RECENZJE

Recenzja: Vader – Welcome To The Morbid Reich

Nigdy nie byłem przesadnie wielkim fanem Vadera. Rzadko zdarzało mi się własnej woli włączyć któreś z nagrań Petera i spółki. Do przesłuchiwania najnowszego dzieła polskiej maszyny wojennej, “Welcome To The Morbid Reich” podszedłem jednak z zaciekawieniem, ponieważ wszelkie zachwyty nad poprzednim, “Necropolis” bardzo mnie dziwiły.

Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy na moje uszy spadły potężne riffy i agresywny growl Petera już od pierwszych sekund “Return To The Morbid Reich”.

Prawda jest taka, że od samego początku introdukcji, zatytułowanej “Ultima Thule” aż do ostatnich dźwięków “Black Velvet And Skulls Of Steel” na albumie nie ma ani jednego niepotrzebnego czy nieprzemyślanego dźwięku! Moc, potęga, agresja, technika i niesamowicie klarowne brzmienie atakują wraz z każdą nutą nowego albumuVader. O ciężarze tego wydawnictwa nie świadczą jedynie zawrotne tempa (“Come And See My Sacrifice”), szalone riffy (“Only Hell Knows”) czy brutalny, niemal opętańczy i bardzo szybki wrzask lidera zespołu (“Decapitated Saints”); to także średnie, masywne, momentami wręcz wolne wałki i złowieszcze melodie (jak np. “The Black Eye”).

Vader nie zamyka się stylistycznie, tworząc swoiste kolaże – jest szybkość (thrash), agresja (death) ale i melodie (niemal heavy-metalowe; choćby w “Don’t Rip The Beast’s Heart Out” czy “I Had A Dream”). Prawdziwy majstersztyk słuchacze otrzymują jednak w połowie (arcy)dzieła Vader. To “I Am Who Feasts Upon Your Soul”! Wstęp na klawiszach (które obsługuje Siegmar), zwolnienie po czym… thrashowa jazda bez trzymanki połączona z niemożliwie agresywnym growlem. To najdłuższa, najbardziej rozbudowana i epicka część albumu – najmocniejszy punkt płyty.

Na koniec Vader dobija wolnym ale potężnym, sabbathowym “Black Velvet And Skulls Of Steel” – potężny groove, gruby bas, powolne gitary i Peter, cedzący kolejne wersy tekstu. W połowie gitarzyści (Marek “Spider” Pająk i Piotr “Peter” Wiwczarek) grają natomiast niezwykle melodyjną harmonię, która przynosi na myśl dokonania Mercyful Fate!

Uff… potężny to materiał!

Konkretny, przemyślany i naprawdę bardzo dobrze wyprodukowany (zasługa nieśmiertelnych braci Wiesławskich). Idealne proporcje brzmienia instrumentów, potężna sekcja rytmiczna (napędzana duetem: Peter – Paul), powodujący ciarki na plecach klimat – prawdziwy majstersztyk! Tak powinien brzmieć śmiercionośny metal XXI wieku!

Vader wrócił do starego, klasycznego logo, okładkę zdobi tajemnicze malowidło stworzone przez Zbigniewa Bielaka co tylko dopełnia absolutu tego dzieła! 37 minut i 37 sekund potężnego grania mija jednak bardzo szybko. Mało? Na deser, w edycji rozszerzonej dostajemy dwa covery: “Raping The Earth” z repertuaru Extreme Noise Terrororaz “Troops Of Tomorrow” The Exploited. Następnie? Włączamy całość od początku!

Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że obok nowych albumów Decapitated (“Carnival Is Forever”) i Azarath (“Blasphemers’ Maledictions”) – “Welcome To The Morbid Reich” olsztyńskiego Vader to jedna z najważniejszych i najlepiej brzmiących propozycji w kategorii death metal w tym roku… na świecie! Tak jest! Polska 3; Reszta świata 0.

vader 500x500ok

Track lista:

01. Ultima Thule
02. Return To The Morbid Reich
03. The Black Eye
04. Come And See My Sacrifice
05. Only Hell Knows
06. I Am Who Feasts Upon Your Soul
07. Don’t Rip The Beast’s Heart Out
08. I Had A Dream
09. Lord Of Thorns
10. Decapitated Saints
11. They Are Coming (Instrumental)
12. Black Velvet And Skulls Of Steel

 

 

 

 

 

Autor: Tomasz Kulig

Data publikacji: 2009

  • Ocena autora:
4.5
Sending
User Review
5 (1 vote)

Podobne artykuły

Chaos nadchodzi z Północy. Recenzja Immortal – “Northern Chaos Gods”

Tomasz Chochowski

Diabeł jest (nie całkiem) wporzo – recenzja Zeal & Ardor “Live In London”

Paweł Kurczonek

Recenzja: Paradise Lost – Medusa

Hubert Onisk

Zostaw komentarz