Strona główna » Eksploracja własnego umysłu – recenzja „The Rising” zespołu Materia
RECENZJE

Eksploracja własnego umysłu – recenzja „The Rising” zespołu Materia

Bardzo rzadko na scenie muzycznej zdarza się, że młody zespół wybija się dzięki programom typu talent show. W przypadku Polski pierwszymi, jakie przychodzą mi do głowy są Transgresja, The Sixpounder i Materia. Przypadek tego trzeciego bandu jest bardzo interesujący, ponieważ muzycy zajęli drugie miejsce w “Must Be The Music”, które było emitowane od 2011 do 2016 roku na antenie telewizji Polsat.

Członkowie Materii dostali się do półfinału tego plebiscytu dzięki dzikiej karcie. Na zespół zagłosowało wtedy na Facebooku prawie 84,5 tysiąca użytkowników! Później dostali się do finału, który ostatecznie wygrał duet Jakuba Zaborskiego i Piotra Szumlasa.

W ostatnim odcinku programu wykonali utwór „B17” z ich debiutanckiego albumu pt. „Case Of Noise”. 2013 rok był czasem wielkiego sukcesu bandu, ponieważ został zauważony we wspomnianym programie oraz wydał swój dobrze przyjęty, pierwszy longplay. W 2015 roku postanowili na nowo się przedstawić za sprawą płyty „We Are Materia”.

3 września 2019 ukazało się trzecie wydawnictwo Materii – „The Rising”

Na początku muzycy postanowili podzielić się z fanami teledyskiem do utworu „Rosa Alba”. I nie było żadnych wątpliwości, że Materia szykuje potężny materiał, który zarazem bardzo różni się od wcześniejszego wydawnictwa. W „Rosa Alba” słychać dużą dawkę czegoś, co można nazwać mistyką. W porównaniu do „We Are Materia” muzycy zaprezentowali o wiele bardziej stonowany kawałek, który jednocześnie ma wielkiego kopa. Wyróżnia się również teledysk, który został wyreżyserowany przez Beniamina Szweda.

Wracając do utworu, to mamy tutaj wokal „Micha”, do którego nas przyzwyczaił za sprawą poprzedniego albumu. Na „The Rising” zaprezentował świetne wykorzystanie growlu, ale nie zabrakło miejsca również na screamy i śpiewanie czystym głosem. „Rosa Alba” to piosenka, która zapowiedziała trzecie wydawnictwo Materii w najlepszy możliwy sposób. Połączył on zadziorność z „We Are Materia” z nieco stonowanym graniem – i powstał świetny metalowy kawałek.

To nie cień dawnej Materii! To jej nowe oblicze!

Tracklistę „The Rising” otwiera zaskakujący w wielu miejscach kawałek pt. „Shadows”. Tutaj ponownie piękny popis daje wokal. Warto jednak pamiętać, że każdy instrument ma swoje miejsce na płycie.

Produkcja jest na najwyższym poziomie, dzięki czemu całość genialnie ze sobą współbrzmi. Po przesłuchaniu przebudzenia z twórczej absencji Materii czuję, że warto było czekać te 4 lata na kolejny długogrający album grupy ze Szczecinka.

„Shadows” to świeży i nowoczesny numer, który jednak w dużym stopniu nawiązuje do klasycznych dzieł rockowych i metalowych. Jest to bardzo pozytywne zaskoczenie, ponieważ widać, że zespół w żadnym przypadku nie wypalił się, a zapas ich oryginalnego przekazu jeszcze jest spory.

Tytułowe „Rising” to bardzo dobre melodyjne granie

Nie ma sensu podkreślać po raz kolejny, w jak świetnej formie wokalnej jest „Mich”, ponieważ składałoby się z tego 60% recenzji. W kawałku „Rising” wyróżniają się gitary, czyli instrumenty, za które odpowiedzialni są „Tede” i „Adi”.

Tytułowa piosenka ma kopa, którego nie jeden zespół mógłby im pozazdrościć. Warto również pochylić się nad tekstem „Rising”, w którym wg mnie autor przedstawia historię strachu i niepewności. Daje to kolejną dawkę intrygi, choć tej nie brakuje podczas słuchania kolejnych numerów z trzeciej płyty zespołu ze Szczecinka.

Eksploracja własnego umysłu podczas słuchania „White Walls”

W tym utworze muzycy postawili na nieco psychodeliczne dźwięki, które całkowicie różnią się od reszty piosenek na „The Rising”. Nieźle łączą różne style i operują pomysłami, które nie do końca są łatwe do przewidzenia.

Oprócz spokojnego „White Walls” muzycy zaskoczyli mnie jeszcze bardziej utworem „Splinters”. Piosenka, a zwłaszcza wstęp, jest w stylu… Green Day i Foo Fighters. Takie dziwne skojarzenia szybko się kończą, kiedy numer przechodzi w doskonale znane im rejony muzyki metalowej. Dobrze, że nie zamykają się na dokładny podgatunek, eksperymentują i to im wychodzi.

Kolejna część mieszanki egzotycznej jest w „I Wish You Too Meet Love and Follow”

Tutaj ponownie członkowie zaatakowali spokojniejszym kawałkiem. Ogólny zamysł jest taki, że muzycy na zmianę prezentują agresywne i stonowane utwory. Nie ma tu miejsca na nudę, ponieważ trzeba ciągle zastanawiać się, co będzie zaraz. Pewna jest tylko nieprzewidywalność serwowana na ciekawym poziomie. „I Wish You Too Meet Love and Follow” i następującego po nim „Set It Off” świetnie się słucha wspólnie, ponieważ kawałki się wzajemnie uzupełniają. Istnieje między nimi pewnego rodzaju równowaga.

„The Rising” Materii to zbiór nieoczywistości i zagadek do rozwiązania

Zaskoczeń jest od groma, a każde kolejne jest coraz ciekawsze. Płyta jest wyraźnie podzielona na spokojniejszy i mocniejszy materiał, co jest intrygującym rozwiązaniem. Niektóre utwory, np. „Splinters”, są połączeniem tych dwóch oblicz Materii, jakie mogliśmy poznać za sprawą „The Rising”. Mogę uznać, że trzecia w dorobku płyta tego bandu ze Szczecinka jest bardzo interesującym doświadczeniem, ponieważ takiego zbioru nieoczekiwanych dźwięków dawno nie słyszałem.

Materia pokazała swoją progresywną stronę

Na tym albumie nie ma czegoś takiego jak autoplagiat czy zapychacz. Wszystkie utwory to porządne i opowiadające własne historie dzieła. Każdy jest inny, ale i tak tworzą jedną wielką całość, którą nazwano „The Rising”.

Szkoda, że nagrali tylko 10 kawałków. Powiem więcej, po kilkukrotnym przesłuchaniu materiału kompletnie nie czuję znużenia nim, a chęć poznania tych utworów od innej strony. Mam nadzieję, że zbliżająca się trasa będzie równie owocna, co „The Rising”.

Muzycy mają rozmach, bo podczas promocji tego wydawnictwa zawitają w sumie aż do 18 miast. Na koniec dodam tylko, że Materia nagrała album, który niespodziewanie stał się jednym z moich faworytów do tytułu płyty roku. Oby tak dalej.

Okładka płyty The Rising zespołu Materia
Materia – The Rising, 2019

Tracklista Materia – „The Rising”:

1. Shadows
2. Rising
3. White Walls
4. Splinters
5. Unbrained
6. Another
7. I Wish You Too Meet Love and Follow
8. Set It Off
9. Rosa Alba
10. Follow me

Podobne artykuły

Recenzja: Hereza – I Become Death

Michał Bentyn

Recenzja: Toothgrinder „ Nocturnal Masquerade”

Robert Sierpiński

Królestwo Przezroczystej Czaszki – recenzja Barreleye „Insidious Siren”

Paweł Kurczonek

Diabeł jest (nie całkiem) wporzo – recenzja Zeal & Ardor “Live In London”

Paweł Kurczonek

To jest łebski chłop – recenzja Devin Townsend „Empath”

Bartłomiej Pasiak

Dee Snider i metal, czyli miłość odwzajemniona – recenzja „For the Love of Metal”

Szymon Grzybowski

Zostaw komentarz