Mario Duplantier o występie na Pol’and’Rock: “Czujemy się naprawdę zaszczyceni”


Przede wszystkim niesamowicie jest móc gościć taki zespół jak Gojira na naszym polskim Woodstocku. Czy słyszałeś o tym festiwalu już wcześniej?

Mario Duplantier: Generalnie jesteśmy tutaj od dwóch dni i udało nam się coś usłyszeć.

Zapewne wiele?

Mario Duplantier: Wiele. O samym festiwalu. O jego celu, o tym, co można tu znaleźć, o jego historii. I czujemy się bardzo dumni mogąc być częścią tego wszystkiego; ewolucji, jaka dokonała się tu przez lata. Czujemy się naprawdę zaszczyceni.

Na tej trasie gracie wyłącznie na festiwalach, przede wszystkim ściśle związanych z metalem, takich jak Wacken czy Brutal Assault. Jak Gojira odnajduje się w miejscu tak różnorodnym muzycznie jak Pol’and’Rock Festival?

Mario: Jak najbardziej nam to odpowiada. We Francji spotykaliśmy się z czymś takim wielokrotnie, ponieważ jesteśmy głównym reprezentantem tamtejszej sceny metalowej. Stąd często otrzymywaliśmy zaproszenia na festiwale zrzeszające muzyków w ogóle. Czy to popowych, czy jazzowych. Za każdym razem jest to wyzwanie, ponieważ zawsze trafiamy na prawdziwych death metalowych fanatyków. Wiemy, że Polska ma silnie rozwiniętą kulturę rockową.

… i chyba nawet bardziej metalową.

Mario Duplantier: Prawda. Dlatego czujemy się pewni siebie, nawet w obliczu takiego wyzwania.

Wyzwaniem będzie zagranie przed tak licznym tłumem? Składającym się pewnie w dość dużej mierze z osób, które w ogóle was nie znają?

Mario Duplantier: Dokładnie. Ale jest to dla nas coś dobrego. Może okaże się okazją do pozyskania nowych fanów.

Przejdźmy dalej. Dzisiejszy dzień jest szczególny nie tylko z powodu waszej obecności w Kostrzynie. Drugi sierpnia to także data obnażenia przed światem wystawy „Vers le Cosmos”…

Mario Duplantier: Faktycznie! Choć zachodzi tu czasem małe nieporozumienie, ponieważ nie jest to jedynie mój projekt. Jestem jedynie jego częścią. Została sfotografowana moja gra na perkusji. Skupiono się na ruchu pałeczek, co samo w sobie wygląda bardzo ciekawie. Propozycję uczestniczenia w projekcie otrzymałem rok temu. Bardzo mnie to ucieszyło i zainteresowało: zarejestrowanie mojej gry na dłuższym czasie naświetlania. Uchwycenie jej jako rozbłysków w ciemności.

Wspomniałeś, że stanowisz jedynie część większej całości. Jak duży miałeś wpływ na kształtowanie się „Vers le Cosmos”?

Mario: Cóż, podstawą była moja gra, sama w sobie. Uwieczniono ją w mniej konwencjonalny sposób, w formie fotografii i tak powstała swoista „Sztuka ruchu” („The Art of Movement”).

Brzmi jak kontynuacja „The Art of Dying”.

Mario: Dokładnie. (śmiech)

Skoro wspomnieliśmy o mediach, z którymi jesteś kojarzony, nie można pominąć sztuk czysto wizualnych; malarstwa, grafiki. Wiem, że masz z nimi styczność całe życie, ponieważ są pasją twojego ojca. Pytanie jak szybko stały się twoją? Dałeś im się porwać od razu czy musiały w tobie dojrzeć?

Mario: Dorastałem w miłości do wspomnianych mediów razem z bratem i z siostrą. Były z nami cały czas. Pamiętam, że od samego początku coś rysowałem. Ale nie próbując polepszać swojej techniki czy staranności, jedynie wyrażając siebie; wyrażając emocje. Do dziś moje dzieła są niezwykle proste, podobne do naiwnych rysunków ośmiolatka. I, choć tak proste, nadal wyrażające bardzo wiele.

I dlatego tak piękne. W kilku kreskach…

Mario: … i w jednej kropli tuszu możesz zamknąć wszystko. I nie musisz być nie wiadomo jak wyrafinowany, nie musisz nie wiadomo jak komplikować. Wystarczy jedynie chcieć wyrazić siebie.

A czy pamiętasz, kiedy poczułeś, że chcesz związać się z tego typu wyrazem ekspresji?

Mario: Choć, jak powiedziałem, byłem z nim związany od samego początku, dopiero w wieku siedemnastu lat stwierdziłem, że chcę zrobić z tym coś więcej. Uczęszczałem wtedy jeszcze do szkoły, miałem zajęcia plastyczne. To na nich zacząłem oddawać się eksperymentom z teksturą, fakturami. Zacząłem wpływać na używane przez siebie materiały. Dlatego uważam, że wtedy zaczęło się na poważnie.

Pamiętam nagranie z okresu sesji nagraniowej „The Art of Dying”, na którym uchwycono cię z dzbankiem kawy, której użyłeś do malowania.

Mario: (śmiech) Tak było! Mieszałem też pieprz, sól…

Pozwól, że przejdziemy do samego zespołu. Mijają dwa lata od wydania waszego ostatniego albumu zatytułowanego „Magma”. Pamiętam, że odczucia fanów na samym początku były dosyć ambiwalentne. A jak płyta wygląda z Twojej perspektywy? Z perspektywy dwóch lat od wydania?

Mario: Nadal jestem z niej dumny. Tym bardziej, że to była pierwsza płyta napisana w jednym miejscu i nagrana w innym. Jak w przypadku każdej poprzedniej stworzyliśmy ją w zasadzie w całości. Gdzieś po drodze były wyjątki w postaci zlecania miksu czy masteringu, ale tak jak powiedziałem: staliśmy za każdą częścią tej płyty. Stawialiśmy sami krok za krokiem na każdym etapie produkcji. Do tego doszła zmiana lokacji na Nowy Jork. Inna była atmosfera, moment naszego życia. Ten album powstał taki, a nie inny, właśnie ze względu na towarzyszące mu okoliczności. I nadal jesteśmy z tego dumni, chociaż wyszedł delikatniejszy od pozostałych.

A czy zdarzyło się, że jako zespół czuliście presję udowadniania czegoś światu? Czy jedynie cieszyliście się z samego aktu twórczego?

Mario: Nie, nie… Oczywiście na samym początku traktowaliśmy to jak metalowy wyścig. Kiedy zaczynałem grać na perkusji, celem było jedynie osiągnąć jak najszybszą prędkość gry i precyzję. Ale im jesteś starszy, im bardziej dojrzewasz – coraz częściej odpuszczasz podobnym wyścigom. Obecnie chcemy jedynie pisać dobre utwory.

Niestety czas popycha nas ku ostatniemu pytaniu. Co dzieje się obecnie w obozie Gojiry? Jakie są wasze najbliższe plany na przyszłość?

Mario: Chcemy jedynie cały czas tworzyć; pisać nowe utwory. Tak szybko, jak będziemy w stanie, zarejestrujemy je. Na tę chwilę zebraliśmy sporo riffów, mini – utworów, które nie są jeszcze całością. Potrzebujemy jeszcze paru miesięcy.

A czy jesteś w stanie powiedzieć, kiedy fani Gojiry mogą się spodziewać kolejnego albumu?

Mario: Całkiem możliwe, że jeszcze w 2019 roku.

Fot. Materiały promocyjne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *