Strona główna » Recenzja: Sabaton – Heroes
RECENZJE

Recenzja: Sabaton – Heroes

Sabaton nie lubi długich przerw pomiędzy kolejnymi albumami, fani zaś nie znoszą na nie za długo czekać. Również od czasów “The Art of War” Szwedzi specjalizują się w “wiosennej ofensywie”, dzięki której z każdego nowego materiału możemy cieszyć się już w maju. Nie muszę chyba szerzej przedstawiać zespołu – powiem tylko, że na nowym krążku przyszedł czas na historie bohaterów II WŚ. Oczywiście wśród nich nie mogło zabraknąć także polskiego akcentu w postaci “Inmate 4859”, mówiącego o rotmistrzu Witoldzie Pileckim. O tym jednak później. Na wstępie napiszę jeszcze tylko, że byłem dosyć zawiedziony powrotem zespołu na stare śmieci w kontekście tematyki utworów, ponieważ uważam “Carolus Rex” za bardzo udany eksperyment, który wzmógł na takowe apetyt. Na razie jednak będę musiał obejść się ze smakiem.

Przyznam się szczerze, że miałem spory problem z “Heroes” już od pierwszego przesłuchania, ponieważ większość utworów brzmiała jak odrzuty z “Coat of Arms”, zresztą część nawet do teraz. Nic w tym w sumie dziwnego skoro z wywiadów możemy dowiedzieć się, że pomysły na niektóre z nich pojawiły się już kilka lat temu. To najkrótszy Sabaton jakiego mieliśmy okazję posłuchać – 37 minut mija bardzo szybko i pozostawia spory niedosyt. Jadąc od początku natrafiamy na “Night Witches”, kawałek o pułku bombowców pilotowanych tylko przez płeć piękną, jednak za nic świecie nie jest delikatny. Broden nie zapomniał jak robi się otwieracze – potężne wejście, prosty aczkolwiek dobry refren oraz zawrotne solo. Swoją drogą muszę przyznać, że te ostatnie na “Heroes” są o wiele bardziej widoczne (“No Bullets Fly”, “Soldier of 3 Armies”, “Resist and Bite”), czego można tylko zespołowi pogratulować. Stylistyka utworów jest przeróżna – od petard w stylu wyżej wymienionego “Night Witches” do spokojnych ballad jak “Hearts of Iron” – nigdy jednak nie wychodzi poza dobrze znaną power metalową konwencję. Ciekawą nowinką jest natomiast “Ballad of Bull”. Będąc na koncertach zespołu dało się zauważyć, że Joakim Broden lubi grać na klawiszach, czego wyrazem było jego wykonanie “The Hammer Has Fallen”. Na “Heroes” zrobił krok dalej i nagrał chyba pierwszą stuprocentową balladę w historii zespołu. Warto też zatrzymać się przy “Inmate 4859”, który mimo że przypadł mi najmniej do gustu ze wszystkich 3 utworów dedykowanych Polakom, to jednak przez swoją monumentalność i przykuwający uwagę refren jest jednym z mocniejszych filarów nowego Sabaton. Takowym jest także “Soldier of 3 Armies”, bo choć riff ten słyszałem już chyba z tysiąc razy, to i tak słucha się go znów z dużą przyjemnością. Poza tym, fani znajdą tu wszystko za co tak ukochali zespół – trzymające się głowy refreny, skoczne przejścia czy wstawki wyśpiewywane po łacinie.

Płyta ma jednak widoczne minusy. Na pewno największym z nich jest brak dobrego zakończenia w postaci “Hearts of Iron”, który jest zwyczajnie przeciętny a jego przejście brzmi jak melodyjki z otwieranych kartek, które dawało się na urodziny, komunię czy tym podobne okoliczności. Inne kawałki również niezbyt wybijają się ponad przeciętną, na przykład “To Hell and Back”, który osobiście drażni mnie swoim westernowskim stylem. Również “Smoking Snakes” mimo udanej solówki, jest dla mnie dosyć bezpłciowy.

Rozważania zawarte w poprzednim akapicie każą mi zastanowić się nad tym czy nowe dzieło Sabaton nie za szybko ujrzało światło dzienne. Może inaczej – czy płyta nie powinna pojawić się po “Coat of Arms” a przed “Carolus Rex”? Wtedy nie miałbym z nią takiego problemu, ponieważ ,,Heroes’’ pomimo wielu przebłysków po prostu nie powala. Jest solidna, ale brakuje jej tego “czegoś” – choćby udanej końcówki. Zespół zrobił dwa kroki do przodu kiedy zdecydował się stworzyć krążek o historii swojego kraju, teraz jednak cofa się o trzy. Mam jednak nadzieję, że to chwilowa obniżka formy i panowie wrócą za dwa lub trzy lata gotowi na nową “ofensywę”, która zmiecie nas wszystkich. Tego życzę im jak i wszystkim fanom.

sabaton-heroes-duzeTrack lista:

01. Night Witches
02. No Bullets Fly
03. Smoking Snakes
04. Inmate 4859
05. To Hell and Back
06. The Ballad of Bull
07. Resist and Bite
08. Soldier of 3 Armies
09. Far from the Fame
10. Hearts of Iron

 

 

 

Autor: Marcin Czarnecki

Rok publikacji: 2014

Podobne artykuły

Recenzja: Trivium – Vengeance Falls

Tomasz Koza

Recenzja: Frontside – Sprawa Jest Osobista

Tomasz Koza

Powrót w dobrym stylu – recenzja Oomph! “Ritual”

Paweł Kurczonek

Rzemiosło, ale nie sztuka – recenzja „Slaves of the Shadow Realm” Legion of the Damned

Szymon Grzybowski

Recenzja: Children of Bodom – Relentless, Reckless Forever

Redakcja

Nieoszlifowany diament – recenzja Diamond Head „The Coffin Train”

Bartłomiej Pasiak

1 komentarz

Anonim 28 września 2017 at 21:49

Visitor Rating: 3 Stars

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!