RECENZJE

Recenzja: Satyricon – Satyricon

Po dwudziestu dwóch latach od założenia, a pięciu od ostatniej płyty (“The Age Of Nero”) przyszedł czas na muzyczną wizytówkę Satyricon. I choć zapewne większość “prawdziwych” fanów dawnego oblicza norweskiego zespołu wolałaby, aby tytuł “Satyricon” nosiła któraś z kultowych, pierwszych płyt formacji – inną wizję zespołu i całej otoczki mają sami zainteresowani. Jak zapowiedział Satyr na koncercie Satyricon w trakcie tegorocznego MetalFest – “jeśli ludziom nie spodoba się nasza nowa płyta – stracę wiarę w muzykę”. Nigdy nie byłem przesadnym fanem black metalu, nie mniej – nowy krążek Satyricon naprawdę mi się podoba.

I choć nie taki diabeł straszny, jak go malują (widać to choćby na barwnej okładce “Satyricon”, na której rogaty satyr oblewany jest promieniami zachodzącego słońca) – trzeba przyznać, iż duet z Norwegii nie zapomniał na czym polega black metal. Chodzi o klimat, a tego nowej płycie Satyricon nie sposób odmówić. Przeważnie wolne (poza “Walker Upon The Wind” czy “Ageless Northern Spirit”), a mimo to złowieszcze kompozycje, których na “Satyricon” znajdziemy dziesięć ujmują właśnie klimatem. Co prawda nie czysto (brudno?) black metalowym klimatem, bo Satyricon postanowił ponownie flirtować z innymi gatunkami, nawiązując do wczesnych płytEntombed czy Venom (vide niemal rock ‘n’ rollowy “Nekrohaven”), pojawia się również śpiew (tak, śpiew!) w wykonaniu Hoyhema – w spokojnym, melancholijnym ale naprawdę przebojowym (!!!) “Phoenix”.

Płytę spaja instrumentalna klamra. Intro (“Voice Of Shadows”) – zadziorne, outro (“Natt”) – spokojne, z towarzyszącymi pomrukami i szeptami. To kolejny element klimatycznej układanki, jaką zaserwował nam duet z Oslo. Trzeba przyznać, że mimo całej scenicznej nagonki na nowy, bardziej “komercyjny” charakter muzyki Norwegów – panowie robią to, co uważają za słuszne. To, co czują i co sprawia im przyjemność. To pewnie zadecydowało przy ustalaniu brzmienia nowej płyty, które jest czyste, niemal klarowne. Ale cóż – diabeł wszedł do popkultury i ma kolorowe rogi, więc część związanych niegdyś z podziemiem artystów radzi sobie z tym w najlepszy możliwy sposób. Naprawdę bardzo podoba mi się nowy krążek Satyra i Frosta. I możecie mnie linczować, ale przyznacie chyba, że na nowej płycie, zespół oddał 100% klimatu Satyricon?

satyricon-satyricon-front-cover-artwork-high-res

Track lista:

01. Voice Of Shadows
02. Tro og Kraft
03. Our World, It Rumbles Tonight
04. Nocturnal Flare
05. Phoenix
06. Walker Upon The Wind
07. Nekroheaven
08. Ageless Northern Spirit
09. The Infinity Of Time And Space
10. Natt

 

 

 

 

 

 

Autor: Tomasz Kulig

Rok publikacji: 2013

  • Ocena autora:
4
Sending
User Review
0 (0 votes)

Podobne artykuły

Bezpieczne schematy – recenzja “Hexed” Children Of Bodom

Paweł Kurczonek

Rozczarowanie czy zachwyt? – Recenzja „Cease The Day” In The Woods…

Szymon Grzybowski

Recenzja: Hunter – NieWolnOść

Albert Markowicz

Zostaw komentarz