Amalie Bruun z Myrkur o krytyce “true” black metalowców

Amalie Bruun, multiinstrumentalistka i wokalistka znana szerzej jako Myrkur od dawna jest obiektem zarówno zainteresowania fanów sceny black metalowej, jak i ich ostrej krytyki – zwłaszcza po tym, kiedy wyszło na jaw, że zaczynała karierę muzyczną jako wokalistka indie pop-rockowego zespołu Ex Cops, choć sama Amalie nie ukrywała, że black metal zawsze był obecny w jej życiu. O tym, co ona sama sądzi na temat kierowanych w jej stronę negatywnych emocji możecie przeczytać dzięki Metalshop TV, który przeprowadził wywiad z Amalie przy okazji tegorocznego Brutal Assault. Kilka przetłumaczonych fragmentów poniżej, jak również i film z całością wywiadu.

Co inspiruje Amalie Bruun?

Moją główną inspiracją jest możliwość obcowania z naturą i doświadczania jej ciszy, piękna, brutalności, wszelakich różnych aspektów Matki Natury, ale również legendy, baśnie, sagi… Myślę, że skandynawska muzyka folkowa – jako cały gatunek – stanowi jedną z moich największych inspiracji – jak również skandynawska scena black metalowa z lat 90-tych; zapewne wiele ludzi słyszy to w mojej muzyce. Inspiracji mam jednak zbyt wiele, bym była w stanie teraz je wszystkie wymienić.

Dlaczego lubi muzykę klasyczną?

Melodie, narracja, sposób przekazywania historii, mistrzowski poziom gry na instrumentach. Zaczęłam swoją przygodę z muzyką od gry na skrzypcach, więc myślę, że zawsze będę miała z nią specjalną więź. Nie wiem dlaczego, ale daje mi ona poczucie bycia bliżej z czymś boskim; sądzę, że pewne formy sztuki mogą wywoływać takie uczucia; czujesz się dobrze, źle, czujesz siłę bądź przerażenie, albo masz poczucie obcowania z czymś wyższym. Oczywiście nie działa na mnie tak twórczość każdego kompozytora.

Amalie Bruun, Myrkur.
Amalie Bruun, fot. Facebook

Na temat utworu “Måneblôt”, który znajduje się na jej albumie „Mareridt” z 2017 roku:

Sam utwór opowiada o koncepcie „’blôt’, ofierze; intencją może być wszystko – chęć oddania czci bogom, nadzieja na lepszy rok, miłość, ciążę czy cokolwiek innego. Słowo „Måne” z kolei oznacza „księżyc”. Kiedy zaczęłam komponować ten utwór, widziałam go raczej w wersji doomowej, z powolną perkusją, jednak potem weszliśmy do studia i wskutek współpracy z Randallem Dunnem, który zajął się jego produkcją, więcej sensu okazało się mieć postrzeganie tego kawałka jako strzały, która poszła naprawdę szybko i nie potrzebowała zbyt wiele dynamiki. Jest jak światło, które po prostu pada i okazało się, że dużo bardziej pasują tutaj blasty niż doom. Chciałam ją w pewnym sensie przełamać i dodać ten bardzo folkowy, tradycyjnie brzmiący fragment z użyciem nyckelharpy, bębnów z koziej skóry i całej reszty.

O znaczeniu kryjącym się za tytułem jej albumu, „Mareridt”:

Starsze utwory powstały na bazie moich koszmarów. W czasie, kiedy zdecydowałam się na nagranie nowego albumu byłam niemalże torturowana przez złe sny, nocne koszmary. Zbiegło się to z wyrywaniem się każdego dnia z szponów okropnych mar z krzykiem; nie wiedziałam, co z tym zrobić, jak sobie z tym poradzić czy w jaki sposób analizować te sny. Postanowiłam je po prostu zapisywać i podchodziłam do nich w folkowy, ludowy sposób, nie stroniąc od drone’u, bawiąc się głównie B minor i śpiewałam o tych koszmarach; w taki sposób powstały te utwory. Był to dla mnie bardzo, bardzo osobisty proces, w pewnym sensie zadziałał na mnie terapeutycznie, więc przyniósł dobry rezultat.

Amalie Bruun, Myrkur.
Amalie Bruun, fot. Facebook

Jak podchodzi do fali krytyki ze strony hardkorowych black metalowców, którzy uważają, że nie jest wystarczająco „true” by tworzyć black metal:

Nie obchodzi mnie to. Mogę teraz zabrzmieć arogancko, ale w pewnym sensie uważam to za komplement. Dla przykładu – graliśmy koncert w Europie Wschodniej, na festiwalu pogańskim i w pierwszym rzędzie stał ten gość – a może i dwóch – których nie zauważyłam, za to zauważyli ich wszyscy pozostali. Przez cały set stali w pierwszym rzędzie, pokazując to: [pokazuje środkowy palec]. Było mi smutno, że tego nie zauważyłam, ale widziałam to na nagraniach, więc wiem, że nikt nie ściemniał i to faktycznie miało miejsce. Byli tak bardzo zaangażowani, stali z tymi wyciągniętymi środkowymi palcami przez cały koncert, a nie był on najkrótszy. Może ich ramiona… Cóż, tak bardzo się poświęcali. Mój zespół myślał pewnie, że to zepsuje mi humor, ale pomyślałam „Wow, takie zaangażowanie jest niemalże godne podziwu”. Szanuję zaangażowanie, nawet jeśli jest skierowane przeciwko mnie. W tych czasach potrzebujemy zaangażowania – jeśli nienawiść do mnie czy tego, co robię potrafi to w nich obudzić, to dobrze.


Czy Amalie Bruun rozpoczęła już prace nad następcą „Mareridt”?

Obecnie pracuję nad kilkoma utworami, które chciałabym wydać prędzej czy później, jednak nie będą one częścią albumu. To mogą być tylko dwa kawałki. W grudniu zaczynam swoją pierwszą trasę w Europie, na której jesteśmy headlinerem, więc chcę dać fanom coś nowego i być może wypróbować to na scenie. Później zajmę się następnym albumem studyjnym, który będzie najprawdopodobniej mrocznym, akustycznym albumem folkowym. Będzie to wydawnictwo trochę innego rodzaju, jednak również będzie wydane przy współpracy z Relapse Records. Będzie to fajna mieszanka wszystkiego, co zrobiłam do tej pory, muszę tylko spróbować ułożyć z tego całość.

Drugi album Myrkur, „Mareridt”, został wydany we wrześniu 2017 nakładem Relapse Records. Następca wydanego w 2015 „M” został uhonorowany nagrodą „Album of the Year” podczas gali Metal Hammer Golden Gods Awards.

Źródło: Blabbermouth / Fot. Daria Endresen

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *