Strona główna » Początek epidemii – 35. rocznica debiutu Anthrax – „Fistful of Metal”
SPECJALNE

Początek epidemii – 35. rocznica debiutu Anthrax – „Fistful of Metal”


„Fistful of Metal”, czyli debiutancki krążek Anthrax już w momencie premiery, czyli 28 stycznia 1984 roku budził kontrowersje gatunkowe. Z jednej strony żadna inna kapela nie „cięła” metalu tak szybko i tak ostro swoimi gitarami, jak Scott Ian i spółka, żadna inna nie oferowała też tak wściekłych riffów. Z drugiej strony nawiązań do muzyki lat 70. z nieszczęsnym coverem Alice’a Coopera, było tam zdecydowanie więcej niż w innych zespołach, które swoją muzykę określały jako ekstremalny metal. Jak więc doszło do tego, że Anthrax jest zaliczany do „Wielkiej Czwórki Thrashu”? Oto historia powstania debiutanckiego krążka tej kapeli!

Anthrax to Scott Ian – dziś to stwierdzenie przyjmowane jest za oczywiste.

Jednak w początkowych etapach działalności takie nie było. Kapela miała bowiem dwóch ojców-założycieli. Obok wspomnianego Iana był też jego kolega ze szkolnej ławy – Dan Liker. Anthrax założyli w 1981 roku. Zespół przez dość długi czas cierpiał na typową dolegliwość młodych kapel, czyli niestałość składu. Zanim zespół wszedł do studia i zaczął rejestrować swój debiutancki album, przez jego skład przeszło aż 15 muzyków. Niektórzy tak szybko, jak się pojawiali, tak szybko znikali. Inni pojawiali się na pierwszych nagraniach demo, ale ostatecznie również odchodzili.


To wtedy Ian okazał się prawdziwym liderem.

Bez dwóch zdań tylko jego determinacja sprawiła, że Anthrax w ogóle funkcjonował, a później osiągnął sukces. Było to szczególnie widoczne podczas nagrywania drugiego dema w pierwszej połowie 1983 roku. Skład był tam już w miarę wykrystalizowany. Obok Iana i Likera, który przejął rolę basisty, w zespole byli – Neil Turbin (wokal), Dan Spitz (gitara) oraz Greg D’Angelo (perkusja), który wyleciał w trakcie nagrań. Jego losy nie potoczyły się jednak bardzo źle, bo w 1984 roku dołączył do hard rockowego White Lion, które było w przededniu osiągnięcia wielkiego sukcesu komercyjnego. Zastąpił go grający w Anthrax do dziś Charlie Benante.

Nagranie było w całości sfinansowane przez Iana, który wyłożył na to 1500 dolarów z własnych oszczędności. O tej sytuacji mówił w swojej biografii „I Am The Man”:

Neil Turbin był skąpym skurwielem, Liker nigdy nie miał pieniędzy, a Spitz nie miał zamiaru ładować kasy w Anthrax”

Produkcją dema zajął się Ross Friedman, znany też jako Ross The Boss – gitarzysta Manowar.

Znalazło się na nim pięć utworów. Nagrania pokazano Jonny’emu Zazuli, który właśnie założył Megaforce Records, a do nagrania płyty pod jego egidą szykowała się Metallica. Jonny Z podszedł do nowej kapeli umiarkowanie entuzjastycznie, ale gdy tylko przesłuchał demo, od razu zaproponował kontrakt płytowy. Wtedy też muzycy Anthrax i Metalliki mogli się bliżej poznać i zaprzyjaźnić. To między innymi Scott Ian pożyczył Metallice sprzęt muzyczny na trasę koncertową, po tym jak skradziono im cały dobytek. Efektem tego było powstanie utworu „Fade to Black”.

Anthrax do nagrywania przystąpił jesienią 1983 roku.

Budżet na rejestrację nie był okazały, ale wedle relacji Iana materiał był w pełni gotowy i opanowany, a zespół dobrze poradził sobie w studiu – poprawek było niewiele, najczęściej wystarczyły 2-3 razy, aby utwór został zarejestrowany. W międzyczasie thrashowa machina rozpędzała się – w grudniu 1983 roku debiutował bowiem Slayer.

“Fistful of Metal” ukazał się na rynku pod koniec stycznia 1984 roku – recenzje były umiarkowane.

Zespół doceniano za dobre brzmienie, co wówczas było ewenementem, bo nikt nie umiał jeszcze przekazać mocy takiej muzyki. Produkcja i dziś nie powinna budzić żadnych zastrzeżeń. Podkreślano także szalone tempa riffów i utworów.

Wśród zarzutów słychać było jednak głosy o braku oryginalności i o tym, że Anthrax to tak naprawdę coverband Judas Priest. Było w tym trochę racji, bo sam Scott Ian przyznawał, że wszyscy w jego formacji zafascynowani byli wtedy brzmieniem kapel takich jak Judas Priest, Iron Maiden, Motörhead, Accept czy Scorpions i faktycznie słychać to na „Fistful of Metal”.

Wielu recenzentów krytykowało także okładkę, którą określano jako obrzydliwą. Dziś też trudno ocenić ją pozytywnie, ale nie z wyżej wymienionego powodu, bo w międzyczasie swoje płyty wydało na przykład Cannibal Corpse. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że okładka jest raczej śmieszna niż straszna.

Dyskusyjna była też kwestia umieszczenia na płycie coveru. „I’m Eighteen”.

To utwór z repertuaru Alice’a Coopera, który pojawił się na płycie „Love It To Death” (1971). Była to inicjatywa wydawcy, który chciał podnieść komercyjną wartość „Fistful of Metal”. Myślał, że kawałek osiągnie taką popularność, jak inny cover z lat 70., który święcił wówczas popularność, czyli „Cum On Feel The Noize” z repertuaru Slade, które nagrał zespół Quiet Riot.

Gorącym przeciwnikiem umieszczenia tego numeru na płycie był Ian, ale w ostatecznym rozrachunku nie mógł odmówić. Swoistym rodzajem buntu, był fakt, że nie nagrał swojej partii gitary do tego utworu – zrobił to za niego Dan Spitz. Jest to jedyny utwór w historii Anthrax, w którym choćby jednego dźwięku nie zagrał Scott Ian.

Dziś debiut Anthrax trudno jednoznacznie zaklasyfikować jako thrash metal.

Była to bowiem jednak muzyka inna niż ta, którą na swoich premierowych wydawnictwach zaprezentowały Slayer czy Metallica. Na taki odbiór wpływ ma przede wszystkim wokal Neila Turbina. Ten jest bardziej szlachetny niż zadziorny, często wpada też w bardzo wysokie rejestry, żeby nie powiedzieć falset i trochę burzy agresywny charakter muzyki. Nie zagrzał on jednak długo miejsca w zespole i został wyrzucony w sierpniu 1984 roku po amerykańskiej trasie Anthrax.

Powodów było wiele – Turbin miał zacząć zbyt mocno rządzić w zespole. To głównie jego decyzją było usunięcie ze składu jednego z założycieli, czyli Dana Likera, którego zastąpi grający do dziś Frank Bello. Pozostali muzycy nie umieli się przez długi czas postawić, ale w końcu wyrzucili despotycznego frontmana. Przez moment wokalistą zespołu został Matt Fallon, który później przez moment próbował swoich sił w Skid Row zanim zespół wydał swoją debiutancką płytę. Dość szybko został jednak usunięty. Zastąpił go Joey Belladona i w ten sposób ostatni element thrash metalowej układanki Anthraxu został znaleziony. Kolejne płyty – „Spreading the Deasese”, „Among the Living” i późniejsze – udowodniły, że Scott Ian wiedział, co chce osiągnąć i z jakimi ludźmi chce to zrobić.

Podobne artykuły

48 lat temu ukazał się debiutancki album Black Sabbath

Szymon Grzybowski

Dlaczego Metallica nagrała Garage Days Re-Revisited? Premiera wznowionej edycji.

Szymon Grzybowski

Jedne z najbardziej zadziwiających riderów kapel metalowych

Tomasz Koza

Łabędzi śpiew glam metalu – 30. rocznica debiutu Skid Row

Szymon Grzybowski

Zgarnij bilet na Metalmanię i pomóż Weronice oraz Bartkowi

Tomasz Koza

To będzie thrash metalowe święto. Testament, Death Angel i Annihilator na dwóch koncertach w Polsce

Albert Markowicz

Zostaw komentarz