Godsmack pozostaje w swojej strefie komfortu – recenzja „When Legends Rise”


Godsmack nigdy nie cieszył się specjalną estymą wśród najbardziej zatwardziałych fanów metalu. Ich muzyka była dla nich zbyt wygładzona, piosenkowa i o raczej komercyjnym charakterze. Nie zważając na to, zespół odniósł potężny sukces, a nakłady jego płyt liczone były w milionach sztuk. Co od zawsze stoi za sukcesem Godsmack? Zdecydowanie umiejętność łączenia ciężkich brzmień z bardzo przebojowymi kompozycjami i refrenami, które na długo zapisują się w pamięci. Ta formuła sprawdza się również świetnie na najnowszym krążku bostończyków, czyli „When Legends Rise”.

Najnowszego albumu Godsmack nie należy jednak traktować jako odcinania kuponów czy odgrzewania lekko podśmierdującego kotleta. Wręcz przeciwnie! W końcu niesamowity talent do tworzenia przebojów i lekkość pisania świetnych, ale okraszonych ciężkim, hardrockowo-metalowym sosem kompozycji, nigdy nie powinny nudzić. A trzeba przyznać, że na „When Legends Rise” potencjalne hity wypadają jeden po drugim.

Wszystko zaczynają niemal plemienne bębny w kawałku tytułowym.

Dość szybko jednak słuchacza atakuje dość ciężki i szarpany riff, który po chwili jednak chowa się za wokalem Sully’ego. To zresztą stara sztuczka tej kapeli. Chyba żaden inny zespół nie opanował tak do perfekcji tworzenia piosenek o schemacie ciężki i ostry riff-delikatniejsza zwrotka-ciężki i przebojowy refren. Grają to już ponad dwadzieścia lat, a wciąż im wychodzi. Czego dowodem jest właśnie pierwszy kawałek na płycie.

Dalej nie jest gorzej.

Znany już od kilku tygodni singiel, czyli „Bulletproof” dzięki zastosowaniu elektroniki niejako wyłania się z cienia, by po chwili zaatakować pełną mocną, ale również subtelnym klawiszowym podkładem. Pulsująca zwrotka i od razu zapadający w pamięć refren dopełniają obrazu udanej kompozycji. Kolejna, czyli „Unforgettable” najbardziej – nomen omen – zapada w pamięć z powodu wykorzystania chóru, który wspiera Sully’ego podczas refrenów, dostaje równie krótką możliwość solowego śpiewu.

„Take it to the Edge” to z kolei wyraźna inspiracja swoimi wcześniejszymi dokonaniami. Dla mnie to wręcz cytat z czasów płyty “Faceless” i kawałków takich jak „I Stand Alone”. Nie ma w tym nic złego – jak już było wspomniane – Godsmack ma kilka ulubionych patentów i z powodzeniem z nich korzysta.

„When Legends Rise” to jak na standardy Godsmack ciężka i ostra płyta.

Jednak wśród kawałków znalazł się również jeden utwór, który można nazwać, powiedzmy, balladą – „Under Your Scars”. Jest ona poprawna – ani szczególnie wyróżniająca się, ani też zła. Uwagę zwraca jednak świetna solówka – w bardzo klasycznym, hardrockowym stylu. To trochę przypomnienie faktu, że w zespole oprócz niekwestionowanego lidera. wokalisty, kompozytora czy współkompozytora wszystkich utworów na płycie, czyli Sully’ego Erny są też inni. W tym kawałku popisuje się Tony Rombola, a przecież fachowiec od wiosła to nieprzeciętny. Świetną solówkę trzeba też podkreślić w zamykającym album „Eye of the Strom”.

Na razie ta recenzja brzmi jak niekończąca się lista pochwał i zalet.

„When Legends Rise” nie jest jednak płytą idealną. I nawet nie chodzi o to, że coś z poszczególnymi kawałkami jest nie w porządku. To raczej ogólne odczucie, które sprawia, że po kilku przesłuchaniach utwory zaczynają się zlewać. Brakuje trochę różnorodności, zaskoczenia i wyjścia z “godsmackowej” strefy komfortu. Z drugiej strony, czy fani rzeczywiście oczekują tego od kapeli? Każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że przed wydaniem „When Legends Rise” zespół przekonywał, że chciałby spróbować czegoś nowego, odejść od metalu na rzecz hard rocka. Padały nawet słowa takie jak „nowy rozdział”, „odkrycie na nowo swojego brzmienia”. Czy faktycznie się tak stało? Jak dla mnie nie jest to żadna radykalna zmiana, a raczej drobna korekta kursu. Statek o nazwie „Godsmack” w gruncie rzeczy ciągle płynie w tym samym kierunku. I nie ma w tym nic złego.

Godsmack, okładka płyty When Legends Rise.

Tracklista „When Legends Rise”:

  1. When Legends Rise
  2. Bulletproof
  3. Unforgettable
  4. Every Part of Me
  5. Take it to the Edge
  6. Under Your Scars
  7. Someday
  8. Just One Time
  9. Say My Name
  10. Let it Out
  11. Eye of the Storm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *