RECENZJE

Recenzja: Frontside – Sprawa Jest Osobista

“Dej pan spokój”. “Gdzie jest Frontside?”. „Jak to brzmi?”. „Rogucki wkrótce wyskoczy mi ze słoika”. „Dzięki Bogu – nie kupiłem płyty w przedsprzedaży”. Można by tak cytować w nieskończoność. Komentarze zalewające frontsajdowy (i każdy inny, udostępniający „Wszystko albo nic”, lub – nie daj Boże! – „Legendę”) profil na Facebooku były jednoznaczne – większość „fanów” nie jest zadowolona. Dlaczego? Frontside od dłuższego czasu oswajał słuchaczy z myślą o tym, że nowa płyta będzie hard rockowa. Od samego początku grali w otwarte karty. „Tak, tak… dobra ściema”. „Bez jaj, dawać normalną muzę” – druga porcja komentarzy, które, jak łatwo się domyślić dotyczyły oficjalnych oświadczeń i nagrywanych z przymrużeniem oka filmików, które co i rusz zespół udostępniał. Jako rzekli, tak się stało. Sprawa jest osobista, a Frontside bez kompleksów i kompromisów – nagrał hard rockowy krążek. Dodajmy – znakomity, hard rockowy krążek.

Dlaczego? Spieszę z wytłumaczeniem. Otóż – recepta na doskonałą płytę z pogranicza gatunku hard rock została wypełniona w 100%. Chwytliwe melodie? Są. Świetne solówki (brawo Daron!) – na miejscu. Proste, choć (jak to FS mają w zwyczaju) dobitne i zwracające uwagę na niektóre ludzkie przywary, teksty – również. Czas trwania to, bagatela, 39 minut. Płyta się nie nudzi. Jest lekkostrawna. Nie ma powodów do narzekań. Ciężko komentować poszczególne kompozycje, gdyż sosnowiecki band zaproponował najczystszy hard rock. Krótkie, chwytliwe numery z wieloma czadowymi gośćmi za mikrofonem (Piotr Rogucki w „Ewolucja albo śmierć”, Ola Kasprzyk w „Mieć czy być?” w Zielony na „Kilka próśb”) „robią robotę”, dzięki czemu „Sprawa jest osobista” wchodzi bez przepitki, za każdym razem. I choć nie przepadam za kobiecym wokalem, przez co „Mieć czy być?” spokojnie mógłby być usunięty, pozostałe utwory kupuję w stu procentach. Do najmocniejszych punktów albumu należą, bez cienia wątpliwości, „Legenda” z przezabawnym i zabarwiony hektolitrem dystansu tekstem i falsetem (!) Aumana, „Polska” tak trafnie i przebojowo punktująca nasze narodowe, sztandarowe wady, „Kilka próśb” z doskonałym gitarowym solo i czadowym wokalem Zielonego, który prowadzi ten utwór oraz radiowy „Ewolucja albo śmierć”.

Frontside zaproponował swoją wizję hard rockowej płyty. I choć słychać nawiązania do takich kapel jak Iron Maiden („Legenda”), czy Black Label Society („Jaki kraj taki rock ‘n’ roll”) – inaczej się przecież nie dało. Całość świetnie, czysto wyprodukowana. Nie twierdzę, że Frontside nie zaskoczył. Zaskoczył. Ale pozytywnie. Obiecywali hard rock i zapewnień dotrzymali. Udowadniając wszystkim, że mają stalowe jaja i nie boją się eksperymentów. Łatwiej będzie sprzedać takie numery, niż petardy w stylu „Bóg stworzył szatana” czy „Zniszczyć wszystko”? Owszem, ale „who, the fuck cares” (cytując klasyka). Frontside nagrał świetną, zupełnie inną niż wszystkie pozostałe, płytę. I czapki z głów. Mnie „Sprawa jest osobista” buja. A „prawda zawsze boli”. I niech tak zostanie.

frontside-sprawa-jest-osobista-duzeTrack lista:

01. Tych kilka słów
02. Wszystko albo nic
03. Jestem
04. Ewolucja albo śmierć
05. Mieć czy być?
06. Legenda
07. Jaki kraj taki rock ‘n’ roll
08. Polska
09. Kilka próśb
10. Nieważne

 

 

 

Autor: Tomasz Kulig

Rok publikacji: 2014

 

  • Ocena autora:
4.5
Sending
User Review
0 (0 votes)

Podobne artykuły

Plastik fantastik – recenzja “Resist” Within Temptation

Paweł Kurczonek

Recenzja: Machine Head – Bloodstone & Diamonds

Tomasz Koza

Recenzja: Mastodon – Once More ‘Round The Sun

Tomasz Koza

Zostaw komentarz