WYWIADY

„W Polsce bardzo trudno promuje się metal” – wywiad z Bartłomiejem Łonem (Soul Plunder)




Soul Plunder po 10 latach działalności wydał w 2018 roku swój debiutancki krążek „Dreamweavers”. Bartłomiej Łon, wokalista i basista, poświęcił nam trochę czasu i opowiedział jak ewoluował styl zespołu, jak bardzo zmienił się po dołączeniu wokalistki, a także o tym, jak trudno w Polsce promuje się metal i nie ułatwiają tego ani fani, ani bardziej doświadczone zespoły.

Soul Plunder to zespół z już 10-letnim stażem. Dziś określacie swój styl jako melodyjny death metal, ale początki, stylistycznie, były zupełnie inne.

Bartłomiej Łon: Zaczynaliśmy jako 15-letnie dzieciaki i wtedy było to granie typowo garażowe. Pomyśleliśmy, że fajnie by było mieć zespół, więc go założyliśmy. W ciągu kilku lat osoby, którym się to znudziło, odchodziły. Doszły natomiast osoby, którym się chce grać i dokładać do tego pieniądze. Z czasem stwierdziliśmy też, że zmienimy styl. Na początku graliśmy metalcore, można to nawet nazwać metalcore symfoniczny, bo mieliśmy klawiszowca i rozbudowane partie tego instrumentu. Sama muzyka była szybsza i ostrzejsza niż dziś. W ogóle nie było czystych wokali – sam growl i scream. Ćwiczyłem wtedy różne techniki ekstremalnego śpiewu.

Czy kluczowa dla zmiany stylu nie była wokalistka – Beatrycze – która dołączyła do Soul Plunder cztery lat temu? Czy bardzo mocno wpłynęła na to jak gracie?

Bartłomiej Łon: W ogóle nie wpłynęła. Większość utworów, które są na naszej debiutanckiej płycie, to kawałki mające 7-8 lat. Nie zarejestrowaliśmy ich wcześniej głównie ze względów organizacyjnych. Kiedy dołączyła do nas Beatrycze, wystarczyło delikatne przearanżowanie, żeby te utwory kleiły się do jej wokalu.

Jak doszło do tej współpracy? Od razu wiedzieliście, że szukacie wokalistki?

Bartłomiej Łon: Nie dawałem sobie rady jednocześnie grać na basie, robić te wszystkie techniki ekstremalne wokalu i jeszcze śpiewać czysto, żeby to brzmiało dobrze. Na początku szukaliśmy wokalisty, który docelowo będzie śpiewał tylko czysto, ale nie mogliśmy nikogo znaleźć. Jesteśmy z Kielc. Nie znajduje się tutaj zbyt duże grono amatorów takiej muzyki, więc chociażby z tego powodu było to trudne. W tamtym czasie często odwiedzałem portal rockmetal.pl i raz pojawiło się tam ogłoszenie, jedyne w całym województwie świętokrzyskim, że wokalistka przeprowadziła się z Wrocławia i że szuka zespołu w klimacie.

Beatrycze śpiewa w stylu muzyki klasycznej, czy tego właśnie oczekiwaliście?

Bartłomiej Łon: Nie, ale przysłała nam swoje nagrania, usłyszeliśmy je i stwierdziliśmy, że to jest to. Poza tym mieliśmy przeczucie, że ktoś taki może się nam już nie trafić. Beatrycze miała wyćwiczony głos, przeszłość w akademii muzycznej, więc stwierdziliśmy, że jest ok, potem przyszła na próbę i okazało się, że jest bardzo ok.

Pogadajmy chwilę o płycie. „Dreamweavers” jest waszym debiutem, ale jak już było wspomniane gracie razem 10 lat, a niektóre utwory mają nawet po 7-8. Czy nie baliście, że przez to muzyka nie będzie spójna?

Bartłomiej Łon: Pomimo tego, że to nasza pierwsza płyta, utwory na nią są starannie wybrane, bo tak naprawdę mamy bardzo dużo gotowego materiału, więc mieliśmy z czego wybierać. Na pierwszy raz nie chcieliśmy wybierać utworów zbyt skomplikowanych czy takich, które wciąż wymagały jeszcze pracy. Zresztą sam tytuł „Dreamweavers”, czyli tkacze snów, jest też jakąś myślą przewodnią dla albumu. Jeśli ktoś zagłębi się w teksty, z całą pewnością to dostrzeże.

Pełne wydanie płyty Dreamweavers
Pełne wydanie płyty “Dreamweavers” fot. MediaPixel.pl

Płyta jest wydana przez was absolutnie niezależnie. Nie macie dużego wydawcy, promocji. Jak dużym trudem jest promowanie swojej muzyki dla zespołu, który ma już jakieś doświadczenie, ma materiał, ale nie stoi za nim wytwórnia lub promotor?

Bartłomiej Łon: Jest bardzo ciężko. Pojawia się takie zamknięte, błędne koło. Żeby grać koncerty musisz być znany, ale żeby stać się znanym musisz grać koncerty i wyrwać się z tej pętli jest niezwykle trudno. Przebić się jest bardzo trudno. Udało nam się zorganizować jeden koncert w Łodzi, graliśmy w Magnetofonie i sukces, że w ogóle ktoś mi odpisał albo odebrał telefon i zgodził się w ciemno na to, żebyśmy przyjechali zagrać koncert.

Kluby nie chcą udostępniać miejsca na koncerty?

Bartłomiej Łon: Zazwyczaj telefony milczą, a maile pozostają bez odpowiedzi. Trudno jest się przebić nawet do portali tematycznych z informacją, że wydało się muzykę, że jest taki zespół. O wszystko trzeba walczyć. Jest też duża konkurencja, co jest dla mnie osobiście dziwne.

Konkurencja wśród zespołów?

Bartłomiej Łon: Zespoły, które mają większe doświadczenie nie lubią pomagać tym, które mają mniejsze. Nie chcą ich na supporty, czy dzielić się doświadczeniem, jak dostać się na zagraniczną trasę. Jest to dla mnie dziwne, bo potencjalny słuchacz nie musi ograniczać się do jednego zespołu, może pójść na koncert jednego i drugie, kupić płyty obu. Jednak atmosfera w podziemnym światku metalowym jest, powiedziałbym, nieciekawa. Choć oczywiście nie wszyscy tak się zachowują. Problemem jest też podejście osób słuchających metalu. Pójdą chętnie na koncert, ale nie lokalnego zespołu tylko gwiazdy. I to się zmienia, bo pamiętam, jak kilka lat temu na nasze koncerty w Kielcach przychodziło po 100-150 osób. Dziś przychodzi czasem po 15-20 i to są najczęściej te same osoby, które chodziły te kilka lat temu. Może trochę narzekam, ale takie mam odczucia. Zwłaszcza, że obserwuję tę zmianę na własne oczy.

To, co mówisz brzmi gorzko. Czy nie zniechęca was to do ciągnięcia dalej wózka o nazwie „zespół metalowy”?

Bartłomiej Łon: Wiele razy chcieliśmy rzucić to wszystko w cholerę, ale na pewno nie z powodu tego, że nie możemy się przebić. Raczej z jakichś przyczyn wewnętrznych zespołu. Uważam, że trzeba robić swoje. Tylko dzięki temu coś może wyjść z grania. Jeśli okazałoby się, że jesteśmy słabi, wtedy trudno, ale wydaje mi się, że tak nie jest. Jest jakiś odzew na naszą płytę, to jest podstawa. Jeśli się nie posiada nagranego materiału, nie ma w ogóle z czym wychodzić do ludzi.

Mówisz, że bez materiału nie ma sensu próba promocji zespołu, wcześniej wspominałeś, że macie dużo gotowej do rejestracji muzyki. Czy to oznacza, że będziecie kuć żelazo póki gorące, czy na kolejną płytę Soul Plunder znów będziemy czekać wiele lat?

Bartłomiej Łon: Chcemy niemal od razu zacząć nagrywać nowy krążek i jednocześnie promować „Dreamweavers”. Przede wszystkim, żeby nie zniknąć ze świadomości słuchaczy i ze sceny. Gdybyśmy teraz skupili się tylko na koncertach, a potem zniknęli na komponowanie czy nagrywanie płyty, byłaby to tragedia. Wrócilibyśmy do punktu wyjścia.

Czy można już mówić o jakichś datach?

Bartłomiej Łon: W wakacje chcemy zacząć nagrywać, ale o dacie premiery trudno mówić. Są rzeczy, które można zrobić szybko. Partie perkusji można nagrać pewnie w cztery dni, zwłaszcza, że nasz perkusista jeszcze studiuje, więc w wakacje mógłby to zrobić niemal od ręki. Podobnie inne partie instrumentalne. Mix, mastering i dopieszczanie – to zajmuje najwięcej czasu. Produkcja grafik trwa długo. Przygotowanie oprawy graficznej do pierwszej płyty zajęło nam dużo czasu, przeszedł dopiero trzeci projekt. Człowiek jednak uczy się na błędach i teraz już wiemy, że oprawę trzeba zacząć opracowywać zanim w ogóle wejdzie się do studia.

Życzę zatem, żeby tych błędów było jak najmniej i żebyście ze swoim materiałem dotarli do jak największej liczby słuchaczy. Dziękuję za rozmowę.

Bartłomiej Łon: Dzięki za rozmowę.

Fot. materiały promocyjne zespołu

Podobne artykuły

Samael: Vorph na temat „Hegemony” (wywiad)

Agata Laszuk

Artur Pochwała (Nocny Kochanek): “W swoich utworach oddajemy codzienność życia każdego z nas”

Albert Markowicz

Wywiad: Johannes Andersson, Adam Zaars i Oscar Leander (Tribulation)

Dominika Kudła

2 komentarze

Jola 20 czerwca 2019 at 22:28

Witam , apropo metal news, jestem fanem grupy rokowo-metalowej Myrath, grupa z Tunezji. Grupa jest już rozpoznawalna w całej środkowej Europie, ostatnio byli na festiwalu metalowym w Szwecji , są rozppznawini w UK we Francji itp a w Polsce znalazłam gdzieś tam jakiś mały artykuł.
Może w ramach nowości, napisali byście coś o nich, a jeśli jest wam nieznana zachęcam do posłuchania nowy album który wyszedł w maju to Shehili
Pozdrawiam Jola

Odpowiedz
LukAsh 11 lipca 2019 at 11:21

Z całym szacunkiem dla Bartka i jego ekipy ale to co prezentują muzycznie to jest już tak oklepane że aż nudne…tak grających zespołów jest na świcie pewnie z kilka tysięcy. Więc nie dziwota że nie ma ich muzą większego zainteresowania. Muzyka jest taka sobie, wręcz przeciętna. Takie biadolenie też raczej nie przystoi metalowcom. Więc Panowie i Szanowna Pani z Soul Plunder, nie narzekać tylko zrobić coś świeżego bo muzycznie to jest nawet 10 lat wstecz.

Odpowiedz

Zostaw komentarz