Nowa płyta Testament Titans of Creation
Strona główna » Testament – nowy album w kwietniu. Premiera pierwszego singla!
PŁYTY

Testament – nowy album w kwietniu. Premiera pierwszego singla!

Z lekkim poślizgiem, ale doczekaliśmy się. Amerykańscy thrash metalowcy po czterech latach od wydania swojej ostatniej płyty pt. “Brotherhood of the Snake” w końcu ujawnili szczegóły jej następcy. Nowe wydawnictwo Testament nosić będzie tytuł “Titans of Creation”, a swoją premierę będzie mieć 3 kwietnia 2020 roku. Wydawcą oczywiście jest niemiecka wytwórnia muzyczna Nuclear Blast.

Sprawdź również:

„Titans Of Creation” wyprodukowali Chuck Billy i Eric Peterson wraz Juan Urteaga z Trident Studio, który zajmował się koprodukcją, nagrywaniem i inżynierią dźwięku. Andy Sneap był odpowiedzialny za miksowanie i mastering albumu, zaś za okładkę odpowiada Eliran Kantor, który już współpracował z zespołem.

Okładka płyty Titans of Creation zespołu Testament
Testament – Titans of Creation (2020)

Posłuchaj nowego utworu thrash metalowego zespołu Testament

Nowa płyta Testament będzie dostępna w różnych wariantach – tradycyjny Jewel Case, digipack, limitowane kolorowe winyle do 500 szt., na kasecie magnetofonowej oraz w zestawie z koszulką. Z konkretnymi szczegółami oraz przedpremierowymi zamówienia możecie zapoznać się na dedykowanej stronie – http://bit.ly/2uT77Ug. Grupa urozmaiciła informacje o nowym wydawnictwie premierowym singlem, którego tytuł brzmi “Night of the Witch”. Z jego zawartością możecie zapoznać się poniżej.

Fot. Materiały promocyjne

Podobne artykuły

Azarath wraca do Agonia Records

Tomasz Koza

“100 Miles To Hell” od Venom już w przyszłym tygodniu

Lena Knapik

Once Human: ewolucja nadejdzie w styczniu

Tomasz Koza

Klip do nowego singla Pain Of Salvation

Lena Knapik

W styczniu Immortal wkroczy do studia

Lena Knapik

Jonathan Davis z KoRn zapowiada solowy album

Lena Knapik

7 komentarzy

Michał Małek 3 lutego 2020 at 22:27

Testament jest jak wino – im starszy tym lepszy. Opublikowany kilka dni temu nowy singiel zespołu absolutnie to potwierdza. Agresji w tych riffach jest tyle, że można by nią obdzielić kilka innych utworów, Gene Hoglan na perkusji wyczynia cuda, gitarowe solo jak zwykle jest znakomite, a Chuck Billy swoim wokalem nawiązuje jeszcze do czasów „The Gathering”. Słucha się tego świetnie, do czego przyczynia się też brzmienie – żyleta, w której doskonale słychać nawet bas Steve’a DiGiorgio.
Jeśli „Night of the Witch” jest wyznacznikiem tego, jak będzie brzmiał nadchodzący „Titans of Creation”, to szykuje się jedno z bardziej bezkompromisowych wydawnictw zespołu. Liczę na to, że nowy album Amerykanów dotrzyma obietnicy złożonej przez ten singiel i po prostu skopie mi tyłek. Już nie mogę się doczekać!

Odpowiedz
Antoni 4 lutego 2020 at 19:42

Nowy singiel Testamentu można określić nazwą ich nadchodzącej trasy – The Bay Strikes Back! Właśnie o tym myślę słuchając tego utworu. Przenosi on klasyczne Kalifornijskie Thrashowe granie, charakterystyczne dla tego stylu, z dodatkiem nowoczesnej agresji. Riffy grane przez Erica Petersona i Alexa Skolnicka są kreatywne i zapadają w pamięć. Solówki gitarowe są świetne jak na Testament przystało. Bas Steve’a DiGiorgio jest dobrze wyczuwalny i wyjątkowo wkomponowany. Gra na perkusji Gene’a Hoglana jest bardzo zaawansowana technicznie, a wokal Chucka Billy’iego zachwyca, szczególnie jak na wokal człowieka, który niedawno walczył z nowotworem. Nie mam zamiaru jednak mówić w samych superlatywach, bo warto zadać sobie pytanie: czy ten utwór wnosi nową świeżość do dorobku zespołu Testament? Ja uważam że nie. Mimo wszystko od “Titans of Creation” oczekuję, że wniesie coś wyjątkowego do twórczości zespołu i że będzie tak samo dobrze skomponowany, jak jego okladka.

Odpowiedz
Marcin Grygierek 7 lutego 2020 at 16:50

Historie o demonach ze Starego i Nowego Testamentu przy tym, co zaprezentował Testament Chucka Billy’ego w najnowszym singlu “Night of the Witch”, przypominają co najwyżej opowieści do straszenia małych, niegrzecznych dzieci. Samo słuchanie utworu powoduje chęć przyłączenia się do “piekła pod sceną”. Cieżko jednak powiedzieć, że nowy materiał jest w jakiś sposób przełomowy dla zespołu, jest jednak dokładnie tym czego oczekuję od Testamentu – agresja, energia, bardzo dobra technika i produkcja. Cały zespół zdecydowanie pokazuje to co w nich najlepsze i pozostaje mieć nadzieję, że całe “Titans of Creation” będzie równie dobre co “Night of the Witch”.

Odpowiedz
Jan 7 lutego 2020 at 23:58

Jakkolwiek czekam na nowy Testament, jak na zbawienie duszy;) to singiel “Titans of Creation” nie jest najlepszym utworem jaki kiedykolwiek stworzyli. Niemniej wstydu nie przynosi, chłopaki wiedzą co to thrash metal i jako ojcowie chrzestni gatunku rzeźbią jak należy. Jest dobrze, niemniej… czekam na całość, by spijać to co najlepsze i mam nadzieję,że kolejne utwory są jeszcze lepsze…

Odpowiedz
Zuzanna 9 lutego 2020 at 03:26

Do napisania trafnych słów o tym utworze dałam sobie kilka dni, by posłuchać twórczości Testamentu i porównać ich rozwój. Dziś ponownie odsłuchałam Night of the Witch. Panie i Panowie, członkowie zespołu są faktycznie tytanami stworzenia! Przekonała mnie do tego płyta Brotherhood of the Snake po dwóch nijakich moim zdaniem albumach z 2012 i 2008 roku(wybaczcie mi wierni fani!), a w ostatnich dniach potwierdził to dodatkowo ten nowy singiel. Czuć, że chłopaki tryskają energią do tworzenia. Tekst o wiedźmach, demonach i czarach? To, co lubię! Dobrą ścieżką, którą muzycy podążają przez 6 minut utworu jest zwarta kompozycja – mimo, iż nie należy on do najkrótszych, jakich słuchałam nie dłuży się on. Melodyjny i wpadający w ucho refren “Behold the Devil’s sign(…). Muszę im to przyznać – odcięli się od jałowego pitolenia pewnym chirurgicznym cięciem. Zamiłowanie do nowoczesnej produkcji przez Erica Petersona to wizytówka Testamentu, jednak Night of the Witch robi krok naprzód ( lub też wstecz w dobrym znaczeniu – do lat , gdzie surowe brzmienie było na porządku dziennym, a jest ono tutaj subtelnie słyszalne) Wokal Chucka jest niezniszczalny i brzmi wybornie jak za czasów pierwszego albumu Testament, który odsłuchałam jako nastolatka, czyli The Legacy. To jest godne podziwu, szczególnie po walce z ciężką chorobą, która nie przeszła bez echa w metalowej społeczności. Podoba mi się również wyrazista perkusja – jak słychać, potrafi odwdzięczyć się utworowi nienaganną płynnością wraz melodią i rytmiką. Mojej uwagi nie powstydzi się również okładka – stanęła ona na czele w moich ulubionych, tuż obok okładki albumu ‘Practice What You Preach’. Mimo, że Night of the Witch jest naprawdę bardzo dobrym kawałkiem, nie jest magnum opus thrashowej sceny metalowej. Ale czy o to ma zawsze chodzić w nowych kompozycjach? O przełomowe innowacje? Dla mnie najważniejsze jest, by nowa płyta była równie obiecująca co singiel, a będę chciała do niej wracać z przyjemnością. Zresztą same tytuły są już intrygujące. City Of Angels, Code Of Hammurabi, Curse Of Osiris, Ishtars Gate… Zapowiada się agresywna w brzmieniu podróż w czasie. Mam nadzieję, że na koncercie uchylą jeszcze bardziej rąbka tajemnicy. Czekam niecierpliwie!

Odpowiedz
Lukas Cygi. 9 lutego 2020 at 10:52

Do wysłuchania najnowszego singla zespołu Testament, zasiedliśmy wspólnie z rodziną niczym do niedzielnego rosołu po kościele – w składzie: Ja – główny MC słuchowiska, żona Monika [ale nie ta, od ratownika], ciotka Wanda- przez sąsiadów nazywana Valentiną Tiereszkową oraz pies Łaika. Kawałek zaczyna się gitarą, śmiem twierdzić, że Erica Petersona – tnie niczym dobrze naoliwiona krajzega. Łajka robi ”młynek” dokoła stołu czyli jest OK. Co uderza w moje uszy – to świeży, wręcz młodzieńczy głos Chucka Billy’ego, a przypomnijmy że to najstarszy członek zepołu, 1962 rocznik [niespełniona miłość ciotki Wandy :]. Sekcja rytmiczna – mocno pulsująca- pruje do przodu i przypomina nieco ostatnie dokonania Exodusu. Monice baaardzo podoba się efekty gitarowy pod koniec kawałka – jakby kosmiczny. Czy Night of the Witch czymś zaskakuje?, chyba nie i nie wiem czy to dobrze czy źle. Najważniejsze, aby dali taki łomot za 10 dni , aby nas wyrzuciło daleko na ”Orbitę” we wrocławskiej hali. Podsumowanie w skali od 1 -6:
MC – 3.5
Monika – 4
Wanda aka. Tiereszkowa – 5
Piesek – merdał ogonkiem czyli też mu się podobało :].

Odpowiedz
Stanisław Staroszczyk 9 lutego 2020 at 11:41

NOC WIEDŹMY

Przyznam szczerze, że dużo bardziej wolę wcześniejszy bardziej melodyjny okres Testament, z ostatniej dekady najlepszym ich albumem, uważam za Dark Roots of Earth. Nowy singiel w sumie niczym się nie różni od materiału poprzedniczki – Brotherhoor of the Snake. Ale chciałbym zwrócić na coś innego uwagę, mianowicie na warstwę tekstową i concept albumów. Od pewnego czasu Testament mocno lubi nawiązywać do historii świata. Dark Roots of Earth – nawiązywał do dziedzictwa ludzkości, rdzennej społeczności Ameryki i ich wierzeń- głównie Indian, przedostatni album Brotherhood of the Snake był nawiązaniem do pewnej cywilizacji sprzed 6 tysięcy lat, która zakazywała wyznawania wszelkich religii. Wele utworów podejmowało wątki wiary, i klimatu jak ze świata Illuminati- rozpopularyzowanej w USA. Szczególnie to widać w dwóch videoklipach, The Pale King i tytułowy Brotherhood….
Okładka ostatniej płyty również pokazuje nasze korzenie z czasów starożytności, gdzie widzimy Tytanów? Bogów? kreatorów naszego padołu. Sama treść ostatniego singla, Night of the Witch to w sumie nieśmiertelny temat w heavy metalu- diabły, straszydła czy inne hetery. Być może fejm o Wiedźminie to powoduje… ”Behold the face of terror, open the gates of Hell.. The season of the witch, Hell’s casts its deadly spell” Czy trzynasty album piątki z Bay area będzie szczęsliwy i otworzy ”bramy piekieł” w metalu i obudzi uśpione, tytulowe ”wiedźmy z uroku” ? Zobaczymy.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!