RECENZJE

Recenzja: Lost Society – Fast, Loud, Death

Przyznam szczerze, że z fińskim Lost Society zetknąłem się po raz pierwszy gdy siadałem do pisania poniższej recenzji. Byli dla mnie kompletnie anonimowi, a dzięki “czystej karcie” teoretycznie łatwiej było im zdobyć moje względy. Nie potrzebowałem zbyt wielu czasu na to, aby jorgnąć się, że “Fast Loud Detah” to ni mniej ni więcej – debiutancki longplay kapeli z zapewne uroczej fińskiej mieściny (o jeszcze bardziej uroczej nazwie) Jyväskylä. Szybki rzut oka na tracklistę i timing. Piętnaście numerów (w tym cover “I Stole Your Love” gigantów z KISS) o łącznym czasie trwania niemal czterdziestu pięciu minut. Kawał czasu, choć średnia to jak łatwo obliczyć, ledwie trzy minuty na utwór. Wszystko wzorowo gdyby nie fakt, że…

…Strasznie to monotonne! Ja wiem, że thrash to “nie rurki z kremem”, czy jakoś tak. Ma być głośno, szybko i brutalnie. I faktycznie jest. Co więcej, Finowie od czasu do czasu puszczają do słuchaczy oczko, prezentując zwolnienie lub melodyjkę. Nie mniej – utwory są do siebie dość podobne, większość opiera się według (sprawdzonego skądinąd) thrashowego schematu. Do tego raczej mierny wokalista.

Nieco wolniejszy otwieracz (“N.W.L.”) w stylu Pantery przechodzi w bezkompromisową młóckę, znaną z demówki kapeli (tak twierdzi Encyclopaedia Metallum) – “Trash All Over You”. Reprezentantem z tego materiału jest również jeden z bardziej wpadających w ucho (głównie ze względu na skandowany tytuł utworu) na płycie “Braindead Metalhead”. Poza przebojowym utworem tytułowym czy nieco wolniejszym “Diary Of A Thrashman” na debiutanckim krążku Lost Society naprawdę mało się dzieje… Sztampowe riffy, powtarzalne solówki, zawrotne tempa. Wszystko to podawane od trzech dekad przez niejeden zespół nominujący się thrashowym.

I nie ratuje Finów nawet fakt, że to ich debiut! Materiał wyprodukowany jest bowiem na wysokim poziomie, tylko brak im pomysłu na muzykę. A to nie rokuje zbyt dobrze na przyszłość. Cóż, “Fast Loud Death” to moim zdaniem album bez absolutnie żadnej historii, a tym bardziej, bez szans na wywołanie jakiegokolwiek zamieszania na rynku muzycznym, który rokrocznie zalewany jest tego typu propozycjami. “Fast Loud Death” ginie w gąszczu przewidywalności i powtarzalności, a ja… na pewno do krążka nie wrócę. Jeśli jesteście fanami thrashu i chcecie zapoznać się ze “świeżym” spojrzeniem na tę muzykę okiem (czy uchem) młodego pokolenia – miłej zabawy. Ja dziękuję.

61yuooligql

Track lista:

01. N.W.L.
02. Thrash All Over You
03. E.A.G.
04. Kill (Those Who Oppose Me)
05. Bitch, Out’ My Way
06. Fast Loud Death
07. Lead Through The Head
08. Diary Of A Thrashman
09. Toxic Avenger
10. This Is Me
11. Braindead Metalhead
12. Piss Out My Ass
13. Fatal Anoxia

 

 

 

 

Autor: Tomasz Kulig

Rok produkcji: 2013

  • Ocena autora:
2
Sending
User Review
5 (1 vote)

Podobne artykuły

Recenzja: Machine Head – Unto The Locust

Kinga Parapura

Recenzja: Hatebreed – The Divinity Of Purpose

Tomasz Koza

Recenzja: The Sixpounder – Going To Hell? Permission Granted!

Kinga Parapura

Zostaw komentarz