Kiedyś to były czasy, teraz nie ma czasów… Recenzja „Rainier Fog” Alice in Chains


Wychowałem się w latach 90. Świadomie muzyką zacząłem interesować się w sumie niedługo po szczytowym okresie grungowej fali. Jestem przesiąknięty tamtym brzmieniem i do dziś darzę je wielkim afektem. Najnowsza płyta Alice in Chains, czyli „Rainier Fog” to dla mnie 53 minuty sentymentalnej podróży w czasie – do dźwięków, które znam na wskroś i do których bardzo chętnie, choć już w tej chwili rzadko wracam. Wcale nie oznacza to jednak, że najnowsza płyta legendarnej kapeli z Seattle jest tylko nostalgiczną podróżą dla ludzi z tamtych czasów. Wręcz przeciwnie – jej prostota, siła przekazu i bardzo charakterystyczne brzmienie są zdecydowanie ponadczasowe.

Alice in Chains
Alice in Chains, fot. Facebook/aliceinchains

„Rainier Fog” to zbiór dość różnorodnych, ale spójnych kawałków.

Ich wspólnym elementem jest z całą pewnością pewnego rodzaju nieprzystępność. To nie jest płyta, która wchodzi od razu. Wręcz przeciwnie – wymaga od słuchacza uwagi i skupienia. Zdecydowanie warto jednak poświęcić jej trochę czasu, bo muzyka na tym albumie jest po prostu wyjątkowa. Najlepszym przykładem na poparcie tej tezy jest już pierwszy kawałek „The One You Know”. Zaczyna się dość koślawym, szarpanym i monotonnym riffem. Później wchodzi wokal, wklejony w całość trochę jakby na siłę, ale już refren robi się przebojowy, a jego melodia powoli, ale sukcesywnie wbija się w mózg i nie chce wyjść. Po dwóch trzech razach odsłuchania tego kawałka znika koślawość i monotonia, a pojawia się niemal trans.

Utworów takich, które nie od razu pokazują swoją prawdziwą naturę lub takich, które igrają sobie z słuchaczem, jest tu zdecydowanie więcej. Kawałek tytułowy jest początkowo dość prosty, rockowy i na pierwszy „rzut ucha” niczym się nie wyróżni. Jednak w którymś momencie zmienia swój charakter, wycisza się, staje się bardziej liryczny, by później znów uderzyć pełną rockową mocą.

Posmak lat 90. można bardzo wyraźnie wyczuć w kawałkach spokojniejszych takich jak „Fly” czy „Maybe”.

Przesterowane gitary ustępują tam trochę miejsca akustycznym, a całość brzmi bardzo przebojowo, ale nie w sposób kiczowaty czy nachalny. Dziś takie kawałki nie zawładną raczej zbiorowym słuchaczem, ale w ostatniej dekadzie XX wieku, często nawet wbrew intencji twórców, zdobywały szczyty list przebojów.


Warto je skontrastować z bardzo ciężkimi i mrocznymi utworami, takimi ja „Drone” lub „Deaf Ears Blind Eyes”.

Słuchać w nim wyraźnie fascynację Jerry’ego Cantrella twórczością Black Sabbath i Tony’ego Iommiego – również w kontekście naprawdę świetnych solówek. Raz zagranych niemal z metalowym zębem, innym razem z bluesowym wyczuciem.

Zresztą gitarzysta, główny kompozytor, wokalista i niekwestionowany lider Alice in Chains zasługuje na wielkie słowa uznania za ten krążek.

Jest autorem lub współautorem wszystkich utworów, więc bez wahania można stwierdzić, że „Rainier Fog” to głównie jego dziecko. Utrzymał balans na bardzo chybotliwej linie – z jednej strony nie przeważyła go chęć odcinania kuponów od dawnej sławy, z drugiej – pokusa całkowitego odcięcia się od twórczości sprzed lat. Album nie jest bowiem żerowaniem na sentymencie do ulubionej kapeli, choć ma w sobie bardzo wyczuwalny pierwiastek nostalgii. Dla osób, które słuchały Alice in Chains w latach 90. będzie on wyraźny, dla pozostałych może pozostać niezauważony i wcale nie wpłynąć na gorszy lub lepszy odbiór płyty.

Spośród trzech płyt wydanych przez „Alice in Chains” w XXI wieku „Rainier Fog” jest zdecydowanie najlepsza.

Nie mam ku temu żadnych wątpliwości. Brakuje mi jednak odwagi, aby zestawić ją z twórczością z lat 90., czyli płytami z legendarnym i nieodżałowanym Laynem Staley’em. Czy jednak trzeba to robić? Moim zdaniem wystarczy cieszyć się solidną porcją naprawdę świetnej muzyki.

Alice in Chains - Rainier Fog, 2018
Alice in Chains – Rainier Fog, 2018

Tracklista:

1. The One You Know
2. Rainier Fog
3. Red Giant
4. Fly
5. Drone
6. Deaf Ears Blind Eyes
7. Maybe
8. So Far Under
9. Never Fade
10. All I Am

  • 8.5/10
    Ocena autora - 8.5/10
8.5/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *