Image default
RECENZJE

Nieboskie (arcy)dzieło – recenzja Gorycz “Piach”

Intro

W oczekiwaniu na nową płytę Non Opus Dei dostaliśmy debiutancki album grupy Gorycz. Czemu wspominam Non Opus Dei? Ponieważ połowę składu Goryczy stanowią członkowie tego zespołu. I to słychać w muzyce Goryczy bardzo wyraźnie. Gdyby ktoś mi powiedział, że “Piach” to nowy krążek NOD, nie miałbym powodów, by zakładać, że jest inaczej. Czy to źle? Ależ skąd.

O pierwszym wrażeniu

Największą zaletą debiutu Goryczy jest jego spójność. Już patrząc na minimalistyczną, ale niezwykle sugestywną okładkę, wiadomo jakiej zawartości się spodziewać. Muzyka na “Piachu” jest surowa, ponura i na swój sposób (tak jak okładka) minimalistyczna.

Płyta jest krótka i zwarta. Nie ma tu zbędnych wypełniaczy nagranych tylko po to, by zapełnić krążek. Nie ma tu klawiszowych zapchajdziur, nazywanych zwykle z braku lepszego pomysłu, “Intro” i “Outro”. Kompozycje nie są co prawda zbyt skomplikowane, ale każdy utwór jest starannie dopracowany. “Piach” to płyta przemyślana pod każdym względem.

O utworach na płycie “Piach”

Płytę rozpoczyna utwór “Ziemia”, monotonnym rytmem perkusji, kojarzącym się z otwarciem krążka “Księżyc Milczy Luty” Furii, a ociekający jadem wokal wypluwa nieśpiesznie kolejne słowa. Całość brzmi, jak swobodna improwizacja, która stopniowo rozwija się w pełnoprawną kompozycję.

Beznadzieja, gorycz, fatalizm wylewają się z każdego dźwięku i każdego słowa na płycie. W utworze “Czarna Ciecz” słyszymy:

“Toczy się twarz po zgliszczach miast (…)
i patrzy martwym okiem na świat”

Tekst podparty jest bardzo oszczędną pracą gitar, które brzmią tu, jak dodane od niechcenia. Brak tu jakiejkolwiek subtelności czy ozdobników. To zresztą cecha charakterystyczna dla całej płyty. Muzyka przytłacza surowością i swego rodzaju monotonią (pod żadnym pozorem nie mylić z nudą!)

Agresywny “Ciżba wyje” wyróżnia się świetną pracą perkusji Wojciecha Błaszkowskiego, w połowie utworu rytm staje się połamany i dziwaczny, by nagle zaskakująco załamać się i wyciszyć. „Piach” to bardzo równa płyta, ale gdybym miał wyróżnić swojego faworyta, to byłby to właśnie „Ciżba wyje”.

Płytę zamyka udostępniony jakiś czas temu utwór “Gorycz”.

Najdłuższa na płycie kompozycja ze swoim wyjątkowym, przepełnionym (nomen omen) goryczą, tekstem, stanowi doskonałe podsumowanie tej posępnej płyty:

“zstępuje gorycz, ofiarna modlitw królowa
i ziemi tej oblicze zszarga od nowa
zawsze cierpienie bliźniego cieszy czymś ludzkie oczy
ktokolwiek patrzy i gdzie”

O stronie koncepcyjnej

Znacie ten dowcip? W Norwegii zaginął kolejny zespół black metalowy. Ostatni raz widziano ich, gdy wchodzili z pochodniami do lasu, by wykonać sesję zdjęciową.

Zespoły takie, jak Gorycz dowodzą, że można grać black metal bez tej sztampowej, wyświechtanej otoczki. Wybaczcie, ale trve-kvlt-norsk-pagan-satan-black metalowa estetyka, z pierdyliardem poodwracanych krzyży, pentagramami, krwią i resztą bzdur, z całym jej nadęciem i powagą, nieustannie mnie śmieszy. Mnóstwo zespołów w swoim dążeniu do ekstremy przekroczyło granicę, za którą stało się swoją własną karykaturą. Dlatego ogromnie doceniam Gorycz za to, że zostawiają tę sztampę za sobą. Za to, że teksty ich utworów to coś więcej, niż “satan is krieg”, a sesja zdjęciowa wykracza poza pokazanie paru gości w kapturach, z pochodniami, na tle kaplicy, czy w innym lesie.

Outro

“Piach” to nie jest łatwa, ani ładna płyta. Nie wpada w ucho “od pierwszego wejrzenia”. Zdaję sobie również sprawę, że nie dotrze do każdego. Ale warto poświęcić jej więcej uwagi. Odwdzięczy się niezwykłym, niepokojącym klimatem i intrygującymi tekstami. Być może Cię zmęczy, być może zachwyci, być może przytłoczy. Tak czy inaczej, nie przejdziesz obok niej obojętnie.

Gorycz - "Piach", 2018
Gorycz – “Piach”, 2018

Lista utworów:

1. Ziemia
2. Czarna ciecz
3. Ciżba wyje
4. Lament
5. Strach na ludzi
6. Gorycz

Podobne artykuły

Recenzja: Sabaton – Heroes

Tomasz Koza

Recenzja: Iggy Pop: Post Pop Depression

Tomasz Koza

Recenzja: In Twilight’s Embrace – Vanitas

Michał Bentyn

Zostaw komentarz