Harmonijny chaos – recenzja „Diluvium” zespołu Obscura

Mam pewien problem z zespołami, które grają muzykę tak zwaną progresywną lub techniczną. Często odnoszę wrażenie, że ich celem nie jest nagranie dobrych i ciekawych kompozycji, a jedynie popisanie się swoimi umiejętnościami technicznymi, szybkością palców i zagranie rytmu z jak najdziwniejszym metrum.

Podobne obawy miałem przed zapoznaniem się z najnowszym wydawnictwem niemieckiej Obscury – „Diluvium”.

Czy posiadając takie, niemal magiczne, umiejętności posługiwania się instrumentami będą w stanie je lekko powściągnąć i postawić na pierwszym miejscu muzykę? Tak, choć wcale nie oznacza to, że mamy do czynienia ze sztuką lekką, łatwą i przyjemną – oczywiście w pozytywnym tych słów znaczeniu.

Album zaczyna szalone „Clandestine Stars”.

Już pierwsze sekundy zdradzają, że mamy do czynienia z naprawdę wybornymi muzykami. Połamane rytmy, kanonada blastów i bas pulsujący wariackim tempem. Po chwili dołącza niemal obłąkańczy growl, a całość wgniata w fotel niczym startujący odrzutowiec. Chwila wytchnienia przychodzi w refrenie, w którym wokal zmienia się, niczym przepuszczony przez syntezator mowy, ale jednocześnie dość melodyjny. Całość sprawia wrażenie odhumanizowanego, mechanicznego i bardzo niepokojącego. Właściwie pomysłami z tego krótkiego, bo trwającego niewiele ponad 3:30 kawałka można by obdzielić całą płytę – są zmiany tempa, niezliczona liczba riffów, solo na basie i na gitarze. To prawdziwy rollercoaster dźwięków i emocji.


Opis pierwszego kawałka może jednak w pewien sposób zmylić potencjalnego słuchacza.

Jest on bowiem chyba najbardziej… jednowymiarowy. Pedał gazu jest tam ciągle wciśnięty do dechy. Kawałek świetnie sprawdza się jako „otwieracz” krążka, ale gdyby dalej poziom intensywności został utrzymany na takim samym poziomi, byłbym wykończony tą płytą przed połową. Muzycy zdali sobie chyba z tego sprawę, bo w następnych kawałkach dzieje się, może nie tyle więcej, co inaczej.

W „Emergent Evolution” jest piękna harmonia gitarowa, która nadaje kompozycji mrocznego uroku, pozwala również poznać bardziej liryczną stronę zespołu Obscura. Utwór tytułowy, „Diluvium” to z kolei nawiązanie do bardziej tradycyjnej odmiany death metalu, ale i tam pojawia się fantastyczna, nieoczywista w swoim brzmieniu i bardzo powoli odkrywająca swoje piękno solówka – popis trwa dobre kilkadziesiąt sekund i utrzymany jest bardziej w klimacie… klasycznego rocka niż metalu.


Wiele utworów na „Diluvium” zbudowanych jest na zasadzie kontrastu.

Akustyczny wstęp „Covergence” przeradza się błyskawicznie w metalowe szaleństwo. Później jednak spokojniejsze fragmenty wracają. Taka sinusoida pozwala bardziej docenić fragmenty prawdziwie wściekłe, ale również skupić się na tych melancholijnych czy nostalgicznych.

Niemal każdy utwór okraszony jest wspaniałymi popisami solowymi, czy to gitarowymi czy basowymi. Warte podkreślenia są szczególnie te drugie, bo dzięki produkcji płyty i brzmienia, żaden dźwięk nie umknie słuchaczowi. Często na metalowych wydawnictwach zdarza się bowiem, że bas jest skrzętnie ukryty i podbija tylko to, co gra gitara. Na „Diluvium” bas jest pełnoprawnym partnerem gitary i w taki sam sposób napędza utwory.


Wracając jeszcze na chwilę do brzmienia.

Czasem odnosiłem wrażenie, że brak mu trochę brudu, ciężaru i dynamiki. Nie należy traktować tego jako zarzut. To raczej stwierdzenie faktu, który najprawdopodobniej był świadomą decyzją zespołu. W zamian otrzymaliśmy trochę sterylne, ale bardzo selektywne brzmienie, które pozwala rozkoszować się każdym, nawet najmniejszym elementem aranżacyjnym czy dźwiękiem.

„Diluvium” zespołu Obscura nie jest łatwym albumem w odbiorze.

Po pierwszym przesłuchaniu słychać raczej chaos. Nie jest to w żadnym razie krążek przebojowy – nawet na metalową modłę. Warto jednak dać mu szansę. Za każdym kolejnym razem z tego chaosu wyłaniają się ład, harmonia i spójność.

Płyta Diluvium zespołu Obscura

Tracklista „Diluvium”:

1. Clandestine Stars
2. Emergent Evolution
3. Diluvium
4. Mortification of the Vulgar Sun
5. Ethereal Skies
6. Convergence
7. Ekpyrosis
8. The Seventh Aeon
9. The Conjuration
10. An Epilogue to Infinity
11. A Last Farewell (Bonus Track)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *