SPECJALNE

Powrót z kosza – 30 rocznica wydania „Trash” Alice’a Coopera

Patrząc na scenę muzyczną, ale również polityczną, społeczną i ogólnie kulturalną, można stwierdzić, że bardzo trudno jest się odbić od dna. Upadek jest często bolesny i sprawia, że pamiętamy daną osobę tylko z jej porażki albo całkowicie o niej zapominamy. Takie przykłady można mnożyć. Dziś chociażby Mickey Rourke kojarzony jest przede wszystkim ze swoimi niezbyt udanymi operacjami plastycznymi, a nie bogatym dorobkiem aktorskim. Jednak, od każdej reguły znajdą się wyjątki.

Alice Cooper to artysta, którego początek kariery solowej to nieustanne pasmo sukcesów, które jednak zmieniło się później w ciąg porażek, odkupił muzyczne swoje grzechy. Udaną pokutą stał się album „Trash” z 1989 roku.

Można powiedzieć, że okres od 1975 do 1989 roku dla Vince’a (Alice Cooper to pseudonim, jego prawdziwe imię to Vincent Damon Furnier) był stracony. Wszystko zaczęło się polepszać w 1986 roku.

„The Nightmare Returns” przywrócił wiarę ludzi w Alice’a

Trasa trwała od 1986 roku do 1987. Podczas występów nie brakowało największych, na tamten moment, hitów amerykańskiego wokalisty, czyli m.in. „Welcome to My Nightmare”, „I’m Eighteen”, „Only Women Bleed” czy „Ballad of Dwight Fry”.

Koncerty uświadomiły widzom, że trzydziestoośmioletni wówczas muzyk potrafi jeszcze zagrać energiczne i miejscami przerażające show. Jeszcze w 1986 roku Cooper wydał album „Constrictor”, a rok później „Raise Your Fist and Yell”. W tym okresie rozpoczął następną trasę – „Live in the Flesh Tour”.

Podczas „The Nightmare Returns” oraz jej następczyni Vince przygotował dla audytorium jak zwykle pełne zaskoczeń i kontrowersji przedstawienie. Warto dodać, że w scenografii koncertowej wrócił do teatralnych elementów, z których jego występy słynęły już w latach 60. i 70. Był to jego niewątpliwy wkład w rozwój całej muzyki i sztuki, koncertowej.

Teledyski, wielkie nazwiska i… kolejna trasa

7 lipca 1989 muzyk wydał swój nowy singiel, który niedługo po tym stanie się wielkim hitem i uzyska miano kultowego. Chodzi o utwór „Poison”, który otwierał tracklistę „śmieciówki”. 25 lipca 1989 na półkach sklepowych pojawiła się jedenasta solowa płyta artysty, a osiemnasta ogólnie, pt. „Trash”.

Za produkcję płyty odpowiadał Desmond Child, który również jest współautorem większości utworów. Na albumie nie zabrakło znanych i lubianych gości, w tym m.in. Stevena Tylera („Only My Heart Talkin”), Joe Perry’ego („House of Fire”), Jona Bon Joviego („Trash”) czy Richiego Sambory („Hell Is Living Without You”). Warto również wspomnieć, że współautorką „House of Fire” była niezwykle popularna w latach 80. Joan Jett, a wcześniej wspomniani Bon Jovi i Sambora współtworzyli „Hell Is Living Without You”.

Powstały 4 teledyski promujące utwory z płyty „Trash”

Pierwszym singlem, o którym już wspominałem, było „Poison”, do którego powstał ikoniczny teledysk. Jest niezwykle popularny do dziś – na portalu YouTube ma ponad 164 miliony wyświetleń. Kawałek dotarł do 7. miejsca na amerykańskiej liście przebojów Billboard Hot 100 oraz do 2. na brytyjskim UK Singles Chart.

Drugim singlem z „Trash” jest „Bed of Nails”, do którego jeszcze wrócę

Alice Cooper wypuścił z tego dzieła jeszcze dwa utwory promocyjne, a mowa tu o „House of Fire” oraz „Only My Heart Talkin”. Do wszystkich kawałków powstały teledyski. Każdy z powyższych numerów w jakiś sposób zapisał się w historii rocka i metalu. „Poison” za pomocą swojego przebojowego refrenu stał się wielkim hitem, „Bed of Nails” zaskoczył tematyką, „House of Fire” miał wyjątkowo ciekawy wideoklip (po prostu palący się dom, w którym dużo się działo), a „Only My Heart Talkin” jest piękną balladą.

Dlaczego Alice zaczął tworzyć ballady?

W jednym z wywiadów Cooper tak wypowiedział się o balladach, które stworzył:

Jestem hard rockowcem z Detroit. Zawsze nim będę. Kiedy pojawiły się ballady, to rozumiem, że ludzie pomyśleli, że się sprzedałem. Ale to był jedyny sposób, żeby dalej być w grze w czasach disco, ponieważ w radiu nie graliby moich płyt ani Aerosmith ani nikogo, kto gra rock’n’rolla. Wszystko z gitarą odpadało wtedy. Zrobiliśmy ballady, które były jak asy w rękawie. Trzeba było cały czas być w grze, nawet jeśli była przegrana.

Alice Cooper

„Bed of Nails” – grać czy nie grać?

Muzyk swego czasu zapowiedział, że nie zamierza grać kilku utworów z jego bogatej dyskografii ze względu na swoje nawrócenie. Jednym z tych numerów jest „Bed of Nails”, czyli jeden z singli pochodzących z „Trash”. Kawałek opowiada o dwójce ludzi, którzy nie potrafią bez siebie żyć, ale jednocześnie ich nienawiść wobec siebie nie ustaje. Utwór genialnie pokazuje, jak wygląda życie ludzi w toksycznych związkach. W każdym wersie podmiot liryczny opowiada, jak uwielbia niszczyć życie swojej ukochanej, ale w tym wszystkim widać, że darzy ją wielkim uczuciem.

Cooper podczas swojej obecnej trasy „Ol’ Black Eyes Is Back: Alice Cooper” prezentuje nieco zapomniane i dawno niegrane piosenki z bogatej dyskografii, ale jednocześnie nie zapomina o swoich szlagierów. Podczas występów pojawia się również „Bed of Nails”, co zaskoczyło wielu słuchaczy.

Po wydaniu albumu odbył się kolejny tour

„Alice Cooper: Trashes The World” to nazwa trasy, podczas której autor promował swój album studyjny. Jak zwykle muzykowi towarzyszyło niezwykłe show, podczas którego na scenie pojawiały się m.in. kaftany bezpieczeństwa, bicze, damska bielizna, ciekawe ubrania i wiele więcej.

Do dnia dzisiejszego występy Coopera to wielkie przedstawienia, ale te z przełomu 1989 i 1990 były najlepszymi, jakie kiedykolwiek zagrał. Szkoda, że wokalista nie wydał albumu live zawierającego cały pojedynczy spektakl z tej trasy. Za to na oficjalnym kanale na YouTube Vince’a możemy znaleźć kilka nagrań z tego okresu.

„Nie jesteśmy godni”

W 1992 roku premierę miał film „Świat Wayne’a”, który w USA uzyskał miano kultowego, a w Polsce nie zrobił większego szumu. Ogólnie jego tematykę można streścić bardzo szybko: „Głupi i głupszy” w wersji rockowo/metalowej. W jednej ze scen główni bohaterowie, Wayne i Garth dostają prezent, jakim są dwa bilety VIP na koncert samego Alice’a. Po występie koledzy mają zaszczyt poznać samego artystę, i właśnie w tym momencie padają już ikoniczne ukłony i słowa: „Nie jesteśmy godni”.

W filmie muzyk wykonał również utwór „Feed My Frankenstein”. Jestem przekonany, że to właśnie popularność, jaką wywołał za pomocą „Trash” sprawiła, że to właśnie on został zaproszony do udziału w widowisku przepełnionym metalowym humorem.

Podobne artykuły

Black metal w parze z symfonią – 25 lat “In The Nightside Eclipse” Emperor

Paweł Kurczonek

TOP 10 – znani i uznani aktorzy w metalowych teledyskach

Szymon Grzybowski

Motörhead: reedycja 6 albumów z okresu 1995-2001 już 29 marca w sprzedaży

Szymon Grzybowski

Zostaw komentarz