INNE

Phil Demmel o rozstaniu z Machine Head

Machine Head

Phil Demmel, były gitarzysta Machine Head, był w sobotę gościem podcastu Talk Toomey. Część rozmowy dotyczyła rozstania z zespołem, do którego doszło jesienią ubiegłego roku. Poniżej prezentujemy Wam przetłumaczone fragmenty wywiadu:

Nie zamierzam obgadywać Robba i naszego rozstania. Uważam go za świetnego muzyka, a lata spędzone w Machine Head za wspaniałe. Po prostu ostatnich kilka takimi nie było. Przestaliśmy funkcjonować jak dotychczas.

Phil Demmel

Jak wyznał muzyk, w pisanie ostatniego albumu, „Catharsis”, był minimalnie zaangażowany.

Z tego co ja napisałem podoba mi się niewiele. Napisałem większość muzyki do „California Bleeding”… A potem Robb dodał do niej swoje słowa. Siedziałem potem i mówiłem Dave’owi „Cholera, chciałbym z powrotem swoje riffy!”. Nie tak powinny zostać wykorzystane. Zespół stał się solowym projektem Robba. Nie chcieliśmy się pod tym podpisywać. Po czasie wszystko sprowadzało się jedynie do odbierania czeku. I stresu, aby nie powiedzieć tego czy tamtego. „Rób to”, „nie rób tego”, „nie stój tam”, „nie śpiewaj z publiką”.

Phil Demmel

Wokalista Machine Head, Robb Flynn, o rozstaniu z dwoma wieloletnimi członkami zespołu poinformował w opublikowanym na Facebook’u oświadczeniu. Wspomniał w nim wówczas, że „jako ludzie dorastali wspólnie. Jednak muzycznie dorastali osobno”.

Sposób w jaki ja pamiętam naszą ostatnią rozmowę… Sądzę, że ze strony Robb’a było to tak skończone, jak z mojej. Trochę jak „Hej, może powinniśmy iść na jakąś terapię”, podczas gdy obie strony wiedzą, że to i tak koniec. Wydaje mi się, że zrobiłem mu swego rodzaju przysługę odchodząc. On wierzył w swoje słowa. Tak to teraz wszystko rozgrywa. I z tego powodu zespół nie mógł już tak dłużej funkcjonować.

Phil Demmel

Choć Machine Head posiada obecnie dwóch stałych członków, nadal pozostaje w stanie aktywności.

Nie było wątpliwości, że Robb pociągnie to dalej. Zwłaszcza, jeśli mówimy o pozycji gitarzysty. Sądzę, że odbędzie się to na zasadzie „podepnij się i zagraj”. Chociaż niemało przyczyniłem się w procesie twórczym pięciu płyt. No dobra, czterech – nie chcę liczyć ostatniej. Ale „The Blackening”, „Locust”… Wyglądałyby zupełnie inaczej bez mojego udziału.

Phil Demmel odniósł się ponadto do ostatniej wspólnej trasy:

Miałem nadzieję, że znajdą kogoś na moje miejsce. Ale wtedy Dave przyszedł do mnie i powiedział: „Nie mam zamiaru brać udziału w trasie. Chyba że z tobą”. Gdyby nie Dave, trasa zostałaby odwołana. Więc pojechaliśmy w ostatnią trasę. Było bardzo niezręcznie. Robb i ja nie rozmawialiśmy w ogóle. Nie byliśmy wobec siebie złośliwi. Po prostu nie rozmawialiśmy. A jeśli zdarzyło nam się na scenie, było to wymuszone.

Phil Demmel

Phil Demmel był gitarzystą Machine Head w latach 2003 – 2018.

Po odejściu reaktywował uformowaną w połowie lat 90. grupę Vio-lence. Gitarzystę zobaczymy ponadto na nadchodzącej trasie Slayera w roli muzyka koncertowego.

Źródło: blabbermouth.net / Fot. Materiały promocyjne

Podobne artykuły

Megadeth rozważa prace nad nowym albumem

Anna Nawrat

Bruce Dickinson gospodarzem filmów edukacyjnych World of Warplanes

Agata Laszuk

Kerry King nie akceptuje zakończenia działalności Slayera. „Zabrano mi źródło dochodu”

Tomasz Koza

Zostaw komentarz