Image default
NEWSY

Dobre czasy, złe czasy – 50. rocznica wejścia do studia nagraniowego przez Led Zeppelin


The Mad Dogs, The Mad Boys, The Whoopie Cushions – gdy słyszymy te nazwy, to pierwsze na myśl przychodzą nam nazwy boysbandów popularnych w latach 90′. Jednak są to nazwy, które były rozważane dla Led Zeppelin. Nazwa miała być zarówno groźna, jak i łagodna. Rocznicę pierwszego występu “Zeppelinów” obchodziliśmy dwa dni temu. Koncert odbył się na University of Surrey w Guildford. Dwa dni później weszli do studia nagraniowego i w ponad 30 godzin nagrali “Led Zeppelin”.

Spór o nazwę z… potomkami Ferdinanda von Zeppelina

Cofnijmy się w czasie do 1900 roku, kiedy Ferdinand von Zeppelin zbudował swój pierwszy szkielet sterowca o konstrukcji szkieletowej. Maszynę nazwano od nazwiska twórcy. Co jednak mają do tego brytyjscy muzycy? Prawdopodobnie związek między Ferdinandem von Zeppelinem a legendarnym zespołem zawdzięczamy perkusiście The Who, Keithowi Moonowi. Po pierwszym wysłuchaniu grupy Moon skojarzył ich muzykę ze sterowcem. I tak powstała nazwa Led Zeppelin. Jednak spadkobiercy twórcy ogromnej latającej maszyny mieli pretensję do zespołu, że bez ich zgody użyto zbliżonej nazwy sterowca. Sprawa trafiła do sądu. Jak można się domyślić pozew został odrzucony.


“Zeppelini” w pełnej okazałości

Led Zeppelin składał się z czterech członków. Charyzmatyczny wokalista o wyjątkowej barwie głosu to urodzony 20 sierpnia 1948 roku Robert Plant. Gdy słucham “Zeppelinów” to zawsze powtarzam, że drugiego takiego wokalisty już nie będzie. Jednak zespół nie był wyjątkowy tylko ze względu na wokal frontmana.

Na scenie również mogliśmy zobaczyć, często nazywanego najlepszym gitarzystą w historii, Jimmy’ego Page’a. To Page był jednym z tych gitarzystów, którzy zrewolucjonizowali rocka. Przy zestawie bębnów siedział John Bonham, który wyróżniał się już podczas grania w Band of Joy. W tej grupie występował wraz z Plantem. Niestety w 1980 roku zmarł i to było końcem Led Zeppelin. Nie można również zapomnieć o basiście Johnie Paulu Jonesie. W zespole występował jako basista oraz klawiszowiec. Trzeba również docenić, że jest multiinstrumentalistą.

Okładka debiutanckiego albumu "Led Zeppelin", 1969 rok
Okładka debiutanckiego albumu “Led Zeppelin”, 1969 rok

Po prostu “Led Zeppelin”

Producentem wydawnictwa został Jimmy Page. Nazwa płyty nie była zbytnio wybredna. Zespół postanowił nazwać swój debiutancki album “Led Zeppelin”. Całość składała się z 9 utworów. Na pierwszym miejscu na trackliście znalazło się “Good Times Bad Times”. Muzyka na “Led Zeppelin” mocno inspiruje się muzyką country. Mocne klimaty bluesowe są tym, co na zawsze zapisało Led Zeppelin w naszych muzycznych sercach. Interesujące riffy, niezwykły wokal oraz ta okładka, która wszystkich ciekawiła i trochę niepokoiła. Już po tym debiutanckim albumie pokali, że to oni chcą rozdawać karty w rocku. Śpiew Planta zawsze był śpiewem, a nie wyciem czy darciem. Perkusyjne wyczyny Johna Bonhama zaprezentowały, że nie są tylko dodatkiem do Page’a i Planta.


12 stycznia 1969

W styczniu 1969 roku ukazał się najlepszy debiut w historii. Chociaż nie przypadł on do gustu większości krytyków, to i tak pokrył się ośmiokrotną platyną w USA. Już w 1968 roku grupa została zauważona i podpisała kontrakt z wytwórnią Atlantic Records. Umowa mówiła na ogromnej na tamte czasy kwocie 200 tysięcy funtów. Mówiąc o interesach Led Zeppelin trzeba wspomnieć o Peterze Grancie, który był jak ojciec dla “Zeppelinów”. Grant urodził się 5 kwietnia 1935 roku w Londynie. Zajmował się wieloma rzeczami. Był wrestlerem, aktorem oraz przede wszystkim menadżerem. Jego współpraca pod koniec istnienia The Yardbirds była niezastąpiona. Później przez cały okres istnienia Led Zeppelin współpracował z nimi jako menadżer. Grant nie był tylko szefem. Był prawowitym członkiem tej legendarnej grupy. To on ich łączył i kierował. To on oszlifował talent, który krył się w tych czterech brytyjskich artystach. Zmarł w listopadzie 1995 roku.

Led Zeppelin na salonach

Led Zeppelin było na ustach wszystkich “dzieci kwiatów”. Niezwykle szybko stali się ikonami. Trudno zliczyć wszystkich gitarzystów, którzy inspirowali się Jimmy’m Page’m. Za Robertem Plantem w rozpiętej kamizelce szalały fanki. Trzeba przyznać, że sława nie zniszczyła Roberta, Jimmy’ego i dwóch Johnów. Ich kolejne albumy również były na niebiańskim, “zeppelinowskim” poziomie. Ostateczny koniec grupy nastąpił 25 września 1980 roku, kiedy John Paul Jones i Benji LeFevre (koncertowy promotor) znaleźli martwego Johna Bonhama.

Podobne artykuły

Norilsk wydaje nowy album

Agata Laszuk

Dark Fortress pracuje nad nowym albumem

Agata Laszuk

Erik Danielsson: „Lucyfer zawsze wygrywa. To stara lekcja, wielokrotnie zresztą przerabiana.”

Agata Laszuk

Zostaw komentarz