1 listopada to w Polsce dzień szczególnej pamięci o tych, których już z nami nie ma. Odwiedzamy groby bliskich, wspominamy ważne dla nas osoby i wracamy myślami do chwil, które pozostawiły w naszym życiu trwały ślad. W świecie muzyki jest podobnie. Są artyści, których twórczość pozostaje z nami długo po tym, gdy po raz ostatni stanęli na scenie.
Rok 2026 przyniósł wiele bolesnych strat dla fanów rocka i metalu. Odeszli muzycy, którzy współtworzyli historię takich zespołów jak Motörhead, Scorpions, Manowar, Venom, Grateful Dead, ZZ Top czy 3 Doors Down. Nie zabrakło również przedstawicieli sceny, dla których muzyka była sposobem na wyznaczanie nowych kierunków w ciężkim graniu.
Z okazji Wszystkich Świętych przypominamy 17 muzyków, którzy zmarli w 2026 roku. Wspominamy ich dokonania, zespoły, z którymi byli związani, oraz nagrania, dzięki którym pozostaną w pamięci kolejnych pokoleń słuchaczy.
Bob Weir (16 października 1947 – 10 stycznia 2026)
Rok rozpoczął się od straty jednego z najważniejszych przedstawicieli amerykańskiego rocka. 10 stycznia zmarł Bob Weir, gitarzysta, wokalista i współzałożyciel Grateful Dead. Miał 78 lat.
Weir był związany z zespołem od jego początków w połowie lat 60. XX wieku. Współtworzył charakterystyczny styl grupy, łączący rock, blues, country i folk, a także uczestniczył w rozwoju jej rozbudowanych, improwizowanych koncertów.
Jego nazwisko wiąże się z wieloma kompozycjami Grateful Dead. Był współautorem takich utworów jak „Truckin’”, „Sugar Magnolia”, „Playing in the Band” czy „Jack Straw”. Po śmierci Jerry’ego Garcii w 1995 roku nadal występował z muzykami związanymi z zespołem, a w kolejnych latach współtworzył m.in. Dead & Company.
Rob Hirst (3 września 1955 – 20 stycznia 2026)
20 stycznia zmarł Rob Hirst, perkusista i współzałożyciel australijskiego Midnight Oil. Przyczyną śmierci był rak trzustki, z którym zmagał się od 2023 roku. Miał 70 lat
Hirst należał do najważniejszych postaci w historii australijskiego rocka. Przez pięć dekad był związany z Midnight Oil, odpowiadając nie tylko za partie perkusyjne, ale również za znaczną część kompozytorskiego dorobku zespołu.
Współtworzył m.in. „Beds Are Burning”, „The Dead Heart”, „Blue Sky Mine”, „Read About It” i „Forgotten Years”. Poza macierzystą formacją występował również w zespołach Ghostwriters i Backsliders.
Chuck Negron (8 czerwca 1942 – 2 lutego 2026)
W wieku 83 lat zmarł Chuck Negron, jeden z trzech głównych wokalistów oryginalnego składu Three Dog Night. Informacja o jego śmierci pojawiła się 2 lutego.
Założona w 1967 roku formacja zdobyła popularność dzięki charakterystycznym wielogłosowym aranżacjom i melodyjnemu rockowi. Negron, obok Cory’ego Wellsa i Danny’ego Huttona, był jednym z głosów, które zdefiniowały jej brzmienie.
Wśród najbardziej rozpoznawalnych nagrań Three Dog Night znajdują się „Joy to the World”, „One”, „Eli’s Coming” i „Mama Told Me Not to Come”. Warto zaznaczyć, że były to w większości interpretacje utworów innych autorów. Negron rozwijał również karierę solową.
Fred Smith (10 kwietnia 1948 – 5 lutego 2026)
5 lutego zmarł Fred Smith, basista znany przede wszystkim z działalności w nowojorskiej grupie Television. Miał 77 lat.
Smith był ważną postacią nowojorskiej sceny punkowej i postpunkowej lat 70. Początkowo występował z Angel and the Snake, grupą, która przekształciła się później w Blondie. W 1975 roku dołączył do Television, zastępując Richarda Hella.
Zagrał na dwóch najważniejszych albumach zespołu: „Marquee Moon” z 1977 roku oraz „Adventure” z 1978 roku. Uczestniczył również w reaktywacji grupy i nagraniu jej albumu „Television” z 1992 roku. Jego partie basowe stanowiły istotny element charakterystycznego brzmienia formacji.

Fot. Materiały Live Nation
Brad Arnold (27 września 1978 – 7 lutego 2026)
7 lutego w wieku 47 lat zmarł Brad Arnold, wokalista i współzałożyciel amerykańskiego 3 Doors Down. Przyczyną śmierci był zaawansowany rak jasnokomórkowy nerki, który rozprzestrzenił się również na płuca.
Arnold był jedną z najważniejszych postaci postgrunge’owej sceny przełomu XX i XXI wieku. To właśnie on napisał „Kryptonite”, jeden z największych przebojów grupy, który powstał jeszcze w czasach jego szkolnej edukacji.
Wśród pozostałych utworów związanych z jego twórczością znalazły się „Here Without You”, „Loser”, „When I’m Gone” i „It’s Not My Time”. Z 3 Doors Down nagrał sześć albumów studyjnych, a jego charakterystyczny głos stał się jednym z rozpoznawalnych elementów amerykańskiego rocka początku XXI wieku.
Greg Brown (3 stycznia 1970 – 5 lutego 2026)
5 lutego zmarł Greg Brown, gitarzysta i współzałożyciel alternatywnego zespołu Cake. Przeżył 56 lat.
Brown odegrał istotną rolę w kształtowaniu wczesnego brzmienia formacji, która połączyła alternatywny rock z elementami country, funku i muzyki niezależnej. Był autorem jednego z jej największych przebojów – „The Distance”, pochodzącego z albumu „Fashion Nugget” z 1996 roku.
Brał udział w nagrywaniu dwóch pierwszych płyt Cake: „Motorcade of Generosity” (1994) i „Fashion Nugget” (1996). Po odejściu z zespołu współtworzył Deathray i rozwijał kolejne projekty muzyczne.

Fot. MrPanyGoff / Wikipedia
Francis Buchholz (19 lutego 1950 – 22 stycznia 2026)
22 stycznia mając 71 lat zmarł Francis Buchholz, wieloletni basista Scorpions.
Niemiecki muzyk był członkiem zespołu w latach 1973-1992, a więc w okresie, w którym Scorpions zdobywali międzynarodową popularność i nagrywali swoje najważniejsze albumy.
Buchholz uczestniczył w powstawaniu takich płyt jak „Lovedrive” (1979), „Animal Magnetism” (1980), „Blackout” (1982), „Love at First Sting” (1984) i „Crazy World” (1990). Jego partie basowe można usłyszeć m.in. w „Rock You Like a Hurricane” i „Wind of Change”.
Po opuszczeniu Scorpions współpracował z innymi muzykami, w tym z Michaelem Schenkerem. Pozostał jedną z ważnych postaci klasycznego okresu niemieckiej formacji.
Frank Beard (11 czerwca 1949 – 17 sierpnia 2026)
17 sierpnia zmarł Frank Beard, perkusista legendarnego ZZ Top. Miał 77 lat.
Beard był członkiem zespołu od jego powstania w 1969 roku. Wraz z Billym Gibbonsem i Dustym Hillem stworzył skład, który przez dekady pozostawał jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów amerykańskiego blues rocka i hard rocka.
Jego perkusję można usłyszeć na wszystkich najważniejszych albumach ZZ Top, w tym „Tres Hombres” (1973), „Deguello” (1979), „Eliminator” (1983) i „Afterburner” (1985). Był częścią brzmienia takich przebojów jak „La Grange”, „Sharp Dressed Man”, „Gimme All Your Lovin’” i „Legs”.

Fot. Materiały prasowe
Angry Anderson (5 sierpnia 1947 – 21 września 2026)
21 września zmarł Gary Stephen „Angry” Anderson mając 79 lat, australijski wokalista znany przede wszystkim z działalności w Rose Tattoo.
Anderson przez pięć dekad był jedną z najważniejszych postaci australijskiego hard rocka. Do Rose Tattoo dołączył w latach 70. i stał się głosem, z którym zespół jest kojarzony do dziś.
Wśród najbardziej rozpoznawalnych utworów grupy znajdują się „Bad Boy for Love”, „Rock 'n’ Roll Outlaw” i „We Can’t Be Beaten”. Anderson odniósł również sukces solowy dzięki piosence „Suddenly”, wydanej w 1987 roku.
Jimmy Iversen (19 grudnia 1959 – 31 stycznia 2026)
31 stycznia zmarł 66-letni norweski gitarzysta Jimmy Iversen.
Muzyk był związany z wieloma projektami, ale w metalowym świecie znany był przede wszystkim ze współpracy z Jorn, zespołem wokalisty Jørna Lande.
Iversen uczestniczył w nagrywaniu albumów „Spirit Black” (2009), „Bring Heavy Rock to the Land” (2012), „Symphonic” (2013) i „Traveller” (2013). Był nie tylko gitarzystą, ale również współautorem wybranych kompozycji. Jego twórczość obejmowała także projekty Jimmy The Fox, Road i Perfect Crime.

Fot. Oficjalna strona zespołu Hate
Andrzej „Quack” Kułakowski (30 listopada 1971 – 8 lutego 2026)
8 lutego zmarł Andrzej „Quack” Kułakowski, gitarzysta związany z początkowym okresem działalności polskiej grupy Hate. Miał 54 lata.
Był jednym z muzyków współtworzących początki formacji, która z czasem stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich zespołów deathmetalowych. W Hate występował w latach 1991-1994.
Jego partie gitarowe znalazły się na demówkach „Abhorrence” (1992) i „Evil Art” (1994). Współpracował również z Imperatorem i Pandemonium. To nazwisko ważne przede wszystkim dla historii polskiej sceny ekstremalnego metalu.

Fot. Materiały prasowe
Mark Sawickis (12 września 1967 – 15 lutego 2026)
15 lutego w wieku 58 lat zmarł Mark Sawickis, współzałożyciel amerykańskiej grupy Impetigo.
Zespół powstał pod koniec lat 80. i zapisał się w historii ekstremalnego metalu dzięki połączeniu death metalu, grindcore’u i inspiracji filmami grozy. Impetigo zyskało status formacji kultowej wśród fanów undergroundowego grania.
Sawickis uczestniczył w nagrywaniu dwóch najważniejszych albumów grupy: „Ultimo Mondo Cannibale” (1990) oraz „Horror of the Zombies” (1992). Jego działalność nie ograniczała się jednak wyłącznie do muzyki, był również związany ze sceną niezależnych zinów.

Fot. Materiały prasowe
Phil Campbell (7 maja 1961 – 13 marca 2026)
13 marca zmarł Phil Campbell, gitarzysta, który przez ponad trzy dekady współtworzył historię Motörhead. Miał 64 lata.
Do zespołu dołączył w 1984 roku i pozostał w nim aż do zakończenia działalności po śmierci Lemmy’ego Kilmistera w 2015 roku. Był najdłużej występującym w Motörhead gitarzystą.
Campbell uczestniczył w nagrywaniu dwunastu albumów studyjnych grupy. Wśród nich znalazły się „Orgasmatron” (1986), „1916” (1991), „Bastards” (1993), „Inferno” (2004) i „Bad Magic” (2015).
Po zakończeniu działalności Motörhead założył Phil Campbell and the Bastard Sons, w którym występował wraz ze swoimi synami. W 2023 roku formacja wydała album „Kings of the Asylum”.

Fot. Frank Schwichtenberg
Ross „The Boss” Friedman (3 stycznia 1954 – 26 marca 2026)
26 marca zmarł Ross „The Boss” Friedman, gitarzysta znany z działalności w The Dictators i Manowar. W chwili odejścia miał 72 lata.
Friedman należał do muzyków, którzy pozostawili ślad w dwóch różnych nurtach muzyki gitarowej. Z jednej strony był współzałożycielem nowojorskiej formacji punkrockowej The Dictators, z drugiej – jednym z twórców wczesnego brzmienia Manowar.
Wraz z zespołem Manowar nagrał albumy „Battle Hymns” (1982), „Into Glory Ride” (1983), „Hail to England” (1984) i „Sign of the Hammer” (1984). Jego charakterystyczna gra gitarowa była ważnym elementem klasycznego okresu grupy.
Po odejściu z Manowar kontynuował karierę solową i występował w kolejnych projektach, w tym w Death Dealer. Przyczyną jego śmierci było stwardnienie zanikowe boczne (ALS).

Fot. Materiały prasowe
Mike Browning (26 maja 1964 – 13 lipca 2026)
13 lipca zmarł Mike Browning, perkusista i wokalista, który współtworzył fundamenty amerykańskiego death metalu. Miał 62 lata.
Browning był współzałożycielem Morbid Angel, z którym nagrał materiał na „Abominations of Desolation”. Album został zarejestrowany w 1986 roku, ale oficjalnie ukazał się dopiero w 1991 roku.
W 1987 roku założył Nocturnus, grupę wyróżniającą się połączeniem death metalu z elementami science fiction i wykorzystaniem instrumentów klawiszowych. Jej debiut „The Key” z 1990 roku do dziś pozostaje ważną pozycją w historii progresywnego death metalu.
W późniejszych latach Browning reaktywował zespół jako Nocturnus AD. Z formacją nagrał m.in. „Paradox” (2019) i „Unicursal” (2024).
Jennifer Finch (5 sierpnia 1966 – 18 lipca 2026)
18 lipca zmarła Jennifer Finch, basistka i wokalistka amerykańskiego L7. Miała 59 lat.
Finch była jedną z ważnych postaci grupy, która w latach 90. zdobyła rozpoznawalność na alternatywnej scenie rockowej. L7 łączyło punkrock z połączeniem grunge’u.
Muzyczka uczestniczyła w nagrywaniu czterech pierwszych albumów zespołu, w tym „Bricks Are Heavy” (1992), na którym znalazł się jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów grupy – „Pretend We’re Dead”. Po odejściu z L7 w 1996 roku powróciła do składu po reaktywacji zespołu.
Finch była również związana z projektami The Shocker i Betty Blowtorch. Jej śmierć nastąpiła po walce z chorobą nowotworową.

Fot. Facebook / Venom
Conrad „Cronos” Lant (15 stycznia 1963 – wrzesień 2026)
Jesienią świat metalu obiegła informacja o śmierci Conrada „Cronosa” Lanta, wokalisty i basisty Venom. Wiadomość została oficjalnie przekazana przez zespół 1 października. Muzyk przeżył 63 lata.
Cronos był jedną z najważniejszych postaci w historii ekstremalnego metalu. Dołączył do Venom w 1979 roku, a po odejściu pierwszego wokalisty Clive’a Archera przejął również obowiązki frontmana.
Jego głos i charakterystyczna gra na basie stały się nieodłącznym elementem klasycznego brzmienia grupy. Wraz z Venom nagrał m.in. „Welcome to Hell” (1981), „Black Metal” (1982), „At War with Satan” (1984) i „Possessed” (1985).
Szczególnie ważny pozostaje drugi z wymienionych albumów. To właśnie od jego tytułu wywodzi się nazwa gatunku black metal. Wpływ Cronosa i Venom na kolejne pokolenia muzyków ekstremalnego metalu trudno przecenić.
Muzyka pozostaje wciąż żywa
Każdy z wymienionych artystów reprezentował inną część rockowej i metalowej historii. Byli wśród nich muzycy, którzy współtworzyli fundamenty punk rocka, hard rocka, heavy metalu i death metalu, ale także artyści, których piosenki na stałe weszły do repertuaru światowych rozgłośni radiowych.
Nie wszyscy byli frontmanami, nie każdy stał na pierwszym planie podczas koncertów. Często to właśnie gitarzyści, basiści i perkusiści odpowiadali jednak za charakterystyczne brzmienie zespołów, które do dziś mają wierne grono słuchaczy.
W Dniu Wszystkich Świętych warto przypomnieć sobie nie tylko ich nazwiska, ale przede wszystkim muzykę, którą po sobie pozostawili. Albumy, koncertowe nagrania i utwory nadal są dostępne, a ich znaczenie nie kończy się wraz z odejściem twórców.
Pamięć o tych muzykach pozostaje żywa, za każdym razem, gdy ponownie sięgamy po ich płyty.
