RELACJE

Relacja: Frontside w Częstochowie

Ciepły czerwcowy dzionek już od rana zapowiadał masę atrakcji. Na koncertach Frontside – naszej czołowej gwiazdy sceny metalcore – byłem uprzednio już dwa razy, toteż wiedziałem co za trzecim spotkać mnie może. Z wypiekami na mordce zaszedłem zatem na godzinę 18 pod Galerię Teatr From Poland – klub który przejął schedę w Częstochowie, po nieodżałowanej dla metali Utopii – by czekać na kumpla, i przede wszystkim na gig.

Jeszcze podczas rozkładania sprzętu załoga FS chodziła przed i w lokalu, bez cienia gwiazdorstwa rozmawiając z fanami, rozdając autografy. Nowak i Toma akurat uderzyli w kimę na “backstage”, ale gitarzyści szlajali się wokół non stop, a Auman zwilżał chmielnym balsamem gardło swe przed występem. Sam zaciągnąłem na bok na chwilę Demona na niemal przyjacielską pogawędkę. Co udowadnia, że muzycy sosnowieckiej ekipy to normalni, wyluzowani goście, dla których muzyka, którą grają to sposób na spędzanie wolnego czasu.

Po ponad godzinnej obsuwie (lokalny standard dla klubowych koncertów), zaczął się horror w postaci supportu. Słowo “horror” to klucz do opisania tego co nastąpiło… Nie wiem, kto ich nagłaśniał, ale pieniędzy wziąć za to nie miał prawa. Z głośników dobywał się jeden wielki soniczny bełkot, w którym niemożliwym do wychwycenia było cokolwiek oprócz łubu-dubu (ponoć był wokal i druga gitara…). Chłopcy z Dual-Coma pomęczyli się ok. 40 minut, po czym zeszli ze sceny, dając odpocząć moim krwawiącym uszom, jeszcze chwila przerwy i zaczęło się to, na co wszyscy czekali.

Muzycy Frontside w tak zwanym międzyczasie przeoblekli się w stroje sceniczne (co ciekawe, oprócz Aumana… Widziałem jego zdjęcia z koncertu sprzed dnia, i był w tej samej koszulce. Co było widać pod jego pachami w postaci białych plam od potu. Fuj!), przebili się przez tłum i wystartowali. Zaczęli bardzo niespodziewanie. Wszak gig odbył się w ramach promocji ich najnowszej płyty – czyli “Teorii Konspiracji” – tymczasem rozpoczęli od “Drogi Krzyżowej”. Już po chwili zrobiło się jednak bardziej znajomo. Drugi w kolejce “Apokalipsa Trwa” i każdy już był kupiony.

Od tego momentu wszystko zlepiło mi się w jeden fantastyczny i stanowczo za krótki festiwal headbangingu. Pamiętam, że chłopaki zaserwowali (wszystko już brzmiało jak trzeba, ufff) fanom w Teatr From Poland (miejsce koncertu – dop. red.) “Brzemię Piekła”, “Wspomnienia jak Relikwie”, “Zapalnik”, “Świat Tyranów”, “Naszym Przeznaczeniem jest Płonąć”, “Bóg Stworzył Szatana”, “Moja deklaracja płonie”, “Spłoniesz w piekle”, “Stąd do przeszłości”, “Moje Ostatnie Tchnienie”, “Martwe Serca” i “Nie ma Chwały bez Cierpienia”, ale w jakiej kolejności, nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Na uwagę zasługuje fakt, iż podczas “Bóg Stworzył Szatana” na scenę wpadła grupka maniaków, i wyrwawszy Aumanowi mikrofon ryczała kolektywnie bluźnierczy refren tego songu (heh, no ja też tam byłem). Daron, który ostatnio bawi się w wirtuozerskie sola dwa razy pomylił się, we wspomnianych partiach (a jak się przy tym krzywił ;)). Z wszystkich muzyków najbardziej aktywny był Demon, który miotał się ze swoją gitarą po całym zajmowanym przez siebie małym obszarze sceny.

Co zwróciło moją uwagę, to naprawdę skromna frekwencja na koncercie. Nie podejmę się oceny ile osób było na gigu, ale do 100 brakowało wiele… Co dziwne, bo FS to uznana marka na lokalnym podwórku… A i Ci co przyszli, byli niekiedy dość przypadkowi (średnia wieku ok.16 lat. A jeden z młodzieńców, obowiązkowo w koszulce Kata, nie omieszkał ocenić, iż z moim kumplem jesteśmy “pseudo-metalami” lol).Było nie było, Ci co przybyli bawili się nieźle. Frontside znów udowodniło, że jak nikt inny wiedzą jak skopać tyłki na żywo, jak rozruszać publikę. Niech dowodem na to będzie, że przez tydzień po tym wydarzeniu nie mogłem szyją ruszać, a zazwyczaj na koncertach jestem statystą. Ave Frontisde!

Częstochowa, 07.06.2009
autor: Grzegorz Żurek

Podobne artykuły

Relacja: Hunter, Gdynia 24.03.2013

Tomasz Koza

Relacja: Behemoth, Batushka, Imperator, Bölzer, Untervoid – Warszawa, 14.12.2018

Dominika Kudła

Ogień w kotle czarownic – relacja z koncertu Rammstein, Chorzów 24 lipca

Mateusz Lip

Zostaw komentarz