Recenzja: Obscure Sphinx – Void Mother

Jesienny klimat, przynajmniej dla mnie, nie sprzyja odkrywaniu nowych dźwięków i przeżywaniu wspaniałych muzycznych doznań. Ostatnie miesiące roku w głównej mierze większość z nas spędza na tworzeniu zestawień ulubionych płyt i oczekiwaniu na nowe wydawnictwa w nadchodzącym roku.

Nic nie wskazywało by w moim przypadku cokolwiek miało zmienić ten stan rzeczy. Kilka miesięcy temu dowiedziałem się, że Obscure Sphinx będzie supportował Behemotha w Gdańsku, więc nie pozostało mi nic innego jak tylko przesłuchać singlowy “Lunar Caustic”. Wszechobecny mrok, miażdzące gitary, rozbudowana kompozycja i zdzierająca gardło wokalistka to w wielkim skrócie to czego możecie spodziewać się po warszawskiej formacji Obscure Sphinx.

W wielkim skrócie, bowiem “Void Mother” mimo tytułu i braku książeczki z tekstami, nadrabia zawartością muzyczną, która za każdym razem odkrywa kolejne karty w swojej bogatej talii. Nie znajdziemy tu niczego nieprzemyślanego. Żaden riff nie został wciśnięty na siłę i mimo, że dla mniej wprawionego słuchacza 67 minut będzie stanowiło przeszkodę nie do pokonania, warto dać tej płycie szansę. Dźwięki serwowane przez Warszawiaków najlepiej smakują konsumowane wieczorową porą np. tuż przed snem bądź w czasie jazdy samochodem mijając oświetlone ulice Waszego miasta.

Jeśli miałbym wyróżnić jakieś poszczególne utwory to na uwagę zasługuje z pewnością mocarny, wcześniej wspomniany “Lunar Caustic”, a także 11-minutowy “Waiting For The Bodies Down The River Floating”, w którym ciężar gitar i miażdzący bas doskonale współgrają zarówno z delikatnym śpiewiem jak i z jej bardziej ekstremalnym wokalem. Ciekawy jest również “Nasciturus”, który mniej więcej w środkowej części nabiera rozpędu by zwolnić i przenieść nas w inny wymiar, by po chwili znowu dołożyć do pieca. Tak naprawdę ciężko jest mi wybrać faworyta, ponieważ kompozycje sprawiają wrażenie jakby były połączone spajającą klamrą, dzięki której album stanowi jedną całość.

Nowy album Obscure Sphinx jest dla mnie wielkim zaskoczeniem, ponieważ nie spodziewałem się bym pod koniec roku usłyszał jeszcze coś co przykuje moją uwagę na dłuższy czas. Łyżką dziegciu w beczce miodu może być niestety długość krążka, która pewnie odstraszy część metalowej społeczności. Jednak moim zdaniem to co możemy usłyszeć na “Void Mother” doskonale oddaje otaczającą nas pochmurną i deszczową rzeczywistość i z pewnością sprawdzi się podczas długich jesiennych i zimowych wieczorów.

a2477559504_5Track lista:

01. Lunar Caustic
02. Velorio
03. Waiting for the Bodies Down the River Floating
04. Feverish
05. Nasciturus
06. Meredith
07. Decimation
08. Void
09. The Presence of Goddess

 

 

 

 

Autor: Dawid Makowski

Rok publikacji: 2013

 

  • Ocena autora:
4
Sending
User Review
0 (0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *