NEWSY WYDARZENIA

Slayer zapowiada dodatkowe daty na swojej pożegnalnej trasie

Jak dotąd odbyły się dwa etapy pożegnalnej światowej trasy koncertowej Slayera. Po nich już niedługo nastąpi etap trzeci – europejski, podczas którego grupa będzie koncertowała na naszym kontynencie od 1 listopada do 8 grudnia 2018. Zespół potwierdził również, że będzie headlinerem na meksykańskim festiwalu ForceFest 7 października 2018.


W 2019 Slayer planuje odwiedzić Amerykę Południową, Australię i Japonię.

Jednak jak się okazuje, będzie tych koncertów znacznie więcej. W końcu 2019 – jak każdy inny rok – trwa 12 miesięcy, a świat nie jest znowu wcale taki mały. Tak więc wkrótce zostaną ogłoszone dodatkowe nitki ostatniej trasy koncertowej Slayera.

Jak powiedział gitarzysta, Kerry King:

Od początku wiedzieliśmy, że wejdziemy z tą trasą w nowy rok. Za każdym razem byliśmy też zszokowani odpowiedzią na nią tutaj, w Ameryce Północnej. Słyszeliśmy o takich fanach, którzy jechali 5-6 godzin albo lecieli z innych miast czy krajów, by tylko nas zobaczyć, więc chcemy zapewnić naszych fanów, że będziemy koncertować także w 2019 i dotrzemy do tak wielu miejsc na świecie, jak tylko będzie to możliwe, by ułatwić każdemu dotarcie na nasz koncert i zobaczenie nas ten ostatni raz.

Pełniący obowiązki wokalisty i basisty zespołu Tom Araya dodał:

Chciałbym podziękować wszystkim naszym fanom, którzy uczynili pierwszą część naszej trasy wręcz fenomenalną . Jesteście prawdziwie lojalnymi, oddanymi fanami i bardzo to doceniamy. Wciąż zostało nam trochę koncertów do zagrania, więc w przyszłym roku miejcie oczy i uszy otwarte, by nie przegapić okazji złapania nas na żywo po raz ostatni. Raz jeszcze – dziękujemy!

22 stycznia Slayer ogłosił, że zagra jedną, ostatnią, ogólnoświatową trasę koncertową.

Tak zespół postanowił podziękować za wieloletnie wsparcie fanów i wypełnienie ostatnich trzydziestu pięciu lat dobrymi chwilami i niezapomnianymi doświadczeniami.

Grupa promuje swój ostatni album, „Repentless”, który został wydany nakładem Nuclear Blast we wrześniu 2015 roku. Wydawnictwo to było pierwszym od czasu śmierci współzałożyciela Slayera, gitarzysty Jeffa Hannemanna.

Jeff Hannemann zostawił nam w spadku takie klasyki Slayera, jak „Angel of Death” czy „South of Heaven”.

W styczniu 2011 wskutek ugryzienia przez pająka u Jeffa rozwinęło się martwicze zapalenie powięzi – rodzaj ostrego zakażenia podskórnej tkanki łącznej. Zniszczyło ono tkanki w ramieniu Hannemanna, co doprowadziło do wielu operacji, przeszczepów i intensywnego leczenia, co z kolei zmusiło go do wycofania się z aktywnego koncertowania (był on zastępowany przez Gary’ego Holta z Exodus i Pata O’Brien, znanego chociażby z Cannibal Corpse czy Nevermore) i kilkukrotnie niemalże doprowadziło go do śmierci. Jeff zmarł w maju 2013 roku; oficjalną przyczyną śmierci była alkoholowa marskość wątroby.

Pierwotny perkusista Slayera, Dave Lombardo został wyrzucony z zespołu po tym, jak zaczął się buntować przeciwko jego zdaniem niesprawiedliwej polityce biznesowej zespołu i decyzją managementu został zastąpiony podczas australijskiej trasy koncertowej. Jego miejsce zajął Paul Bostaph, który grał w zespole w latach 1992-2001.

Źródło: Blabbermouth / Fot. Materiały promocyjne

Podobne artykuły

Charytatywna licytacja banneru Dio na rzecz małego Antosia

Lena Knapik

Dream Theater wyda epicką książkę

Lena Knapik

Heavy Trip, czyli szalona komedia o metalowcach trafi do kin

Dominika Kudła

1 komentarz

P. 29 sierpnia 2018 at 15:42
0

A potem rok przerwy i ogłoszenie, że jednak nie potrafią żyć bez grania. Scorpions i Judas Priest ze trzy płyty od “zakończenia kariery” wydali. I dobrze, takich zespołów coraz mniej, niech grają jak najdłużej.

Odpowiedz

Zostaw komentarz