Strona główna » Wywiad: Tom “King Ov Hell” Cato Visnes (Ov Hell)
WYWIADY

Wywiad: Tom “King Ov Hell” Cato Visnes (Ov Hell)

 


UWAGA! Wywiad archiwalny. Data dodania (patrz wyżej) nie jest datą oryginalnej publikacji!


Tomasz Koza: aVe King! Jak narodził się pomysł na stworzenie Ov Hell? Na oficjalnym profilu MySpace można przeczytać, że miałeś już kilka pomysłów, pierwotnie przeznaczonych dla Gorgoroth i God Seed ale nie zostały one wykorzystane. Czy to była główna motywacja do stworzenia tego projektu?

Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Moja główna motywacja do założenia black metalowego zespołu była taka sama jak zawsze – chcę rozpowszechniać moją ideologię poprzez muzykę. W Ov Hell głównie ja i Shagrath odpowiadamy za efekt końcowy. Już od kilku lat rozmawialiśmy na temat wspólnego stworzenia zespołu. I to głównie z powodu braku czasu Ov Hell nie powstał wcześniej. Byliśmy i jesteśmy zajęci innymi projektami, ale skoro właśnie przeprowadzasz ze mną wywiad, znaczy to, że znaleźliśmy czas aby ten zespół powołać do istnienia. Nigdy nie twierdziłem, że moja muzyka, pierwotnie stworzona dla Gorgoroth a później dla Good Seed nie będzie użyta dla Ov Hell. To jest ta sama muzyka, ale końcowy efekt jest trochę inny odkąd również Shagrath rozpoczął nad nią pracę. Kiedy Gaahl zapragnął odpocząć od metalu i popracować trochę nad sobą, postanowiliśmy wykorzystać to co zostało już nagrane dla Good Seed i wydać to pod szyldem Ov Hell. Nadchodzący album będzie inny niż zespoły w których się udzielamy, ale to oczywiste, że znajdzie się na nim wpływy zarówno z Gorgoroth jak i Dimmu Borgir, ponieważ obaj (King i Shagrath – przyp. red) jesteśmy głównymi postaciami owych zespołów.

Tomasz Koza: Z początkiem nowego roku ma ukazać się wasza debiutancka płyta. W związku z tym – o stworzeniu Ov Hell było już wiadomo wcześniej, tylko nie podaliście tej informacji do publicznej wiadomości. Dlaczego?

Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Odpowiedź na to pytanie jest prosta – jesteśmy nowym zespołem i pewne informacje mogą być podane dopiero gdy my sami odpowiemy sobie na pewne pytania.

Dorota Hajdukiewicz: Gdy patrzy się na skład zespołu, na myśl przychodzi jedno określenie – supergrupa. Skąd pomysł aby stworzyć grupę z tak piekielnym składem?

Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Spotkałem się już z określeniem naszego zespołu jako supergrupy ale uważam to za głupie. Jesteśmy zespołem, w skład którego wchodzą członkowie z innych, raczej znanych zespołów. Ciekawi mnie co w tym jest takiego “super”.

Tomasz Koza: Frost z Satyricon, kolega z God Seed – Teloch, Ice Dale z Enslaved. Czy to będą muzycy tylko sesyjni czy też może jest szansa, że zespół nie będzie oficjalnie duetem?

Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Trzymaliśmy miejsce dla Frosta, chcieliśmy by stał się członkiem Ov Hell, ale niestety nie mógł dołączyć w tym momencie do żadnego zespołu ze względu na swoje zobowiązania w Satyricon i 1349. Na razie jest więc tylko perkusistą sesyjnym. Zdecydowaliśmy się stworzyć Ov Hell jako duet ze względów praktycznych. Już i tak ciężko było znaleźć czas na stworzenie tego zespołu tylko między nami dwoma. Szanse na to, by niektórzy z muzyków biorących udział w nagraniach pojawili się na koncertach są jednak spore.

Dorota Hajdukiewicz: Czym powodowany był wybór poszczególnych członków zespołu?

Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Zostali wybrani z różnych powodów. Frost brał udział w nagraniach płyty Gorgoroth – “Ad Majorem Satanhas Gloriam” i to było naturalne, że zaprosiłem go do udziału w kolejnym black metalowym projekcie. Ice Dale jest moim bliskim przyjacielem i wspólnie pracowaliśmy już nad wieloma projektami. Odkąd sam nie jestem gitarzystą to uważam za oczywiste włączenie go do zespołu. Teloch nagrał gitary do dwóch kawałków podczas sesji nagraniowej dla God Seed, ponieważ wtedy był jednym z członków zespołu. Nie brałem pod uwagę innej opcji – oprócz udziału Shagratha w nagraniach – mieliśmy już plany stworzenia wspólnej płyty i byliśmy zgodni, że wykorzystamy istniejący już materiał. My mieliśmy największy wpływ na efekt końcowy. Prawda o tym jak powstało Ov Hell jest zatem nudna. Muszę stwierdzić, że nawet jeżeli jak komponowałem muzykę na ten album a Shagrath nagrał wokale, to dopiero każdy z muzyków zaangażowanych w ten projekt a posiadający swój własny charakterystyczny styl grania, stworzył właściwe brzmienie zespołu. Wszyscy oni zasługują na wielkie podziękowania za to, że pozwolili tej płycie wyjść na światło dzienne, moim skromnym zdaniem – w bardzo dużym stopniu.

Dorota Hajdukiewicz: Tyle silnych charakterów w jednym miejscu. Czy to nie grozi wybuchem? Zapewne ewentualne koncerty były by świetnym widowiskiem, ale poza sceną i studiem nagraniowym również trzeba egzystować. Czy udaje się wam uniknąć napięć wynikających z różnicy zdań czy poglądów?

Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: No cóż, całą muzykę na ten album, włącznie z gitarami i wstępną wersją perkusji, miałem nagrane już wcześniej w domu. Dale i Frost wnieśli swoje, ale większość muzyki była już stworzona gdy oni dołączyli. Oboje pracowali szybko i profesjonalnie, nie było żadnych nieporozumień na tle muzycznym. Shagrath nagrał wokale sam w swoim studio w Oslo. Mamy spotkać się z nim za kilka dni i popracować nad kilkoma szczegółami. Bardziej irytujące stało się to, że zgadzaliśmy się we wszystkim co do kształtu muzyki niż nasz egocentryzm i silne pragnienie dominowania. To dla mnie nowe doświadczenie.

Dorota Hajdukiewicz: Każdy z was tworzy muzykę, która nosi wspólną nazwę gatunkową, ale poszczególne dokonania są bardzo zróżnicowane. Każdy może chcieć przeforsować swoje racje. Czy nie wprowadzi to chaosu w proces twórczy?


Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Ja wyrosłem w chaosie. To słowo określa większość moich poglądów, tych moralnych jak i tych dotyczących porządku świata, bardziej niż fakt bycia niezorganizowanym czy chaotycznego tworzenia muzyki. Wręcz przeciwnie, mam dość klarowną i jasną wizję tego jaka ta muzyka powinna być. Reszta ludzi zaangażowanych z ten zespół ma podobne zapatrywania. Wydaje mi się, że ten album nie miałby szans na ukazanie się jeżeli choćby jeden z nas miałby jakiekolwiek wątpliwości czy myślał chaotycznie.

Tomasz Koza: Wszyscy zaangażowani w działalność zespołu mają również zobowiązania w innych projektach. Czy nie będzie to stanowiło zbyt dużego problemu dla działalności Ov Hell?

Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Na pewno będzie to miało wpływ na zespół. Oznacza to, że będziemy musieli działać szybko i w sposób bardzo uporządkowany, jeżeli chcemy znaleźć czas na Ov Hell. Oczywiście rzeczą niepodważalną jest to, że dla Shagratha głównym zespołem pozostanie Dimmu Borgir, ale wydaje mi się, że jeżeli starannie rozplanujemy swój terminarz to z pewnością uda się nam nagrać więcej płyt, zagrać na festiwalach czy odbyć tournee.

Tomasz Koza: Kontrakt został podpisany z wytwórnią Indie Recordings. Jak Wam pracuje się z ludźmi z tej firmy?

Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Ludzi pracujących w Indie znam od lat i uważam ich za swoich przyjaciół. Pracuje się z nimi bezproblemowo, są niezawodni i dumni z artystów których promują. Wybór był więc bardzo prosty.

Dorota Hajdukiewicz: Jakiego materiału możemy spodziewać się na waszej debiutanckiej płycie? Czy będzie to mieszanka stylów czy może powstanie coś oryginalnego i zupełnie nowego?


Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Trudne jest opisanie swojej własnej muzyki, zazwyczaj kończy się to bezsensowną autopromocją albumu. Będzie ona zawierać muzykę którą większość ludzi określa mianem black metalu. Nie twierdzę, że powinniśmy kręcić się w koło, ale mam nadzieję, że nie usłyszę od nikogo opinii, że jesteśmy tylko “naśladowcami”. Nie słyszałem wszystkich zespołów świata i oczywiście mogę się mylić. Album będzie zawierał mieszankę naszych osobistych muzycznych preferencji i osobowości, które – mam nadzieję – doprowadzą do powstania czegoś zupełnie nowego. Muszę przyznać, że bardziej jestem zajęty własnym rozwojem duchowym i muzycznym, niż staraniem się bycia postrzeganym przez fanów jako ktoś oryginalny. Przy opisywaniu muzyki ludzie zazwyczaj używają przedziwnych określeń. Wielu z nich najprawdopodobniej tworzy zupełnie inną strukturę utworów i mają całkowicie odmienną percepcję postrzegania muzyki niż ja. Zatem wszelkie próby muzycznego komunikowania się z nimi uważam za całkowicie bezzasadne i niepotrzebne. Dopóki się rozwijam, zmieniam, podążam moją własną ścieżką i czerpię z tego satysfakcję, ludzie mogą mówić o mojej muzyce co tylko chcą. Nie przejmuję się tym. Taki szesnastolatek widzi mnie jako sprzedajnego, tylko dlatego, że obecnie można czerpać korzyści z tego co się nagra, albo – co mniej prawdopodobne – jako satanistę – ponieważ nie przyjmuję ani nie stosuję pewnych przyjętych norm moralnych i według pokutujących obiegowych opinii o świecie black metalu. W moich oczach takie deliberowanie będzie niczym więcej niż stratą czasu i energii nad idiotami chcącymi się wypowiadać o sprawach o których nie mają pojęcia, ani też nie stanowią żadnej opozycji dla Mistrza Szatana, będącego głównym powodem powstania Ov Hell. Podstawowy pomysł, “pragnienie mocy”, wymaga sprzedaży albumów i udzielania wywiadów, co nie jest już “underground’owe”. Dlatego też zamierzam skorzystać ze wszelkich dostępnych mi środków aby osiągnąć ten cel. Życie według stereotypów przyjętych przez black metalowy świat jest tylko dowodem na brak poczucia własnej wartości i podążaniem za stadem. Osoby które chcą osiągnąć swój najwyższy potencjał, muszą słuchać siebie i ufać swemu wewnętrznemu głosowi, muszą mieć odwagę walczyć o swoje, inaczej ugną się pod ciężarem stereotypów i głupoty. Pragnienie powrotu do 1994 roku i jego dni black metalu, przeczy wszelkim ideałom black metalu i temu czym on w ogóle jest. Prezentowanie rozwiązań i pomysłów innych ludzi, 15 lat później, bazowanie głównie na wspomnieniach, pokazuje jak bardzo nie umiesz odnaleźć się w otaczającym cię chaosie i nie dasz rady rozwinąć się jako silna i indywidualna jednostka. Odgrzewanie własnych pomysłów pokazuje, że nie nadążasz za zmianami, a innymi słowy – powinieneś być uznany za martwego. Osoba która nie zmienia poglądów, nie umie wyciągać wniosków z własnych błędów, nie daje widoków na rozwój oraz nie zmienia się, nie powinna wydzierać się na innych lecz siedzieć cicho. Jestem bardzo wdzięczny, że żaden z muzyków, którzy tworzyli ze mną tą płytę, nie przejawiał żadnej z wyżej wymienionych cech.

Tomasz Koza: Co planujecie po wydaniu płyty – teledysk, trasa koncertowa, itd.?

Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Mamy w planach nagranie wideo, będące dodatkowym wsparciem dla nadchodzącej płyty oraz zagranie tak wielu koncertów jak tylko się da.

Wspólnie: Bardzo dziękujemy za to, że znalazłeś czas dla naszego serwisu. Życzymy Wam samych sukcesów!

Tom “King Ov Hell” Cato Visnes: Nie ma za co!

Fot. Materiały prasowe zespołu

Podobne artykuły

„W Polsce bardzo trudno promuje się metal” – wywiad z Bartłomiejem Łonem (Soul Plunder)

Szymon Grzybowski

Irańskiemu zespołowi Confess nie grozi egzekucja. Wywiad z Nikanem, członkiem zespołu.

Lena Knapik

Ozzy: „Mam jakieś siedem kawałków na nową płytę”

Agata Laszuk

Wywiad: Wacław “Vogg” Kiełtyka (Decapitated)

Tomasz Koza

Wywiad: Ojciec Arkadiusz i Krzysztof Sokołowski (Nocny Kochanek) – 24.03.2017

Albert Markowicz

Muzycy Helloween o powrocie i trasie koncertowej „Pumpkins United”

Agata Laszuk

Zostaw komentarz