RECENZJE

Recenzja: Mastodon – Once More ‘Round The Sun

„Leviathan” był przełomowy. „Blood Mountain” ostatecznie dowiódł, iż Mastodon to zespół nietuzinkowy i nie bez powodu cieszący się estymą na eksperymentalnym, metalowym poletku. Później pojawił się ciut przekombinowany „Crack The Skye”. Przyznam szczerze, że miałem problemy z przyswojeniem tamtego krążka. Rok 2011 to natomiast redefinicja brzmienia Mastodon. Ekipa z Atlanty postawiła na prostsze, przebojowe rozwiązania, sprytnie doprawione sznytem znanym z pierwszych płyt. „Once More ‘Round The Sun” to kolejny krok na obranej przed trzema laty drodze.

Niezbyt długie (czas trwania płyty to pięćdziesiąt cztery minuty, ale niewiele kompozycji trwa więcej niż pięć minut) kompozycje. Przebojowe riffy, połamane rytmy, wspaniałe melodie, charakterystyczny wokal. Eksperymenty? Ukłon w stronę starszych propozycji? Już sam początek płyty daje nam do zrozumienia, żeMastodon nie zapomniał o swojej przeszłości. „Tread Lightly” to świetna kompozycja, stanowiąca pomost między dawnym brzmieniem, a nowoczesną przebojowością. Refren pozostaje w pamięci na bardzo długo. Trochę ciężaru przynosi singlowy „High Road”, charakteryzujący się przyjemnym dla ucha „piachem” gitar w riffie wiodącym. Wolniej jest w „Chimes At Midnight” (początek tej kompozycji przywodzi mi na myśl „The Satanist”Behemotha!), melodyjnie i „rammsteinowo” robi się w „Feast Your Eyes” – motoryka tej kompozycji przypomina mi „Mein Land” Niemców. Eksperymentalny Mastodon objawia się w pokręconym i zakończonym świetnym skandowaniem „Aunt Lisa”. Kwintesencję przebojowości znajdziemy natomiast w utworze tytułowym i w „The Motherload”. Każdy utwór jest inny, barwny, pełen smaczków. A nad całością unosi się specyficzny, „mastodonowy” duch, spajający jedenaście kompozycji w perełkę o nazwie „Once More ‘Round The Sun”.

Trochę brudne, skondensowane brzmienie. Specyficzna maniera wokalna, przyjemne solówki. I podbity bas. To znaki szczególne najnowszej płyty Mastodon. Do tego wspaniała oprawa graficzna. Myślałem, że Amerykanie nie przebiją świetnego „The Hunter”. Myliłem się. I mam kolejnego faworyta w drodze po nagrodę za krążek roku.

f619ec99191cbb4550340743a36b534f-1000x1000x1-kopiaTrack lista:

01. Tread Lightly
02. The Motherload
03. High Road
04. Once More ‘Round The Sun
05. Chimes At Midnight
06. Asleep In The Deep
07. Feast Your Eyes
08. Aunt Lisa
09. Ember City
10. Halloween
11. Diamond In The Witch House

 

 

 

Autor: Tomasz Kulig

Rok publikacji: 2014

Podobne artykuły

Recenzja: Sawblade – Reminiscence

Tomasz Koza

Recenzja: Revamp – Wild Card

Tomasz Koza

No tak średnio, bym powiedział… Slash – „Living the Dream” recenzja

Szymon Grzybowski

Zostaw komentarz