Image default
RECENZJE

Zgodnie z rytuałem Soulfly nie zawodzi – recenzja „Ritual”

Soulfly to solidna firma. Nową porcję muzyki dostarcza z godną podziwu regularnością, a dodatkowo nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. W tym miejscu mógłbym wystawić 7/10 i skończyć recenzję najnowszego dzieła Maxa Cavalery i spółki, czyli „Ritual”. Byłbym jednak nieuczciwy, gdybym nie odnotował kilku smaczków, które znalazły się na tym krążku. Nie są to może wielkie odstępstwa od “soulflyowej” normy, ale zdecydowanie warto je podkreślić.

Uwagę zwracają przede wszystkim utwory, do których nagrania zaproszono gości.

W „Dead Behind The Eyes” udziela się Randy Blythe z Lamb of God, a w „Under Rapture” Ross Dolan z legendarnej deathowej załogi Immolation. Słychać wyraźnie, że obaj wokaliści odcisnęli piętno na tych kawałkach, a nie jedynie odśpiewali swoje i poszli do domu. Zwłaszcza Dolan sprawił, że Soulfly zabrzmiał jak najprawdziwszy, rasowy death metal. Tak ciężko Soulfly chyba jeszcze nie grał.

Ze swojej roli świetnie wywiązał się również Blythe, który każdemu kawałkowi nadaje odhumanizowanego, niemal robotycznego charakteru. Utwór „Dead Behind The Eyes” jest dodatkowo okraszony naprawdę świetną, wielowątkową i wielowymiarową solówką. To jeden z najlepszych numerów na płycie.

Ciekawie skonstruowany jest także „Demonized”, który łączy w sobie delikatny, akustyczny wstęp, z solidną młócką w stylu Soulfly z pierwiastkiem… black metalu. Kilka riffów, a także skrzekliwy wokal Maxa, który pojawia się w pewny momencie numeru, spokojnie mogłyby zmylić niejednego słuchacza. Połączenie groove’u z blackiem daje zdecydowanie bardzo ciekawy efekt.

„Feedback!” to z kolei numer, który z powodzeniem mógłby znaleźć się na każdej płycie… Motörhead.

Rock’n’rollowy i mocno przebojowy riff wyraźnie odcina się od ciężaru, który serwowany jest w innych kawałkach. Mocniejsze uderzenie następuje w refrenie, ale cały kawałek jest wyraźnie lżejszy. W Radiu Eska pewnie go nie usłyszymy, ale jeśli ktoś uprze się, żeby puścić Soulfly na imprezie, będzie jak znalazł.

Album zamyka instrumentalne „Soulfly XI”.

Nie jest to jednak – jak można by się spodziewać – kawałek w stylu etnicznym. Trudno go jednoznacznie skategoryzować. Początkowy riff brzmi wręcz jak plagiat „One” Metalliki. Później na pierwszy plan wysuwa się gitara akustyczna, a następnie… saksofon, z solówką na tym instrumencie włącznie! Bardzo dziwny, ale jednocześnie hipnotyzujący i wciągający twór. Można go uznać za chwilę wyciszenia po 40 minutach konkretnego łupnięcia.

Pozostałe kawałki na “Ritual” to esencja z twórczości Soulfly.

Każdy, kto słuchał albumów tej kapeli, wie czego się można po nich spodziewać. I należy to stwierdzenie traktować jako komplement. Jest więc ciężko, ale stylowo, dużo szarpanych riffów, przy których aż prosi się o konkretny headbangig.

Soulfly - Ritual, 2018
Soulfly – Ritual, 2018

Tracklista:

1. Ritual
2. Dead Behind The Eyes
3. The Summoning
4. Evil Empowered
5. Under Rapture
6. Demonized
7. Blood On The Street
8. Bite The Bullet
9. Feedback!
10. Soulfly XI

Podobne artykuły

Recenzja: Ghost – Infestissumam

Tomasz Koza

Recenzja: Fleshgod Apocalypse – Labirynth

Tomasz Koza

Recenzja: Kvelertak – Meir

Tomasz Koza

Zostaw komentarz