Mike Milford, założyciel i wokalista amerykańskiego zespołu metalcore’owego Scars of Tomorrow, zmarł po walce z chorobą nowotworową. Informację o jego śmierci przekazali 8 sierpnia pozostali członkowie zespołu. Milford przez ponad dwie dekady był również aktywny w branży muzycznej, pracując jako menedżer zespołów i współtworząc The Artery Foundation.
Czytaj też: Zmarł Mike Browning – były muzyk Morbid Angel i Nocturnus
Mike Milford był współzałożycielem Scars of Tomorrow
Milford założył Scars of Tomorrow w październiku 2000 roku wraz z basistą Bobem Bradleyem. Pochodząca z Orange County grupa należała do zespołów rozwijających charakterystyczne połączenie metalcore’u i hardcore’u na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. W tym samym środowisku działały m.in. Throwdown oraz Bleeding Through.
W 2003 roku Scars of Tomorrow podpisali kontrakt z Victory Records. W kolejnych latach zespół intensywnie koncertował, dzieląc scenę m.in. z Atreyu, Norma Jean, Unearth oraz Bury Your Dead. Grupa zakończyła działalność w 2007 roku, ale powróciła na scenę trzy lata później. Od tego czasu muzycy sporadycznie występowali i publikowali nową muzykę.
Po informacji o śmierci Milforda jego koledzy z zespołu napisali w mediach społecznościowych, że żegnają „niesamowitego człowieka”, który był nie tylko frontmanem i artystą, ale również menedżerem, pracownikiem wytwórni, ojcem i przyjacielem.
Nie żyje Lou Koller z Sick Of It All. Legenda nowojorskiego hardcore’u miała 59 lat
Mike Milford działał także po drugiej stronie sceny
Znaczenie Milforda dla amerykańskiej sceny ciężkiej muzyki wykraczało jednak daleko poza działalność Scars of Tomorrow. Przez ponad 20 lat zajmował się również managementem i funkcjonowaniem branży muzycznej.
Był współzałożycielem The Artery Foundation, a także działał w Artery Recordings. W ramach swojej pracy współpracował z zespołami takimi jak Chelsea Grin czy Vanna, mając udział w rozwoju ich karier.
Później założył również Modern Empire Music, pod którego skrzydłami jako menedżer pracował m.in. z Attilą oraz Sworn In.
Śmierć Milforda oznacza więc stratę nie tylko dla fanów Scars of Tomorrow, ale także dla wielu muzyków i osób związanych z amerykańską sceną metalcore’ową i hardcore’owa. W pożegnaniu Bob Bradley podkreślił, że Milford wywarł ogromny wpływ na tę część sceny zarówno w czasach działalności zespołu, jak i wiele lat później.
Mike Milford miał 46 lat.
Fot. Materiały prasowe
Źródło: Facebook / Scars of Tomorrow
