SPECJALNE

Przekroczyć kolejną granicę – 25 rocznica wydania „Far Beyond Driven” Pantery

Gigantycznego sukcesu Pantery nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Ich muzyka była nieprzystępna, single nie miały komercyjnego potencjału, a i wizerunkowo chłopaki z Teksasu odbiegali o standardowego obrazu gwiazd rocka. W ich muzyce było jednak coś, co porywało tłumy, a im ciężej i brutalnie grali, tym te tłumy stawały się większe. Najlepszym tego dowodem jest olbrzymia popularność „Far Beyond Driven”, które – trudno sobie to wyobrazić – było jeszcze bardziej wściekłe niż dwa wcześniejsze albumy. Dziś rocznica wydania tego wyjątkowego krążka.

W pierwszej połowie lat 90. Pantera weszła do metalowej ekstraklasy.

Sprzedawała miliony płyt, wyprzedawała koncerty, a jej popularność wykraczała wówczas daleko poza ramy gatunku. Była zjawiskiem i fenomenem. Nic więc dziwnego, że po gigantycznym sukcesie, jakim było nagranie „Vulgar Display of Power” (więcej na temat tego albumu możecie przeczytać pod tym linkiem) oczekiwania wobec następnej płyty był niebotycznie wręcz wysokie.

Najlepiej świadczyć może o tym histeria, która rozpętała się w zasadzie o północy 22 marca 1994 roku, kiedy to album miał swoją premierę. Przez pięć dni po wydaniu albumu zespół jeździł w USA od miasta do miasta i podpisywał w sklepach z muzyką płyty, robił sobie zdjęcia z fanami, a wszystkiemu bacznie przyglądały się kamery MTV, które śledziły wówczas każdy krok muzyków. To był prawdziwie metalowo-medialny cyrk na kółkach – na taką promocję i odzew fanów mogli liczyć wówczas najlepsi (czytaj – najpopularniejsi).

Tak szeroko zakrojona akcja marketingowa przyniosła efekt, a „Far Beyond Driven” wylądowało na pierwszym miejscu najlepiej sprzedających się płyt w Stanach Zjednoczonych. To gigantyczny sukces, biorąc pod uwagę jak bardzo nieprzystępna była muzyka na nowym krążku Pantery. Nie przeszkadzało to jednak fanom szturmować sklepów – już na początku maja 1994 roku „Far Beyond Driven” otrzymało złoty certyfikat, czyli sprzedało się w liczbie 500 tysięcy sztuk.

Z drugiej strony można powiedzieć, że część nabywców kupowało płytę w ciemno, bez czytania żadnych recenzji, bo sprzedaż dość szybko potem wyhamowała i ostatecznie udało się przekroczyć barierę miliona egzemplarzy, ale dopiero w listopadzie 1997 roku. Dokładnie tego samego dnia za milion sprzedanych egzemplarzy platynowym certyfikatem nagrodzono też „Vulgar Display of Power”, które jednak w późniejszych latach sprzedawało się lepiej i do dziś jest jedynym krążkiem Pantery, którego sprzedaż przekroczyła 2 miliony sztuk w USA.

Trudno nie porównywać „Far Beyond Driven” do swojego poprzednika.

Z perspektywy czasu trzeba ocenić, że „Vulgar Display of Power” jest płytą lepszą, ciekawszą i świeższą. „Far Beyond Driven” można natomiast nazwać „tylko” sequelem tego stylu. W żadnym wypadku nie oznacza to, że mamy do czynienia z muzyką wtórną czy powtarzalną. Wręcz przeciwnie – Pantera na „Far Beyond Driven” jeszcze mocniej dokręciła śrubę agresji i wściekłości, a najbardziej hardcore’owi fani właśnie z tego powodu mogą uznać ją za szczytowe osiągnięcie kapeli.


O bezkompromisowości albumu mogą świadczyć też wydane przez zespół single.

Żaden kawałek na krążku nie zdradzał radiowego potencjału, więc trudno było przypuszczać, że któryś z nich stanie się hitem. No może z wyjątkiem coveru Black Sabbath „Planet Caravan”. Pozostałe, czyli „I’m Broken”, „5 Minutes Alone” oraz „Becoming” były esencją metalowego gniewu. Do dwóch pierwszy przygotowano również teledyski, które – pomimo tego, że wizualnie nie były w żaden sposób nowatorskie, ani spektakularne – dość często pojawiały się na antenie MTV.

Do kawałka „I’m Broken” warto wrócić, bo można powiedzieć, że opowiada historie prapoczątków kłótni w zespole i jego ostatecznego rozpadu kilka lat później. Phil Anselmo mówi w niej o swoich zmaganiach z potężnym bólem pleców, z którym borykał się jeszcze przed wydaniem „Far Beyond Driven”. Po wielu badaniach ostatecznie zdiagnozowano u niego zwyrodnieniową chorobę dysku. Wokalista zaczął przyjmować znaczne ilości leków przeciwbólowych i rozkurczowych, które popijał solidną porcją alkoholu, a czasem wszystko to przyprawiał dawką heroiny. Anselmo wspominał, że z jednej strony niezmiernie cieszył go sukces płyty, z drugiej jednak był przerażony, bo oznaczało to kolejne miesiące w trasie – na koncertach, spotkaniach promocyjnych i wywiadach. Nieustanny ból i ciężkie uzależnienie wisiały w powietrzu.

Przewidywania Anselmo okazały się słuszne, a 1994 rok był drugim najintensywniejszym koncertowo rokiem w dziejach Pantery.

Zespół dał w sumie 117 występów. Trasa promująca „Far Beyond Driven” zaczęła się na początku kwietnia 1994 roku i trwała niemal bez przerwy do marca 1995. Dopiero wtedy zespół zrobił sobie kilkumiesięczną przerwę. Tour obfitował w przygody na miarę Pantery – jedna z nich skończyła się w sądzie. Podczas jednego z koncertów Anselmo pobił ochroniarza, który uniemożliwi fanom wtargnięcie na scenę. Aby kontynuować trasę, za wokalistę wpłacono 5 tysięcy dolarów kaucji. W maju 1995 sprawa miała swój finał – Anselmo przeprosił i został skazany na 100 godzin prac społecznych.

Ostatnią ciekawostką o „Far Beyond Driven”, którą warto jeszcze przytoczyć, jest ta, że był to pierwszy album, na którym gitarzystą był… Dimebag Darrell Abbott. Zastąpił on Diamonda Darrella Abbotta. Była to rzecz jasna ta sama osoba, ale to właśnie w 1994 roku nastąpiła zmiana ksywki wybitnego wioślarza.

Płytą „Far Beyond Driven” Pantera przekroczyła kolejne granice i to takie, których jednoczesne przekroczenie wydaje się wręcz niemożliwe. Z jednej strony w swojej muzyce postawiła jeszcze bardziej na wściekłość, gniew i metalową furię. Z drugiej – płyta, którą przygotowali, odniosła największy sukces komercyjny w ich karierze. Jak to możliwe? To po prostu Pantera.

Podobne artykuły

Dlaczego Metallica nagrała Garage Days Re-Revisited? Premiera wznowionej edycji.

Szymon Grzybowski

20. rocznica wydania „Virtual XI” Iron Maiden – czy to najgorsza płyta zespołu?

Szymon Grzybowski

Co z tym basem? – wznowienie „…and Justice For All” z okazji 30-lecia wydania albumu

Szymon Grzybowski

Zostaw komentarz