RECENZJE

Recenzja: Machine Head – Unto The Locust

Są w metalowym świecie takie zespoły, po których nie sposób spodziewać się słabej płyty. Gdy więc pojawiły się pierwsze informacje na temat przygotowywania przez Machine Head następcy “The Blackening” wiedziałem, że czeka nas mocne uderzenie na najwyższym poziomie. Minęły cztery lata i oto jest – najnowszy, siódmy album Kalifornijczyków właśnie ujrzał światło dzienne. Siedem numerów, o łącznym czasie prawie 49 minut to bardzo solidny materiał, który znajdzie wielu zwolenników wśród fanów ciężkiego brzmienia!

Machine Head, jak zwykle postawił na dłuższe, rozbudowane kompozycje, w których bardzo dużo się dzieje.

Najdłuższy na płycie, otwierający całość “I Am Hell (Sonata In C#)” to, opatrzony klimatyczną, chóralną introdukcją, kawałek o zmiennych tempach – od szybkich i agresywnych po wolne i masywne, ale potężne fragmenty. Na dobrą sprawę Robert Flynn i spółka nie zwalniają ani na moment – poza paroma wolniejszymi, choć wciąż czadowymi fragmentami oraz balladą “Darkness Within”, wszystkie numery są szybkie, drapieżne i połamane stylistycznie. Otrzymujemy garść starego, dobrego thrashu, momenty zakrawające o death oraz dobrze znany ze wcześniejszych wydawnictw MH – groove.

Bardziej klimatycznie jest we wstępie do “Locust”, który z akustycznego wstępu przeistacza się w wałek, którego pozazdrości muzykom z Oakland niejedna thrashowa kapela. Wydaje Wam się, że obcujecie z rockową balladą, gdy słyszycie wstęp do “This Is The End”? Nic bardziej mylnego! Ten numer, to chyba najszybsza rzecz na “Unto The Locust”.

Instrumentaliści, jak zwykle prezentują bardzo wysokie umiejętności.

Łączący obowiązki gitarzysty z drapieżnym wokalem Robert Flynn powala czadem płynącym z poszczególnych riffów. Phil Demmel wyżywa się na swoim wiośle, grając wspaniałe solówki a sekcja rytmiczna dowodzona przez duet – Dave McClain – Adam Duce (który wspiera Flynna dodatkowymi wokalami) tworzy perkusyjno-basowy szkielet, na którym opiera się całość. Frontman zespołu, Robert Flynn ponownie zajął się produkcją i miksem albumu. Wspierał go, zastępujący mającego problemy osobiste Colina Richardsona, Juan Urteaga (współpracujący dotąd, między innymi z: Exodus, Sadus, Testament czy Heathen). Dzięki kolektywnej pracy producenckiej brzmienie jest bardzo nowoczesne, czyste i agresywne.

Do gustu przypadła mi również zdobiąca krążek okładka, przedstawiająca tytułową szarańczę. Koncept graficzny zdecydowanie współgra z muzyczną zawartością “Unto The Locust”.

Gdyby niemal 50 minut nowego albumu Machine Head okazało się być zbyt krótkim, możecie sięgnąć po kolekcjonerską wersję albumu, dzięki której usłyszycie: cover Judas Priest – “The Sentinel”, cover Rush – “Witch Hunt” oraz akustyczną wersję “Darkness Within”. Edycja japońska zawiera dodatkowy numer, “Halo” w wersji live. Wydanie “Metal Hammer Special Fan Pack” nie zawiera z kolei wyżej wymienionych bonusów, a “Locust” w wersji live. Możliwości jest zatem sporo. Której jednak byście nie wybrali – możecie być pewni, że Wasze uszy uderzy konkretny, eklektyczny materiał, do którego będziecie bardzo często wracać. “Unto The Locust” to kolejna propozycja w 2011 roku, z którą każdy fan ciężkiego brzmienia po prostu musi się zapoznać.

 

mh 500x500

Track lista: 

01. I Am Hell (Sonata In C#)
02. Be Still And Know
03. Locust
04. This Is The End
05. Darkness Within
06. Pearls Before The Swine
07. Who We Are

 

 

 

 

 

 

 

 

Autor: Tomasz Kulig

Data publikacji: 2009

Zostaw komentarz