Powrót w wielkim stylu, czyli 18. rocznica wydania “Brave New World”


Wiele zespołów w swojej historii żegnało i witało z powrotem swoich członków. Często takie powroty ograniczały się do pojedynczych występów, rzadziej do całych tras koncertowych lub nagrywania całkowicie nowego materiału. Jednak historia związana z powrotem do Iron Maiden Bruce’a Dickinsona i Adriana Smitha udowadnia, że powrót do macierzystego zespołu nie zawsze jest chwytem marketingowym, a wręcz przeciwnie – może rozpocząć całkowicie nowy, zaskakujący, ale jednocześnie pełen sukcesów rozdział w historii kapeli. Pierwszym epizodem nowego rozdziału w historii Iron Maiden był album “Brave New World“, który wydano 30 maja 2000 roku.

Na przełomie grudnia 1998 i stycznia 1999 roku Iron Maiden było na dnie.

Właśnie zakończyła się kiepska trasa koncertowa, która promowała powszechnie bardzo źle przyjęty album “Virtual XI”. Zespół postanowił też poinformować dotychczasowego wokalistę, Blaze’a Bayleya, że nie chce kontynuować z nim współpracy. Gdyby wówczas ktoś powiedział Steve’owi Harrisowi, że za niewiele ponad dwa lata zagra przed 250-tysięcznym tłumem promując nowy, świetny album z wybitnym wokalistą za mikrofonem, z pewnością popukałby się w czoło. Nie uprzedzajmy jednak faktów.

Iron Maiden w styczniu 1999 roku miało zacząć poszukiwania nowego wokalisty.

Nie odbyły się jednak żadne przesłuchania, bo manager grupy, Rod Smallwood, zaproponował Harrisowi ponowne zaproszenie do współpracy Bruce’a Dickinsona, wybitnego wokalistę i charyzmatycznego frontmana, z którym Iron Maiden odnosiło wielkie sukcesy przez całe lata 80. i początek 90.

Początkowo basista i lider Maidenów był nastawiony sceptycznie.

Zespół rozstał się z Dickinsonem w 1993 roku w niezbyt przyjaznych okolicznościach i przy wzajemnych oskarżeniach o psucie atmosfery i brak zaangażowania. Jednak dał się przekonać przez wzgląd na owocną współpracę sprzed lat. Dickinson, którego ambicją w pierwszej połowie lat 90. była kariera solowa, zgodził się dość szybko na powrót. Jednak postawił jeden warunek – wraz z nim wraca Adrian Smith. Gitarzysta, który grał z Iron Maiden przez 10 lat i odszedł w 1990 względu na niezadowolenie z kierunku artystycznego, który obrał w tamtym czasie.

Negocjacje nie trwały długo – jeszcze w styczniu 1999 roku Bruce Dickinson i Adrian Smith wrócili do zespołu.

Iron Maiden, który do tej pory zawsze występował jako kwintet, zamienił się w sekstet. Kapela nie chciała pozbyć się Janicka Gersa, który zastąpił wcześniej Smitha. Z trzema „wioślarzami” i nowym/starym wokalistą zespół latem i wczesną jesienią 1999 roku zagrał krótką trasę koncertową promującą grę komputerową „Ed Hunter” z muzyką Iron Maiden i składanką największych przebojów grupy pod takim samym tytułem. Jednak już podczas tej trasy trwały zaawansowane prace nad nowym albumem. Według relacji Adriana Smitha, część z muzyki to owoc pracy Maidenów podczas nagrywania „Virtual XI”.

Główna część prac nad płytą miała się odbyć w studiu w posiadłości Steve’a Harrisa.

Tam jednak nagrywanie nie szło dobrze. Zespół postanowił odciąć się od miejsca, gdzie powstały cztery wcześniejsze płyty Maidenów i przenieść się do studia w Paryżu. Zespół zatrudnił też producenta – Kevina Shirleya (współpraca z nim trwa do dziś), który mógł wtedy pochwalić się produkcją płyt dla takich zespołów, jak Aerosmith, Dream Theater czy Journey.

We Francji prace nabrały tempa, a utwory ostatecznego kształtu. Ostateczne nagrywanie zakończono w kwietniu 2000 roku. Na “Brave New World” znalazło się dziesięć kompozycji. Największy wkład w komponowanie miał rzecz jasna Steve Harris, który jest autorem bądź współautorem każdego z utworów. Pozostali muzycy – oprócz Nicko McBraina – mieli mniej więcej podobny wkład w płytę.

“Brave New World” ukazało się 30 maja 2000 roku.

Jeśli ktoś spodziewał się, że to triumfalny powrót stylu, z którego słynęło Iron Maiden w latach osiemdziesiątych to… srogo się zawiódł. Płyta była raczej rozwinięciem formuły z lat 90. Kawałki nie pędziły już w tak szalonym tempie. Dużo było fragmentów spokojniejszych, a same kompozycje były najczęściej długie, wielowątkowe i progresywne.

Przyjęcie płyty było jednak bardzo dobre. Piosenki takie jak “The Wicker Man”, tytułowe “Brave New World”, “Blood Brothers” czy “The Mercenary” mogły z powodzeniem konkurować z przebojami z lat 80. Utwory takie jak “Dream of Mirrors” czy “The Nomad” pokazywały Iron Maiden jako zespół poszukujący, nie bojący się eksperymentów i wprost kipiący od pomysłów. Zdecydowana większość recenzji była bardzo entuzjastyczna. Płyta osiągnęła również duży sukces komercyjny. Była notowana na wysokich miejscach list sprzedaży w kilkunastu krajach, w wielu również, w tym w Polsce, osiągnęła status złotej.

Już dwa dni po wydaniu albumu zespół rozpoczął światową trasę koncertową. Okazała się ona wielkim sukcesem i udowodniła, że Iron Maiden to niekwestionowana gwiazda muzyki heavy metalowej. Dwa z występów odbyły się w Polsce – 20 i 21 czerwca 2000 roku zespół zagrał w Katowicach i w Warszawie. Zwieńczeniem trasy i niejako jej ukoronowaniem były występ przed 250-tysięcznym tłumem na festiwalu Rock in Rio w Rio de Janeiro w styczniu 2001 roku. Koncert zarejestrowano i wydano jako piąty album koncertowy oraz DVD. Po tym występie nikt nie miał wątpliwości, że Iron Maiden wróciło na tron.

Dziś, z perspektywy czasu, można stwierdzić, że muzyka na “Brave New World” wyznaczyła nową formułę, z której Iron Maiden z drobnymi modyfikacjami korzysta do dziś. Album mógł nie przypaść do gustu części fanów, którzy chcieli powrotu do lat 80., ale z pewnością więcej odbiorców przyciągnął do słuchania Iron Maiden, niż do tego zniechęcił. Bez wątpliwości można stwierdzić, że dzięki tej płycie Maideni wychowali sobie kolejne pokolenie fanów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *