Mrocznie, mroczniej, „Ember” – recenzja najnowszej płyty Breaking Benjamin


Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że Breaking Benjamin to w zasadzie nie zespół, a solowy projekt lidera, czyli Benjamina Burnleya. Gdy w 2014 roku przedstawiono całkowicie nowy skład kapeli, wszyscy obawiali się, co powstanie z tego zamieszania.

Wydana rok później płyta nie odbiegała ani stylistycznie, ani jakościowo od tego, co zespół serwował wcześniej. Dziś po następnych trzech latach dostajemy kolejny album Burnleya i spółki i znów nie ma na nim za dużo zaskoczeń. Wspólnym mianownikiem całej twórczości Breaking Benjamin jest bowiem jej niekwestionowany lider, który nadaje kierunek i zwrot muzyce. I wychodzi mu to bardzo dobrze, bo najnowsze dzieło, czyli „Ember” może z powodzeniem stawać w jednym szeregu z najlepszymi dokonaniami grupy.

Zniżka w EMP Shop

„Ember” to zdecydowanie najcięższa i najmroczniejsza płyta Breaking Benjamin.

Twórczość zespołu nigdy nie była szczególnie radosna i optymistyczna, ale tym razem czuć, że emocje, które kapela chciała pokazać, pochodzą z najmroczniejszych zakątków duszy i umysłu. Czuć to także w muzyce. Już pierwszy utwór, który pojawia się po krótkim intro, czyli „Feed the Wolf” atakuje słuchaczy ciężkim, szarpanym i zdecydowanie metalowym riffem. Później, jest trochę lżej, ale – głównie za sprawą ciekawe linii wokalnej – robi się mroczniej.

Dalej jest znane z teledysku „Red Cold River”, które początkowo trochę oszukuje słuchacza. Zaczyna się bowiem delikatnym, melodyjnym śpiewem, tylko po to, by po kilkunastu sekundach zaatakować krzykiem i ostrymi gitarami. Łagodny motyw z początku powraca jednak później, a całość tworzy ciekawy kontrast delikatnych melodii i ciężkiej muzyki.

Ogólnie trzeba stwierdzić, że płyta po pierwszych przesłuchaniach nie sprawia wrażenia przebojowej. Wręcz przeciwnie, słuchacz ma wrażenie, że albumu powinno się słuchać jako całości i trudno wyróżniać poszczególne utwory. To jednak złudne odczucie, bo przebojowość na „Ember” jest mniej oczywista niż na wcześniejszych nagraniach.

Najlepszym tego dowodem jest kolejny kawałek, czyli „Torniquet”, który początkowo nie robi wrażenia, ale trzeba dać mu szansę – z każdym kolejnym odsłuchem „wkręca się” coraz bardziej, a po kilku razach trudno się od niego uwolnić. To uwaga, którą można zastosować do wielu kawałków na tej płycie – z czasem tylko zyskują, więc albumowi warto dać więcej niż jedną szansę, jeśli przy pierwszych przesłuchaniu ma się mieszane uczucia.

Przebojowy potencjał mają z pewnością „Down” czy mroczna ballada „The Dark of You”, ale daleko w tyle nie pozostają takie kawałki jak „Blood” czy „Close Your Eyes”. Ten warto jeszcze wyróżnić ze względu na świetny groove w głównym riffie. Jednak utwór w refrenie wyraźnie zmienia charakter na lżejszy i bardziej melodyjny.

Parę słów trzeba powiedzieć o brzmieniu na “Ember”.

To jest soczyste i klarowne. Bardzo dobrze brzmi perkusja, zwłaszcza „stopa”, którą dość mocno uwypuklono. Trochę czasu trzeba natomiast na to, aby przyzwyczaić się do efektów nałożonych na linie wokalne. W Internecie można znaleźć nawet zarzuty, że Benjamin Burnley reguluje swój śpiew auto-tunem. To chyba jednak bezpodstawna krytyka, bo każdy, kto słyszał występny na żywo zespołu, zna możliwości wokalne lidera. To raczej świadoma decyzja, która miała dać ciekawy i intrygujący efekt. Czy udany? Każdy musi sam odpowiedzieć na to pytanie. Ja go zaakceptowałem.

Breaking Benjamin płytą „Ember” nie odkrywa nowych lądów, nie zapuszcza się w rejony, w których nigdy nie był.

Wręcz przeciwnie – muzyka na tej płycie jest w pewien sposób „bezpieczna”. W żadnym razie nie należy jednak traktować tego jako zarzut. Utwory, które zaoferował nam zespół, stoją na bardzo wysokim poziomie, do którego wiele kapel nigdy nie dosięgnie, a Breaking Benjamin serwuje nam już kolejną płytę w bardzo solidnej jakości.

Breaking Benjamin - Ember 2018

Tracklista “Ember”:

  1. Lyra
  2. Feed The Woof
  3. Red Cold River
  4. Tourniquet
  5. Psycho
  6. The Dark of You
  7. Down
  8. Torn in Two
  9. Blood
  10. Save Yourself
  11. Close Your Eyes
  12. Vega
  • 7.5/10
    Ocena autora - 7.5/10
7.5/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *