Twierdza trzyma się mocno, czyli recenzja płyty Kamelot – The Shadow Theory


Bardzo długo zastanawiałem się, co napisać we wstępie do recenzji najnowszej płyty Kamelot, amerykańskich power metalowców z ponad ćwierćwiecznym stażem na scenie. Być może trudność wynikała stąd, że album na początku nie podszedł mi za bardzo. Właściwie miałem już całkowicie porzucić recenzowanie go, bo uznałem, że szkoda mojego czasu. Postanowiłem dać mu jednak kolejną szansę i wiecie co – warto było! Czy to może być potraktowane jako wstęp? Jeśli tak, to jedziemy już z konkretami.

„The Shadow Theory” to 12 studyjny krążek w dorobku Kamelot.

Od razu jednak trzeba zaznaczyć, że jeśli ktoś spodziewa się zaskoczeń, wolt stylistycznych czy rewolucji brzmieniowej – nie znajdzie tu tego. Na podstawowej wersji płyty znalazło się trzynaście kompozycji. Wszystkie utrzymane są w power metalowym kanonie. Są więc dość podniosłe i bardzo melodyjne. Tu i ówdzie można usłyszeć trochę smaczków orkiestrowych, a nawet folkowych. Wiele kompozycji jest też wielowątkowych i ciekawie zaaranżowanych. Nie będzie dużym nadużyciem, gdy stwierdzi się, że całość jest unurzana w progmetalowym sosie.

Od samego początku krążka, zespół jednak stara się udowodnić, że pomimo użycia tych samych patentów, co zazwyczaj, wciąż potrafi stworzyć z nich coś ciekawego i oryginalnego.

„Phantom Divine”, czyli pierwszy kawałek po intrze jest jednocześnie jednym z najlepszych. O ile wstęp i zwrotka jeszcze tego nie zapowiadają, o tyle przebojowy i potężny refren bardzo szybko wgryza się w uszy. Nic nie zapowiada, żeby szybko miał puścić.

Dalej nie jest gorzej, bo już następny utwór, czyli „Ravenlight” atakuje nas agresywnym, dość szarpanym riffem. Świetnie wokalnie wypada Tommy Karevik, który swoim łagodnym śpiewem równoważy ostrość riffu. Linie wokalne, zwłaszcza w refrenie, mają świetne niebanalne melodie, który być może nie od razu uznaje się za wyjątkowe. Z każdym kolejnym przesłuchaniem zaczyna się je coraz bardziej doceniać. Całość wieńczy pojedynek na solówki gitary i klawiszy.

Nightwish - Decades Best of 1996-2016

Świetnie prezentuje się też „Burns to Embrace”. Zaczyna się dość niemrawo i dopiero w refrenie pokazuje pełnie mocy. To wtedy w tle słychać mocno folkowe, celtycke wstawki, które nadają całości niepowtarzalnego charakteru, a kawałek robi się bardzo podniosły. W drugiej połowie utworu muzycy dociskają pedał – robi się ciężej i ostrzej, ze świetną solówką. Wielowątkowy, niebanalny i świetnie zaśpiewany, również dzięki obecności chóru, kawałek.

Długo można by tak wymieniać, bo cała płyta utrzymana jest na bardzo równym, dość wysokim poziomie. Może warto jeszcze wspomnieć o pięknej melodii i lirycznym śpiewie „In Twilight Hours” czy riffie, którego nie powstydziłyby się thrashowe załogi w „Kevlar Skin”. Pozostałe utwory być może jako całość nie pozostają na długo w pamięci, ale każdy z nich ma w sobie coś, co może się podobać – raz jest to ciekawy riff, innym razem intrygująca linia wokalna. Takich smaczków można szukać i znaleźć wiele.

Skąd więc to moje początkowe odbicie się od tego albumu?

Być może przeszkadzała mi trochę produkcja płyty, która jest bardzo gładka i delikatna, a jednocześnie ma w sobie coś brzmień industrialnych, elektronicznych. Głównie chodzi mi o perkusję, która czasem brzmi jak elektroniczny automat, brakuje jej trochę głębi i mocy. Z drugiej strony nie jest to brzmienie, które powinno zaskoczyć fanów power metalu – ta muzyka często tak właśnie brzmi. Jej siła bowiem nie płynie z ciężaru czy zadziorności brzmienia, a z wirtuozerii, umiejętności komponowania zapadających w pamięć melodii i szlachetnego śpiewu. Tego z pewnością na „The Shadow Theory” nie brakuje. Wszyscy fani, nie tylko Kamelotu, ale całej stylistyki będą z pewnością usatysfakcjonowani.

Kamelot The Shadow Theory album
Okładka jest dziełem Stefana Heilemanna

Tracklista „The Shadow Theory”:

  1. The Mission
  2. Phanto Divine (Shadow Empire)
  3. RavenLight
  4. Amnesiac
  5. Burns To Embrace
  6. In Twilight Hours
  7. Kevlar Skin
  8. Static
  9. MindFall Remedy
  10. Stories Unheard
  11. Vespertine (My Crimson Bride)
  12. The Proud and The Broke

Płyta nr 2 (dostępna w wersji digipak):

  1. Phantom Divine (Shadow Empire) (Instrumental)
  2. RavenLight (Instrumental)
  3. Amnesiac (Instrumental)
  4. Burns To Embrace (Instrumental)
  5. Kevlar Skin (Instrumental)
  6. The Proud and The Broken (Instrumental)
  7. The Last Day of Sunlight (bonus)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *