RECENZJE

Niewolnicy życia – recenzja Transgresja “Brak Równowagi”

Transgresja drogę od raczkowania w pieluchach do kontraktu z uznaną wytwórnią przebyła w imponująco krótkim czasie trzech lat. W 2017r. zespół opublikował mini-album “Spokój Znajdzie Niewielu”, rok później grupa dała się poznać szerszej publiczności dobrze przyjętym udziałem w Mam Talent (grupa doszła do półfinału).

Dziś ich pierwszą, pełnometrażową płytę wydaje SP Records – istniejąca ponad ćwierć wieku wytwórnia mająca w swoich szeregach takich tuzów, jak Kult, Kaliber 44, Lao Che, czy Pidżama Porno. Materiał z płyty słyszałem już na koncertach, więc utwory były mi, przynajmniej częściowo, znane. Tym chętniej sięgnąłem po płytę, która…

… rozpoczyna się mocnym strzałem.

“Dalej Trwasz” to bardzo trafny “otwieracz”. Znajdziemy w nim wszystko, co charakterystyczne dla płyty: agresywną elektronikę, chwilę wyciszenia i nostalgii, czyste wokale, a w refrenie wściekłość i agresję. Bo właśnie taka jest płyta “Brak Równowagi” – zróżnicowana. Chwilami spokojniejsza, chwilami wściekła i brutalna, a chwilami psychodeliczna, jak w “Zanim Się Zatracę”. Dziwaczne, pulsujące klawisze świetnie pasują do tekstu o umęczonej psychice szukającej ulgi we “wspomagaczach”. O tekstach Pawła Gładysza napiszę za chwilę.

Co dobrego na płycie “Brak Równowagi” zespołu Transgresja?

Zapowiedzią był najkrótszy na płycie, trwający niespełna dwie i pół minuty singel “Furia”, opublikowany jeszcze w ubiegłym roku. Bardzo żywiołowy i energetyczny utwór jest jednym z najlepszych na “Braku Równowagi”. Ale to nie jest mój jedyny ulubieniec. Kolejnym faworytem jest przyczajona i tajemnicza “Wataha”. Dedykowany fanom utwór zwraca uwagę interesującym, spokojnym riffem i subtelnymi, przestrzennymi klawiszami. Z kolei „Błogosławieni”, z tekstem inspirowanym biblijnym kazaniem na górze, wyróżnia się wybitnie industrialnym i surowym sznytem. To najbardziej niemelodyjna kompozycja na albumie.

Jednak moimi dwiema perełkami na płycie są…

…piękna, nostalgiczna i smutna “Faktoria”, oraz najdłuższy na płycie utwór tytułowy. Pierwszy z wymienionych jest najspokojniejszym na „Braku Równowagi”, wycofanym i w pewnym sensie, zrezygnowanym. Nawet krzyk w drugiej części utworu brzmi, jakby Paweł nie był przekonany do własnych słów. Brzmi to raczej, jak krzyk rozpaczy, a nie odważny manifest. Bardzo czujny zabieg.

Początek drugiej z wymienionych kompozycji kojarzy mi się ze wstępem „Spiders” lub „Aerials” System of a Down. Później utwór idzie, rzecz jasna, w zupełnie innym kierunku. W refrenie utworu pobrzmiewają wręcz histeryczne nuty. Muzycznie to jeden z bardziej emocjonalnych utworów na płycie.

Nie zdziwię się, jeżeli Transgresja zdecyduje, by to właśnie któryś z tych dwóch kawałków był następnym singlem promującym płytę.


Teksty.

Chyba każdy z nas jest w jakiś sposób uszkodzony przez życie. Niektórzy chowają się w sobie, inni dają upust swoim emocjom. Wokalista zespołu należy do tej drugiej grupy. W swoich tekstach mówi otwarcie o tym, co go boli, o własnych przejściach i doświadczeniach.

W nostalgicznej “Faktorii” “wychowany w poczuciu odrzucenia” Paweł pyta lekko drżącym głosem, co by się stało gdyby nie zgubił siebie, gdyby nie zadał pytań, o to jaką drogą biegnie. A w refrenie woła rozdzierającym głosem, że jest niewolnikiem życia i kimś, kim nie chciał być.

W singlowej “Furii” opowiada o swoich przeżyciach związanych z chorobą alkoholową bliskiej osoby. W “Zanim Się Zatracę” – o farmakologicznie wspomaganym ukojeniu. Czy raczej zatraceniu, bo przecież prochy nie ukoją zbolałej duszy. Z kolei w utworze tytułowym, wokalista dobitnie punktuje kondycję współczesnego świata rozpaczliwie wołając, że “brak nam równowagi, balansu w słowach”.

Ale żeby nie było zbyt różowo.

Wokalista nie uniknął niestety kilku frazesów i banałów. W „Braku Równowagi” pada tekst, że „podłość ludzka nie zna granic”. Coś mi również zgrzyta w „Zanim Się Zatracę”, we fragmencie o „fantasmagoriach zdrowo napędzanych”, które tworzą „trajektorie, których nie ogarnę”. Zdecydowanie brakuje tu polotu i swobody, którą miał Peter Steele pisząc tekst do „Who Will Save The Sane?” – utworu również będącego próbą zanurzenia się w odmętach szalonego umysłu.

Tym niemniej należy nadmienić, że Transgresja może pochwalić się bardzo sprawnym wokalistą. Paweł potrafi zaśpiewać ciszej i spokojniej, a gdy to konieczne – ryknąć z głębi trzewi.

Muzycznie też trafiają się słabsze momenty.

Trochę drażni mnie niemal popowy refren w “Otwieram Każdą z Ran”. Do tekstu o truciźnie jątrzącej się z żył pasowałaby dużo mocniejsza, dużo bardziej brutalna muzyka. Lub odwrotnie – dużo bardziej wyciszona, może w klimacie „Hurt” w interpretacji Casha. Bo w obecnym kształcie, letni i nijaki utwór po prostu mnie nie rusza. A przecież Transgresja potrafi zagrać i mocno, jak w świetnej „Umysłowej Pętli” i lirycznie, jak w przepięknej „Faktorii”. I niepokojąco, jak w zamykającym płytę utworze tytułowym.

Podobnie, mieszane uczucia budzą „Kompleksy”. Zaczyna się bardzo fajną, lekko orientalną linią basu, później dostajemy melodyjną, chwytliwą zwrotkę, by w końcu dojść do wypranego z mocy refrenu. Dodatkowo ta „kokardka” na końcu każdej frazy („leczysz komple-eks moim koszte-em”) zaczyna na dłuższą metę nieco nużyć. Moim zdaniem to najbardziej nierówny utwór na płycie.

Nie przekonuje mnie również banalna okładka.

Uważam, że tytuł płyty został potraktowany zbyt dosłownie. Stracił się przez to ciężar gatunkowy albumu i utworu tytułowego. Pamiętajmy, że teksty na „Braku Równowagi” ukazują człowieka po przejściach, połamanego przez życie. Aż prosiłoby się o bardziej symboliczną i wielowymiarową grafikę. A płyta została zilustrowana okładką, która wygląda, jak przygotowana z myślą o audiobooku dla dzieci lub książce o przygodach jakiegoś urwisa skaczącego po murach i drzewach. Mam wrażenie, że autor grafiki nie zadał sobie trudu zapoznania się z zawartością płyty lub chociaż z tekstami. Być może przygotowałby wtedy coś bardziej pasującego do ciężkiej muzyki i nienapawających optymizmem tekstów.

Brzmienie i produkcja płyty “Brak Równowagi”.

Brzmienie albumu mogę tylko chwalić. Skok jakościowy w porównaniu z debiutancką EP-ką jest bardzo wyraźny. Ale nie ma się co dziwić. Za produkcję, miks i mastering “Braku Równowagi” odpowiada nie kto inny, jak panowie Wiesławscy z Hertz Studio, więc to po prostu musi brzmieć, jak należy. Bas jest ładnie wyeksponowany, a elektronika nie ginie w tle. Nic się wzajemnie nie zagłusza, wokal jest czytelny i nie ma problemów ze zrozumieniem tekstów.

Zespół Transgresja pokazał się tu ze swojej najlepszej strony.

Miałem pewne wątpliwości, czy jedna gitara “da radę”. Już pierwsze dźwięki płyty upewniły mnie, że nie miałem czego się obawiać. Mateusz Kołodziejczyk wykonał świetną robotę, riffy są ciekawe i różnorodne. Podobnie, jak wszechobecna elektronika, za którą odpowiada Tomek Wącirz (ps. “Wąski”, “bo nam zaimponował” – jak podczas koncertu urodzinowego skomentował ksywkę kolegi Paweł). Klawisze Tomka nie są jedynie nieistotnym dodatkiem, zbędną zapchajdziurą. Stanowią integralną część utworów, które bez tych wszystkich smaczków byłyby dużo uboższe.

Transgresja - Brak Równowagi, 2019
Transgresja – Brak Równowagi, 2019

Lista utworów:

01. Dalej Trwasz
02. Zanim Się Zatracę
03. Kompleksy
04. Furia
05. Błogosławieni
06. Faktoria
07. Umysłowa Pętla
08. Obietnice Bez Pokrycia
09. Otwieram Każdą z Ran
10. Pełny Zaprzeczenia
11. Wataha
12. Nic Nie Trwa Wiecznie
13. Brak Równowagi

Podobne artykuły

Recenzja: Nine Inch Nails – Not The Actual Events

Albert Markowicz

Recenzja: Iron Maiden – The Book of Souls: Live Chapter

Szymon Grzybowski

Dwa bieguny – recenzja “Sulphur English” zespołu Inter Arma

Dominika Kudła

Zostaw komentarz