RECENZJE

Recenzja: Hunter – NieWolnOść

Hunter to uznana i ważna marka na polskiej scenie rockowo – metalowej, zespół który posiada wielu fanów, ale i sporo przeciwników. Osobiście przyznam, że ekipa Pawła „Draka” Grzegorczyka zniknęła mi ostatnimi czasy z radarów, dlatego z ciekawością przystąpiłem to przesłuchania ich najnowszego albumu „NieWolnOść”. Czy przez ten czas, gdy nie interesowałem się zbytnio grupą, coś zmieniło się w jej muzyce? Otóż nie za wiele.

Nowy krążek podąża drogą obraną na „Królestwie”, „HellWood” i „Imperium”, z tym że jest słabszy przynajmniej od tych dwóch pierwszych. Całość zaczyna się nieźle, od numeru tytułowego, który mógłby stanowić wizytówkę tego zespołu – ciężki, utrzymany w średnim tempie walec ze smykami, nieco podniosłym refrenem i zaangażowanym tekstem. Dalej jednak nie jest już tak kolorowo, bowiem „NieWinny” oraz „Gorzki” są, najzwyczajniej w świecie, po prostu trochę nijakie. Ten drugi może jeszcze intrygować dobrą partią smyków, za chwilę jednak wkurza już patetycznym refrenem. Następny w kolejce „PodNiebny”, chyba najmocniejszy na płycie, wyraźnie inspirowany jest Slayer’em (melodyka, bębny, solówka), a trop potwierdza sam „Drak”, śpiewając w pewnym momencie „reyalS awruK reyalS”. Zapewniam, nie jest to żadna głęboka łacińska sentencja, po prostu przeczytajcie to od tyłu… Kawałek ten z pewnością wyróżnia się na tle reszty, ale trudno też o nim powiedzieć, żeby był bardzo mocnym punktem całości. Smyki w tym przypadku bardziej przeszkadzają niż stanowią wartość dodaną, irytować może też tekst. Kolejne utwory, „Rzeźnicki”, „Niewesołowski”, „NieRządnicki” oraz „NieMy”, nie przyciągają specjalnie uwagi, jednym uchem wpadają, drugim zaraz wypadają. Nie są może jakoś bardzo słabe, ale też na pewno nie są to perełki – ot typowa, Hunter’owa „średniawka”. Nuda.

Tak jak w „PodNiebnym” słychać było wpływy Slayera, tak w przedostatnim na albumie „NieBanalnym”, wyraźnie czuć ducha Lipali, szczególnie w zwrotce. Szału nadal nie ma, ale wreszcie dostajemy numer, który przyciąga na dłużej niż cztery nieciekawe poprzednie kompozycje. Warto też zaznaczyć, że mniej więcej w połowie piosenki, w okolicach drugiej minuty, słyszymy naprawdę ciekawy fragment i bardzo dobrą solówkę gitarową. Wydawnictwo zamyka dynamiczna, singlowa „RiPosta DrugoKlasisty”, która z pewnością znajdzie swoich amatorów na koncertach.

Jakbym miał jednym słowem podsumować „NieWolnOść”, powiedziałbym że jest to średni album. A nawet mocno średni. Na dziesięć kawałków, na dłużej zapadły mi w pamięć tak naprawdę cztery, a reszta jest po prostu nijaka i ogrywana już nie raz na poprzednich płytach. Jest kilka fajnych melodii czy patentów aranżacyjnych, ale jako całość, krążek ten wypada blado. Nawet dwa najszybsze i najmocniejsze utwory, nie porywają szczególnie. Irytują też teksty, czasami niedojrzałe, pełne patosu i naiwnych porównań – trochę tak, jakby o rzeczach wielkich i doniosłych, chciało pisać dziecko w gimnazjum. Nie ukrywam, nigdy nie byłem wielkim fanem warstwy lirycznej piosenek Huntera, ale w przeszłości, na pewno bywało w tym temacie lepiej. Wszystko to próbuje mieć dodatkowo nieco buntowniczy, antysystemowy wydźwięk, jednak słuchając tej płyty, raczej nie chciałoby mi się iść na żadne barykady. Prawdę mówiąc, nie chciałoby mi się chyba nawet wstać z kanapy…

Tracklista:
1. NieWolnOść
2. NieWinny
3. Gorzki
4. PodNiebny
5. RzeźNicki
6. Niewesołowski
7. NieRządnicki
8. NieMy
9. NieBanalny
10. RiPosta DrugoKlasisty

  • 5/10
    Ocena autora - 5/10
5/10
Sending
User Review
6.38/10 (13 votes)

Podobne artykuły

Dobry początek – recenzja “Raw Deal” Infearnite

Redakcja

Brutalna klasyka – recenzja Obscenity „Summoning the Circle”

Bartłomiej Pasiak

Recenzja: Septicflesh – The Great Mass

Tomasz Koza

1 komentarz

Fanka1989 1 sierpnia 2017 at 09:51

Chyba ktoś tu upadł na głowę tak ostro komentując ten album. Ja po koncercie w Szczytnie na drugi dzień pobiegłam po album do Empiku i zarezerwowałam bilety na koncert w Klasztorze we Wrocku.
Polacy mogą być dumni, że mają takich artystów, podczas gdy dzieciaki słuchają badziewia o “zielonych oczach” i falszujacej lalki z pseudo-rogami na głowie.

Odpowiedz

Zostaw komentarz