Image default
RECENZJE

Idealnie dobrana kombinacja – recenzja Disturbed „Evolution”

Rabaty w EMP Shop

Disturbed nie grają mocno, ale dobrze. Grupa powstała w 1996 roku i do tej pory nagrała siedem albumów. Każdy z nich jest do siebie podobny, ale jednocześnie ma swoją różnorodność. Muzycy z Chicago zachwycają w każdym możliwym aspekcie. Czy „Evolution” jest rzeczywiście ewolucją tej metalowej kapeli, która ma na swoim koncie niejeden sukces? Wiernie czekaliśmy na datę 19 października, ponieważ właśnie wtedy pojawiła się nowa płyta Disturbed. Ich muzyka jest kategoryzowana jako heavy metal, ale w ich brzmieniu wyraźnie słychać wpływ muzyki alternatywnej, a miejscami nawet psychodelicznej. Refreny wpadają w ucho, riffy i solówki zachwycają, a zespół wkracza z nowym albumem.

Od Brawl do Disturbed

Obecny wokalista, David Draiman nie od początku użyczał swojego głosu w grupie. Przed jego dołączeniem do Disturbed istniał Brawl. W jego skład wchodzili: Dan Donegan – gitara; Mike Wengren – perkusja; Steve „Fuzz” Kmak – bas oraz Erich Awalt – wokal.

Wkrótce po nagraniu pierwszego dema zespół opuścił Awalt. Muzycy jednak dalej chcieli grać i tworzyć. Zamieścili ogłoszenie w miejscowej gazecie, o tym, że poszukują wokalisty. Anonsem zainteresował się David Draiman, który na pierwszym przesłuchaniu zachwycił swoim głosem muzyków. Oprócz zmiany na stanowisku wokalisty, zespół postanowił również znieść nazwę Brawl. Draiman zaproponował Disturbed. Pierwszą płytę wydali 7 marca 2000 roku. W samych Stanach sprzedała się w około 5 milionach egzemplarzy i osiągnęła status pięciokrotnej platyny.

Płyta ku czci wybitnych muzyków

„Evolution” zostało nagrane, aby uczcić pamięć o zmarłych muzykach. Mowa tu o wokaliście grupy Linkin Park, Chesterze Benningtonie, który popełnił samobójstwo 20 lipca 2017 roku, oraz o perkusiście Pantery, Vinnie Paulu, który odszedł w wieku 54 lat 22 czerwca 2018 roku.

“Evolution” składa się z 10 utworów

Wypuszczono trzy single. Pierwszy z nich, „Are You Ready” został wypuszczony 16 sierpnia 2018 i zajmuje pierwsze miejsce na trackliście. Utwór jest bardzo żywiołowy. Muzyka świetnie opisuje uczucia związane z tytułową ewolucją. Wokal Draimana jest w bardzo dobrej formie. Solówka Donegana może nie jest zbytnio wyskokowa i grana tylko na najwyższych dźwiękach, ale również zdaje mój test. Utwór warty posłuchania. Cieszę się, że utwory prezentuje spójną całość, a nie bezsensowną składankę piosenek.

Niech żyje ewolucja

Drugą kompozycją na longplayu jest „No More”. Kolejny mocny utwór, który podkreśla ideę ewolucji. Podczas refrenu chce się wspólnie odśpiewać z Draimanem:

„No more defending the lies, Behind the never ending war”.

Trzeba pochwalić wartą zauważenia grę na bębnach Mike’a Wengrena. Można powiedzieć, że odwala kawał dobrej roboty. Głośne i mocne piosenki nie są znakiem rozpoznawczym Disturbed, ale nie można powiedzieć, że źle im to wychodzi.


Metalowa ballada „A Reason to Fight” wyróżnia się na tle albumu

Tym utworem szczególnie mnie zaskoczyli. Przed wysłuchaniem „Evolution” wiedziałem, że utwory nie będą za bardzo krzykliwe i ostre, i się tego doczekałem. Jednakże nie spodziewałem się, że zaprezentują tak wybitną piosenkę.

„A Reason to Fight” pokazuje jak świetnym i innowacyjnym zespołem jest Disturbed. Z przyjemnością mogę orzec, że ten utwór jest moją ulubioną kompozycją z „Evolution”. Muzycy dalej mają żywe i młode pomysły. Lubią eksperymentować z dźwiękami i dobrze im to wychodzi.

Genialne riffy objawiają się w „Stronger on Your Own” oraz „Saviour of Nothing”

Zarówno „Stronger on Your Own”, jak i „Saviour of Nothing” posiadają bardzo dobre riffy, ale są strasznie podobne do siebie. Czuję się trochę jakbym słuchał muzyki Pantery. Gdyby ktoś puściłby mi to bez wokalu, to bez zastanowienia wspomniałbym o tym teksańskim zespole. Cała płyta jest bardzo dobra, ale mało różnorodności w przypadku tych dwóch utworów jest widocznym minusem dla „Evolution”. Takich riffów rzeczywiście nie powstydziłby się sam Dimebag Darrell, ale zamiast tego wolałbym coś bardziej w stylu Disturbed.

Disturbed ma to w sobie, że chce ich się słuchać.

Premiera ich albumu zawsze jest ekscytująca. Ta płyta była ciekawa, a jednocześnie trochę nudna. Poprzednie płyty zespołu były bardziej pociągające. Wokal Draimana jest po prostu genialny. Jest to zdecydowanie największa zaleta tej amerykańskiej grupy. Za produkcję odpowiadał Kevin Churko, który posiada duże doświadczenie ze współpracy z m.in. Ozzym Osbournem, Slashem czy Five Finger Death Punch. Jeszcze przed wydaniem albumu wiadomo było, że spektakularnej klapy nie będzie, ale moje oczekiwania były większe.

Disturbed nie muszą niczego udowadniać

Mamy do czynienia z zespołem z dużym doświadczeniem, który udowadniał swój talent wielokrotnie. Tego typu płyta nie była koniecznie potrzebna, ale dobrze, że jest. Da się tego słuchać. „Evolution” jest albumem, który ma swoje zalety, ale również wady. Riffy są dobre, ale równocześnie trochę wieje nudą. Jedyną rzeczą, do której nie mam żadnych zastrzeżeń jest śpiew Davida Draimana. Partie perkusyjne są na wysokim poziomie. Siódmy album w dyskografii Disturbed jest trochę poniżej moich oczekiwań, ale dalej uważam, że jest dobry.

Co dalej z Disturbed?

Wierzę, że amerykańska formacja wciąż będzie nagrywać kompozycje, które znajdą się w kanonie heavy metalu. Disturbed jeszcze niejeden raz sprawi, że o nich usłyszymy. Ja osobiście z niecierpliwością czekam na ogłoszenie koncertu w Polsce. Z przyjemnością zobaczyłbym Draimana na scenie wraz z resztą zespołu.

Disturbed - "Evolution", 2018
Disturbed – “Evolution”, 2018

Lista utworów:

1. Are You Ready
2. No More
3. A Reason to Fight
4. In Another Time
5. Stronger on Your Own
6. Hold On to Memories
7. Saviour of Nothing
8. Watch You Burn
9. The Best Ones Lie
10. Already Gone

Podobne artykuły

Recenzja: Iron Maiden – The Book Of Souls

Tomasz Koza

Recenzja płyty Ministry – Amerikkkant. Donald Trump może spać spokojnie.

Szymon Grzybowski

Recenzja: Children Of Bodom – Halo Of Blood

Tomasz Koza

Zostaw komentarz