nie wystawić tej płycie pozytywnej oceny.

frontside-prawie-martwy-duzeTrack lista:

01. Tak to się robi tu
02. Barykady stoją wciąż
03. Lubię pić
04. Na sprzedaż
05. Ona jest zła
06. Serca głos
07. S.O.S.
08. Prawie martwy
09. Nie ma już nic
10. Moje ego

 

 

 

Autor: Igor Prusakowski

Rok publikacji: 2015

  • Ocena autora:
3
Sending
User Review
0 (0 votes)

Podobne artykuły

Recenzja: Morbid Angel – Kingdoms Disdained

Szymon Grzybowski

Recenzja: Hypocrisy – End Of Disclosure

Tomasz Koza

Recenzja: J.D. Overdrive – Fortune Favors The Brave

Tomasz Koza

Zostaw komentarz