RECENZJE

Recenzja: Frontside – Teoria Konspiracji

Sosnowiczanie wyrobili sobie markę na rodzimym rynku muzycznym już dobrych parę lat temu. Jedni pokochali ich przy zmetalizowanych dźwiękach miło hardcore’owego “I Odpuść Nam Nasze Winy”, drudzy docenili chłopaków dzięki deathcore’owemu “Zmierzchu Bogów”, a wszyscy już mówili o Frontside po wydaniu melodyjnego “Absolutusa”. Wspomniana poprzednia płyta była jednak znakiem zapytania, pokazywała kilka dróg, którymi muzycy podążyć mogą w przyszłości. Frontside z wyzwania jakim było sprostanie oczekiwaniom fanów ich, brutalnego po jednej stronie barykady i melodyjnego po drugiej, oblicza wyszedł jednak w miarę obronną ręką.

“Teoria Konspiracji” zaczyna się jadowitym uderzeniem, który atakuje słuchacza niczym przyczajona anakonda spośród niepozornych traw przy brzegu Amazonki. “Herezja Doskonała” to kanonada zbrutalizowanych dźwięków, z bardziej przestrzennym refrenem, która przywodzi na myśl czasy “Zmierzchu Bogów”. Jak mówił Borat – nice. Tym bardziej, że soniczna apokalipsa trwa przez następne dwa kawałki. Zwieńczeniem początkowej zawieruchy na “Teorii Konspiracji” jest “Zapalnik”. Kompozycja ta, to wręcz oczko puszczone najstarszym fanom kapeli, którzy w utęsknieniu czekali na następce “Nie Podnoś Ręki na Stwórcę”.

Po wspomnianych trzech kawałkach nadchodzą kolejne trzy, które zdradzają zamysł twórców.

Pogodzić fanów jednego i drugiego oblicza. Tak “Uciec Przeznaczeniu” jak i “Stąd do Przeszłości” to już bardziej lajtowa jazda, z miłymi uchu refrenami. Kwintesencją tego jest “Moja Deklaracja Płonie” kompozycja jeszcze bardziej melodyjna niż “Wybraniec” z “Absolutus”. Co warte jest odnotowania ani jeden z tych tracków nie wywołuje mdłości. Wszystko buja i w chorusach wchodzi w rockowe tereny, ale trzyma odpowiednią dozę brutalności. Pokazuje to jak sprawnym kompozytorem jest Demon.

Druga część płyty to już jawny misz-masz brutalności z melodią. Niekiedy będziemy znów wykonywać headbanging koło głośników do ostatniej kropli krwi zmuszeni przez I Ciągle Kroczę Ścieżką Ciemności” czy “Spłoniesz w Piekle” (gościnnie udany popis Nergala, wiadomo skąd). Innym razem będziemy nucili razem z Aumanem rzewne refreny jak w “Zerwane Więzy” tudzież “Nadchodzi Koniec”.

Wszystko to zapakowane jest w mięsiste brzmienie, utwory zaaranżowane są tak, by za każdym odsłuchem coś w nich zaskoczyło. Daron napocił się nad jeszcze większą ilością niebanalnych solówek niż było to na “Absolutus”. “Teoria Konspiracji” wydana jest w solidnie zrobionym trójpanelowym digipacku z bonusową płytą “Making-of na DVD. Czego chcieć więcej?

Otóż trochę więcej szczerości, a mniej kalkulacji.

Jak zawodzenia kotów pod balkonem o 3 w nocy nie znoszę matematyki w muzyce. Ani matematyki w ogóle, w sumie… Ale co mnie razi tutaj, to trochę zbytnie dbanie o to, żeby muzyka spodobała się dawnym fanom i przy okazji kupiła paru nowych. Następnym razem wolałbym, żeby panowie bardziej się określili. Nie jest źle, wręcz przeciwnie. Frontside udowodnił, że radzi sobie na obu biegunach swej twórczości doskonale. Ale w końcu jeden z tych biegunów musi ewidentnie zacząć dominować.

 

frontside-teoria

Track lista:

01. Herezja Doskonała
02. Świat Tyranów
03. Zapalnik
04. Uciec Przeznaczeniu
05. Stąd Do Przeszłości
06. Moja Deklaracja Płonie
07. I Ciągle Kroczę Ścieżką Ciemności
08. Spłoniesz W Piekle
09. Zerwane Więzi
10. Nadchodzi Koniec
11. Katharsis
12. W Cieniu Krzyża

 

 

 

 

Autor: Grzegorz Żurek

Data publikacji: 2009 rok

Podobne artykuły

Recenzja: Battle Beast – Steel

Kinga Parapura

Recenzja: Ghost – Meliora

Tomasz Koza

Recenzja: Shining – International Blackjazz Society

Tomasz Koza

1 komentarz

Tomasz Koza 20 sierpnia 2016 at 14:04

Visitor Rating: 4 Stars

Odpowiedz

Zostaw komentarz