RECENZJE

Recenzja: Septicflesh – Titan

Septicflesh to dla mnie zespół szczególny. Nie tylko dlatego, że ich specyficzny, surowy i bezkompromisowy death metal jest delikatnie doprawiony orkiestracjami, chóralnym śpiewem i antycznym klimatem, które bardzo mi pasują, ale i ze względu na to, że tekst dotyczący ich poprzedniego krążka – „The Great Mass” był jednym z pierwszych napisanych przeze mnie dla metalnews.pl. Minęły trzy lata, a Grecy powracają z nowym materiałem. „Titan”, czyli dziewiąty krążek składu z Aten.

„War In Heaven” nie pozostawia złudzeń. Septicflesh wrócił i ma się dobrze. Wolny, majestatyczny, zabarwiony wszystkimi znakami szczególnymi, charakteryzującymi twórczość greckiej kapeli. Pojawia się więc orkiestra, patetyczny riff i specyficzny wokal Sotirisa Vayenasa. Szybciej i jeszcze bardziej „klasycznie” (klawesyn!) robi się w „Order Of Dracul” – pierwszym singlu, promującym „Titan”. Świetnym utworem jest ponadto nieco spokojniejszy, dostojny „Prometheus”, w którym świetną rolę pełni chór. Podobnie „Confessions Of A Serial Killer”, w którym zastosowanie specjalnej aparatury (theremin/eterofon?) pomogło uzyskać nawiedzone brzmienie, przepełnione quasi-jękami i jakby zawodzeniem duchów. Trzeba przyznać, iż Septicflesh bardziej niż kiedykolwiek postawili w „Titan” na klimat. Nawet słabszy „Burn” ma w sobie coś niepokojącego – transowo powtarzane słowo „burn” po czasie może wywołać ciarki.

Surowe brzmienie, dużo orkiestracji, świetne zastosowanie chóru. „Titan” to zdecydowanie solidna rzecz. Może, nie lepsza niż „The Great Mass”, ale z pewnością prezentująca zbliżony poziom. Bardzo wysoki poziom.

septicflesh-titan-duzeTrack lista:

01. War In Heaven
02. Burn
03. Order Of Dracul
04. Prototype
05. Dogma
06. Prometheus
07. Titan
08. Confession Of A Serial Killer
09. Ground Zero
10. The First Immortal

 

 

 

Autor: Tomasz Kulig

Rok publikacji: 2014

Podobne artykuły

Recenzja: Napalm Death – Apex Predator – Easy Meat

Tomasz Koza

Yyy… co? – recenzja Psychotropic Transcendental “…lun yolina un yolina thu Dar-davogh…”

Paweł Kurczonek

Recenzja: Anthrax – Worship Music

Kinga Parapura

Zostaw komentarz