Image default
WYWIADY

Wywiad: Johannes Andersson, Adam Zaars i Oscar Leander (Tribulation)


Kto był obecny na “Polish Satanist Tour 2014”, tego uwadze na pewno nie umknął ostatni z supportów – Tribulation. Zespół miał wówczas na swym koncie dwa albumy studyjne: “The Horror” oraz “The Formulas of Death”. Tę mieszaninę oldschoolowego death metalu z wprowadzającymi w trans, długimi, mrocznymi kompozycjami, mieliśmy okazję wówczas usłyszeć.

Po czterech latach zespół powrócił do naszego kraju, aby promować swoje czwarte już wydawnictwo: “Down Below”. Płytę stanowiącą kolejny odcień czerni. Pokazującą, jak nieszablonowym można być w eksplorowaniu jednej sfery muzycznej. I jak wiele można dodać jej subtelności, nie tracąc jednocześnie na ekspresji wyrazu.

Wywiad miałam okazję przeprowadzić na parę godzin przed warszawskim koncertem grupy w Progresji. Idąc na swój dziennikarski chrzest nie spodziewałam się spotkać z taką dozą poczucia humoru ze strony muzyków z Tribulation. A uraczyli mnie nią (od lewej): Adam Zaars (gitara), Johannes Andersson (bas, wokal) oraz Oscar Leander (perkusja).


Zacznijmy. Przede wszystkim: panowie, jak czujecie się po trasie z Arch Enemy?

Adam: Zmęczeni.

Miałam nadzieję, że zdążycie zebrać siły przed kolejną trasą.

Adam: Nie, nie udało nam się. Nie zdążyliśmy wypocząć.

Johannes: Mieliśmy niecały miesiąc przerwy. Przydałby się jeszcze jeden (śmiech).

Adam: Ale tak poza tym wszystko jest w porządku.

Trasa z Insomnium dopiero się zaczęła. Czy są na liście jakieś specjalne miejsca, do których nie możecie doczekać się powrotu? Z powodu publiki, krajobrazów, albo chociaż dobrego piwa?

Adam i Johannes: Polska!

Naprawdę? Z którego powodu dokładnie?

Johannes: Ze względu na wszystko.

Adam: Mamy świetne doświadczenia z Polską, między innymi dwutygodniową trasę z Behemoth.

Moje kolejne pytanie dotyczy właśnie tej trasy. Jakie miała dla was znaczenie i jak ją wspominacie?

Johannes: Przede wszystkim wspaniale było móc poznać lepiej Polskę

Mieliście tu już wcześniej doświadczenia koncertowe?

Adam: Tak, mieliśmy jeden koncert we Wrocławiu w 2011. I… Chyba tylko tyle. Mimo to 2012 był dla nas lepszym wprowadzeniem; okazją do zjechania jednego kraju. Spędziliśmy w trasie dwa tygodnie, co nie zdarzyło nam się nawet w Szwecji… Nie pamiętam, chyba nie było nas od trasy z Behemothem. Dlatego dobrze jest móc tu wrócić. Spotkaliśmy wspaniałą publikę, odwiedziliśmy świetne miejsca. Jak nazywał się ten klub w Warszawie?

Stodoła. To było w Stodole.

Adam: Ach, pamiętam. Policję, barykady i protestujących.

Johannes: Nawet jeden koncert był odwołany.

EMP Shop

Witamy w Polsce. Dobrze, przejdźmy do waszego ostatniego wydawnictwa, „Down Below”. Niech punktem wyjścia będzie pewna rozbieżność, jaka dokonała się między ostatnim a pierwszym albumem. Dlaczego wasze brzmienie uległo takiej zmianie? Działo się to spontanicznie czy od początku był plan: „nie zamykać się w schematach”?

Johannes: Sądzę, że generalnie nie ma żadnego planu.

Adam: Nie mamy planu, dlatego to wszystko ciągle się zmienia… Powiedzmy, że mamy całkiem sporą przestrzeń, po której dosyć swobodnie się poruszamy. Nie wychodzimy poza nią, jeśli nie jest to konieczne. Czasem, tyle ile trzeba, zagarniamy coś z zewnątrz. Generalnie Tribulation nie jest czymś małym. Sądzę, że zostawiamy sobie sporo wolności artystycznej i kreatywności.

Johannes: Każdy album jest na swój sposób inny. I to bardzo dobrze: nie tkwić w jednym miejscu.

A jak to się stało, że wyszliście akurat od oldschoolowego death metalu?

Johannes: Sądzę, że po prostu byliśmy młodzi. Kochaliśmy i nadal kochamy ten typ muzyki.

Czy jest on waszym ulubionym?

Adam: Nie wydaje mi się, abym w ogóle miał jeden ulubiony, tak jak nie mam paru ulubionych zespołów lub gatunków. Lubię death, black, cokolwiek, co po prostu wydaje mi się dobre.

A jakie są wasze ulubione utwory z „Down Below”; te, które napawają was największą dumą?

Johannes: Na trasie gramy tylko trzy utwory z tej płyty.

Te, które z jakichś względów uważacie za najlepsze?

Johannes: Selekcja sama w sobie jest bardzo trudna. Gdzieś podświadomie czuliśmy, że akurat te konkretne muszą znaleźć się na setliście.

Adam: Moim ulubionym utworem z „Down Below”, na pewno najbliższym sercu, jest „Lacrimosa”. A nie gramy go na żywo.

Johannes: Mnie trudno jest wybrać jeden ulubiony. Raczej nie słucham swoich albumów po wydaniu.

Adam: Tworzymy je…

A potem niech żyją swoim życiem?

Adam: Właśnie tak (śmiech)!

Rzuciłam okiem na wasze setlisty z 2017 i 2016 roku. Brakuje na nich utworów z pierwszej płyty. Czy to znaczy, że odcięliście się od tego rozdziału i nie macie zamiaru eksperymentować póki co z tego typu ciężkością?

Johannes: Nigdy nic nie wiadomo. Czasem zdarzy nam się zagrać coś z „The Horror”.

Adam: Jest to uzależnione od koncertu, jaki gramy. Kiedy masz tylko 30 do 40 minut…

Johannes: Musisz odpowiednio zaplanować setlistę.

Adam: Trudno jest zawrzeć przekrój utworów ze wszystkich albumów. Teraz mamy ich już cztery.

Johannes: A utwory są długie.

Adam: Sądzę, że takie są przyczyny. Ale jestem pewien, że jeśli uda nam się zorganizować w przyszłości trasę w roli headlinera, zawrzemy coś z „The Horror”.

Tribulation - Down Below

Po przesłuchaniu „Down Below” można dojrzeć pewne podobieństwa do poprzedniej płyty, „Children of the Night”. Mam tu na myśli kombinację ekspresji, ale i swoistej subtelności. Zdawać by się mogło, że odnaleźliście już brzmienie Tribulation, które chcielibyście rozwijać. Czy może jednak nadal szukacie?

Johannes: Cały czas poszukujemy.

Adam: Nie jestem pewien, czy w ogóle znajdziemy to, czego szukamy.

Johannes: Chociaż „Children of the Night” był albumem, po którym staliśmy się rozpoznawalni. Moim zdaniem wszystko jest zależne od wieku, w jakim się znajdujesz. Zaczynasz prowadzić spokojniejsze życie, stajesz się bardziej dojrzały, mądrzejszy…

Albo i nie…

Johannes: Albo i nie (śmiech)!

Oscar: Na pewno grubszy (śmiech).

Johannes: Generalnie chodzi mi o to, że z pewnym wiekiem utwory w stylistyce „The Horror” przestają powstawać tak naturalnie jak kiedyś. Bo po prostu się starzejesz, nie chcesz już grać tak szybko. Przynajmniej ja.

Może któregoś dnia, po latach spokojnego grania, poczujesz, że przyszła pora na powrót do death metalu.

Adam: Prawdopodobnie tak będzie.

Johannes: To całkiem możliwe.


Przejdźmy do Oscara. Jak to się stało, że znalazł się w zespole?

Johannes: Ukradliśmy go z Deathstars (śmiech).

Oscar: To troszeczkę bardziej skomplikowane. Spotkaliśmy się na urodzinach naszego wspólnego znajomego. Wtedy dowiedziałem się, że ówczesny perkusista opuścił Tribulation. W Deathstars odczuwałem frustrację artystyczną…

Johannes: I zobaczyłeś u nas okno na coś nowego.

Oscar: Dokładnie! Nie mogłem spać przez trzy miesiące… No dobra, nie aż tyle. Ale nagle Johannes sam z siebie przyszedł do mnie.

Johannes: Odbyliśmy pewne spotkanie…

Oscar: Mieliśmy randkę.

Johannes: Wypiliśmy parę piw.

Oscar: Były też świece i róże. (śmiech)

Johannes: I już był w zespole.

I jak układa się wasza współpraca? Niektóre zespoły widzą w perkusiście jedynie tło, które w każdej chwili można zmienić.

Johannes: My tak nie myślimy. Zawsze jesteśmy jak rodzina.

Oscar: Gram w zespołach od dziesięciu lat i sądzę, że wiem już, czego chcę. Wiem też, jak wyobrażam sobie zespół i swój wkład w jego tworzenie. W Tribulation czuję się usatysfakcjonowany; przyjęli mnie z otwartymi ramionami…

I nie mówisz tego tylko dlatego, że są obok i wszystko słyszą?

Oscar: Nie, nie, nie (śmiech). Naprawdę wciągnęli mnie w to, co robią, pozwalając na własny wkład w tworzenie „Down Below”.

Johannes: Tak jest u nas od zawsze. Żadnych muzyków sesyjnych. Pracujemy jako grupa. Jednoosobowy zespół nie może być udany.

A jak wygląda u was proces pisania? Wymieniacie się wszyscy pomysłami i opiniami, inspirując nawzajem?

Oscar: To jak seks grupowy (śmiech).

Johannes: Do tej pory najbardziej twórczym rdzeniem grupy byli gitarzyści – Adam i Jonathan. Pomagamy im na tyle, na ile możemy.

Adam: Jonathan pracuje przede wszystkim w domu…

Johannes: …otrzymując od nas oczywiście całą masę wskazówek i komentarzy.

Adam: Przesyłamy sobie dema w tę i z powrotem.

Johannes: Dla nas układ perfekcyjny.

Adam: Dokładnie. Z wokalami zaś jest tak, że nie narzucamy absolutnie nic Johannesowi. Zawsze wykorzystujemy po prostu najlepszy wariant, na jaki ktoś wpadnie po drodze.
(Pytanie do Johannesa) Czy jest szansa, abyśmy usłyszeli w przyszłości twój czysty wokal?

Johannes: Rozważaliśmy to kiedyś. Nawet podjęliśmy jedną próbę.

Adam: Wszystko może się zdarzyć. Absolutnie nie zamykamy drzwi nowym pomysłom. Jeśli coś brzmi dobrze, to brzmi dobrze. Czasem trudno to uzyskać, ale jeśli już nam się udaje, wykorzystujemy to. Czysty wokal, a nawet śpiewanie po szwedzku, to dwie rzeczy, których próbowaliśmy… I nie wyszło.

Kiedy to było?

Adam: Podczas nagrywania „The Formulas of Death”. Chcieliśmy, aby „Apparitions” był po szwedzku… Ale brzmiało to jak norweski, leśny black metal (śmiech).

Johannes: Sądzę, że nie pora na czysty wokal. Będzie musiał brzmieć perfekcyjnie, nie tandetnie. Wtedy to zadziała.

A jak postrzegacie siebie jako muzyków? Czujecie się ukontentowani poziomem, który już osiągnęliście czy na horyzoncie jest coś znacznie większego, do czego zmierzacie?

Adam: Coś większego!

Johannes: Głównym celem jest zarabianie pieniędzy. No dobrze, może nie głównym. Pierwszym.

Adam: Zarabiając pieniądze na muzyce możemy się w ogóle skupić na pójściu dalej, na tworzeniu dobrych albumów. Trudno jest się na tym skupić, kiedy brakuje ci na czynsz. Kolejnym celem jest trasa w roli headlinera.

Czekam na to od lat.

Adam: My też!

Johannes: Nie chcemy już grać tylko jako support.

Adam: Chcemy być większym zespołem; móc skupić się do reszty na tym, na czym dokładnie chcemy. Obecnie musimy być kompromisowi.

(W tym miejscu wywiad dobiegł końca. Podziękowaliśmy sobie wzajemnie za poświęcony czas. Parę godzin później składane były podziękowania za wyczekiwane latami mroczne przedstawienie. Dziękuję i Wam, czytający, jeśli dotrwaliście do końca. – Dominika Kudła)

Fot. Ove Wiksten

Podobne artykuły

“To jest tak naprawdę naszym celem – poruszać ludzi.” Wywiad z Obscure Sphinx.

Dominika Kudła

Interview: Ross Dolan (Immolation)

Michał Bentyn

Wywiad: Petri Lindroos (Ensiferum)

Tomasz Koza

Zostaw komentarz