RECENZJE

Recenzja: Alice In Chains – The Devil Put Dinosaurs Here

Zabrzmię jak dyletant i mam tego świadomość, z góry przepraszam. Otóż – nigdy w życiu, aż do dnia dzisiejszego, nie słyszałem ani jednej płyty Alice In Chains. Nie trawię Nirvany, nie pojmuję fenomenu Pearl Jam czy Soundgarden, a pojęcie grunge’u od zawsze budziło we mnie swoisty niepokój, czy wręcz obrzydzenie. I choć AiC z grungem nie ma już zbyt wiele wspólnego – na zawsze będzie kojarzył mi się z tym właśnie gatunkiem.

Tak czy owak, jak pewnie wiecie, właściwy zespół o nazwie Alice In Chains działał w latach, circa, 1990-1995. W 95 roku została wydana ostatnia płyta zespołu ze Seattle w oryginalnym składzie. Wtedy to zawieszono działalność, a po śmierci wokalisty, Layne’a Staleya w 2002 roku wydawało się, iż zespół nigdy nie wróci do grania. A jednak, kilka lat później skład zasilił William DuVall, a trzy lata później ujrzała światło dzienne dobrze przyjęta przez krytyków płyta reaktywowanego Alice In Chains, zatytułowana “Black Gives Way To Blue”. Minęły cztery lata, a zespół z DuVallem w składzie postanowił ponownie o sobie przypomnieć, prezentując światu “The Devil Put Dinosaurs Here” – piąty, pełnowymiarowy krążek. Tyle historii, przejdźmy do rzeczy.

Na potrzeby recenzji, rzecz jasna, wybiórczo zapoznałem się z wcześniejszymi kompozycjami zespołu z Seattle. I, co nie powinno dziwić, kompozycjom na “The Devil Put Dinosaurs Here” dużo bliżej do utworów z “Black Gives Way To Blue”, niż do którejkolwiek z wcześniejszych płyt zespołu.

Utwory są wolne, tajemnicze i dość długie. DuVall snuje swoje mroczne, liryczne opowieści w niechlujny, ciut depresyjny sposób, a muzycy wtórują mu powolnymi, jakby leniwymi riffami. Płyta jest bardzo długa, trwa niemal siedemdziesiąt minut, przez co ciężko się w nią wgryźć w całości przy pierwszym przesłuchaniu. Kolejne kompozycje – czy to zdecydowanie dłuższe, jak “Phantom Limb” lub tytułowy, czy nieco krótsze, jak “Stone” lub “Pretty Done” są do siebie stylistycznie podobne. Schizofreniczne motywy, wolne riffy i monotonny (momentami przypominający mi, nie wiedzieć czemu, manierę wokalną Maynarda Jamesa Keenana z Tool) śpiew DuValla składają się na niepokojącą (ale i męczącą) aurę “The Devil Put Dinosaurs Here”.

W trakcie odsłuchu najnowszej płyty Alice In Chains ciężko wyzbyć się wrażenia, iż płyta jest zwyczajnie zbyt długa, a kolejne utwory bardzo do siebie podobne. Nie mniej złowieszcza aura, która bije od nowej płyty kwartetu ze stanu Waszyngton powinna idealnie sprawdzić się jako ścieżka dźwiękowa dla nadchodzących, chłodnych miesięcy i długich jesienno-zimowych wieczorów.

Jak zacząłem, tak i skończę. Mam świadomość, że dla kogoś kto słucha AiC od zawsze i zna na pamięć wszystkie utwory, opinia młodego wąsa, który nigdy nie zagłębiał się w twórczość Alicji będzie tyle warta co bulwarowe popłuczyny, nie mniej zapewniam – dzięki rzeczonej nieświadomości, łatwiej było mi przedzierać się przez wszystkie, zawiłe zakamarki “The Devil Put Dinosaurs Here” i… podobało mi się to. Dlatego też uważam ten krążek za godny polecenia. Przynajmniej tym, którzy tak jak ja nie mieli wcześniej do czynienia z Alice In Chains. A fani zespołu i tak po płytę sięgną.

alice-in-chains-the-devil-put-dinosaurs-hereTrack lista:

01. Hollow
02. Pretty Done
03. Stone
04. Voices
05. The Devil Put Dinosaurs Here
06. Lab Monkey
07. Low Ceiling
08. Breath On A Window
09. Scalpel
10. Phantom Limb
11. Hung A Hook
12. Choke

 

 

 

 

 

Autor: Tomasz Kulig

Rok publikacji: 2013

  • Ocena autora:
4
Sending
User Review
0 (0 votes)

Podobne artykuły

Recenzja: The Sixpounder – The Sixpounder

Tomasz Koza

Dwa bieguny – recenzja “Sulphur English” zespołu Inter Arma

Dominika Kudła

Chaos nadchodzi z Północy. Recenzja Immortal – “Northern Chaos Gods”

Tomasz Chochowski

Zostaw komentarz