Strona główna » „Przekroczyć chciał zaklęty krąg” – recenzja książki „Zetrzyj krew i graj dalej – Historia zespołu Turbo”
RECENZJE

„Przekroczyć chciał zaklęty krąg” – recenzja książki „Zetrzyj krew i graj dalej – Historia zespołu Turbo”

Autor książki – Filip Bogaczyk poszedł na łatwiznę, ale tylko w jednym momencie. Chodzi o wstęp, który zaczyna się od ikonicznych wersetów – „Nauczyli nas regułek i dat…”. Sam Bogaczyk zauważył, że najgorzej jest zacząć. Przyznaję mu rację, bo sam nie wiem, jak można zacząć pisać o książce tak dokładnej, przemyślanej i intrygującej.

Historia zespołu Turbo może na pierwszy rzut oka wydawać się mało ciekawa, ot zwykły ciąg wielkich porażek i małych sukcesów. Dla zwykłego zjadacza chleba zespół oprócz „Dorosłych Dzieci” nie wniósł praktycznie nic do polskiej muzyki rozrywkowej.

Nawet wiele osób, które określają się jako zatwardziali fani metalu dalej mają taki pogląd na temat Turbo. Jednak po usłyszeniu „Kawalerii Szatana” czy „Ostatniego Wojownika” nikt nie ma złudzeń, że poznańska grupa jest legendą polskiego ciężkiego grania. Lektura książki „Zetrzyj krew i graj dalej” Bogaczyka otwiera oczy i pokazuje band w całkiem innym świetle. Przedstawia każdego muzyka, który przewinął się przez Turbo w bardzo dokładny sposób.

Historia zespołu Turbo bez różowych okularów

Autor podszedł z dystansem do twórczości zespołu i jego członków, którzy bardzo często się zmieniali. Jest to w pewnym momencie dosadnie podkreślone. Muzycy dobrze wiedzą, że ich kariera miała rozwijać się w stronę zachodu. Jednak błędy własne, nieprzychylna władza komunistyczna i brak menadżera z prawdziwego zdarzenia zaważyły na tym, że Turbo możemy określić jako legendę polskiego metalu, ale niestety wyłącznie rodzimego. Zespół występował za granicą, ale to nie były koncerty, o jakich marzyli bohaterowie książki.

Książka w głównej mierze opowiada o losach liderów Turbo – Hoffmanna i Kupczyka

Obecny głównodowodzący Turbo, czyli gitarzysta Wojciech Hoffman oraz były frontman legendarnej kapeli, a dziś wokalista CETI Grzegorz Kupczyk przez wiele lat dzielili scenę za sprawą występów zasłużonego zespołu, ale także hard rockowego Non Iron, w którym również grali.

Jednak konflikty i większe poświęcenie się Kupczyka swojej nowej grupie doprowadziło do stanu, w którym inny poznański muzyk Litza stał się wokalistą zespołu. Można ten okres opisać jako jeden z najgorszych w historii bandu. Powstał wtedy album „Dead End”, który stylistycznie można opisać jako thrash z elementami death metalu. Była to kolejna porażka poznańskiego zespołu. Dopiero płyta „Tożsamość” została dobrze przyjęta, a to za sprawą powrotu muzyków do heavy metalu, który został przez nich porzucony jakiś czas wcześniej.

Wiele szczegółów, dokładnych dat i ogromna liczba informacji o rynku muzycznym w czasie działalności Turbo

Autor oprócz faktów o twórczości Turbo porusza inne interesujące zagadnienia, które miały wpływ na muzyków i polską branżę muzyczną. W „Zetrzyj krew i graj dalej”, Filip Bogaczyk pokazuje sytuację polityczną, która panowała wówczas w Polsce. Okres stanu wojennego, jak i czas przemian ustrojowych zostały w ciekawy sposób splecione z historią Turbo.

Twórca książki „Zetrzyj krew i graj dalej – Historia zespołu Turbo” nie zapomina również o sytuacji na rynku muzycznym

Skrupulatnie opisuje kolejne festiwale w Jarocinie oraz Metalmanie, na których „Turbosi” często gościli. Dowiadujemy się również o formie innych polskich metalowych bandów, które miały swoje 5 minut sławy. Kupując tę książkę nie płacimy tylko za biografię zespołu, ale również dostajemy ogrom informacji na temat polityki, gospodarki, koncertów wielkich gwiazd w Polsce, innych rodzimych grup nie tylko metalowych, a także działalności ciekawych postaci rynku muzycznego, jak słynnego managera Tomasza Dziubińskiego.

”Zetrzyj krew i graj dalej” to wciągająca lektura, co potwierdzają muzycy Turbo

Na mediach społecznościowych muzyków Turbo roi się od zdjęć ich samych z książką Bogaczyka. Takie fotografie publikują również zaczytani wielbiciele zespołu. Trudno się temu dziwić, ponieważ zaangażowanie i czas, jaki poświęcił na tworzenie i zbieranie materiału na potrzeby książki jest godny uznania. Lektura dzieła Bogaczyka nie była stratą czasu, ale wyjątkową dawką muzycznych przeżyć.

Podobne artykuły

Recenzja: Soilwork – Verkligheten

Bartłomiej Pasiak

To jest łebski chłop – recenzja Devin Townsend „Empath”

Bartłomiej Pasiak

Macie i dajcie nam spokój – recenzja Tool “Fear Inoculum”

Paweł Kurczonek

Królestwo Przezroczystej Czaszki – recenzja Barreleye „Insidious Siren”

Paweł Kurczonek

Eksploracja własnego umysłu – recenzja „The Rising” zespołu Materia

Bartłomiej Pasiak

Recenzja: Arch Enemy – War Eternal

Tomasz Koza

1 komentarz

Medalikarz 31 sierpnia 2019 at 10:53
0

Książka jest kapitalna. Nie mogłem się oderwać. Warto ją kupić,jest tam mnóstwo informacji nie tylko o Turbo. Polecam!

Odpowiedz

Zostaw komentarz